Policja, zdjęcie poglądowe.
Akt oskarżenia przeciwko 4 głównym członkom zorganizowanej grupy przestępczej (zdjęcie poglądowe). Fot. Trybex/Shutterstock

Azjatycki import, ponad 150 firm słupów i miliony wyprowadzane do Chin oraz Dubaju. Prokuratura uderza w międzynarodową machinę wyłudzającą VAT i kieruje do sądu kolejny potężny akt oskarżenia.

REKLAMA

Śledztwo dotyczy ponad 43 tysięcy fikcyjnych faktur VAT o łącznej wartości brutto sięgającej niemal 900 milionów złotych, ponad 150 spółek widm i przeszło setki podejrzanych. Prokuratura Regionalna w Warszawie, współpracując z Centralnym Biurem Śledczym Policji oraz Mazowieckim Urzędem Celno-Skarbowym, odkrywa kolejne kulisy działalności międzynarodowej grupy przestępczej. Przestępczy mechanizm działał w stolicy oraz w znanych podwarszawskich centrach handlowych, a wyprowadzane środki trafiały na drugi koniec świata. Do Sądu Okręgowego w Warszawie skierowano właśnie dwunasty akt oskarżenia w tej sprawie.

Czterech oskarżonych i 741 milionów na papierze

Najnowszy akt oskarżenia, przesłany do sądu 29 października, objął cztery osoby: Kacpra J., Marcina P., Patryka M. oraz Irynę P. Według śledczych pełnili oni funkcje wykonawcze. Odpowiadali za wystawianie nierzetelnych faktur VAT, obsługę kont bankowych podstawionych spółek, fabrykowanie dokumentacji oraz przekazywanie jej biurom rachunkowym i kontrahentom.

Skala zarzucanych im czynów jest ogromna. Tej czwórce przypisano wystawienie ponad 39 tysięcy "pustych" faktur o wartości brutto przekraczającej 741 milionów złotych, z czego kwota podatku VAT wynosi przeszło 138 milionów złotych. W całym wielowątkowym śledztwie zarzuty usłyszało już ponad 100 osób.

Wólka Kosowska, Janki i dalekowschodni szlak

Z ustaleń prokuratury wynika, że grupa działała w latach 2018–2022 w Warszawie oraz w podwarszawskich Jankach i Wólce Kosowskiej. Organizacja miała międzynarodowy skład – uczestniczyli w niej obywatele Polski, Ukrainy, Wietnamu oraz Indii. Podejrzanych jest około 100 osób.

Proceder opierał się na imporcie towarów z Dalekiego Wschodu, sprowadzanych drogą morską przez inne państwa strefy Schengen. Sprowadzane produkty rejestrowano na podstawione firmy i celowo zaniżano ich wartość celną, by unikać należnych podatków. Następnie towary sprzedawano w podwarszawskich halach handlowych. Fizycznej sprzedaży towarzyszył fikcyjny obieg faktur, służący ukrywaniu rzeczywistego obrotu i transferowaniu zysków.

Ponad 150 firm słupów i transfery do Dubaju

Wedle ustaleń prokuratury każdy z członków grupy przestępczej posiadał "koszyk" fikcyjnych spółek (ponad 150 podmiotów), które razem tworzyły zmienne w czasie "łańcuchy" do masowego wytwarzania pustych faktur. Nie prowadziły działalności gospodarczej, a w ich zarządach zasiadali tzw. słupy.

Wielopoziomowe łańcuchy transakcyjne utrudniały ustalenie faktycznych beneficjentów. Gotówka z handlu krążyła po kontach kolejnych podmiotów, a następnie płynęła za granicę – głównie do Chin, Hongkongu oraz Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Dlatego sprawa dotyczy nie tylko przestępstw karnoskarbowych, ale też prania brudnych pieniędzy.

Początkowym organizatorem procederu był Zbigniew Adam B., zatrzymany w styczniu 2022 roku. Po jego aresztowaniu kierowanie grupą przejął Viet Ha N., znany jako "Paweł Wietnamczyk". W toku wspólnych działań służb zabezpieczono majątek podejrzanych o wartości przekraczającej 80 milionów złotych na poczet przyszłych kar.

Czym są puste faktury?

Pusta faktura nie odzwierciedla realnego zdarzenia gospodarczego – poświadcza zmyśloną sprzedaż lub niewykonaną usługę. Służy do sztucznego generowania kosztów, zbijania podatków i wyłudzania nienależnych zwrotów VAT.

Prokuratura zaznacza, że blisko 900 milionów złotych to łączna wartość brutto fikcyjnych faktur z całego śledztwa, a nie udowodniona strata Skarbu Państwa (wartości tych nie należy ze sobą utożsamiać). Proceder ten uderzał jednak bezpośrednio w stabilność rynku i uczciwą konkurencję. Dane Generalnego Inspektora Informacji Finansowej sugerują, że dla mafii VAT jesień średniowiecza właśnie trwa – wykrywalność prania pieniędzy rośnie. O winie oskarżonych rozstrzygnie teraz Sąd Okręgowy w Warszawie.