
Prawie 4 tys. zarzutów, około 500 przesłuchanych świadków i ponad 163,5 tys. zł wyłudzonych pieniędzy. Śledczy zakończyli sprawę nieprawidłowości w dwóch przychodniach na Śląsku. Według ustaleń policji pracownicy wpisywali do dokumentacji medycznej terapie, które nigdy się nie odbyły.
Sprawa dotyczy placówek w Zabrzu i Tychach, prowadzonych przez prywatną spółkę. Proceder miał trwać w latach 2020-2021, a jego mechanizm był zaskakujący. Zamiast rzeczywistych świadczeń medycznych w dokumentacji pojawiały się czynności związane z przeciwdziałaniem COVID-19. Następnie wykazywano je jako terapię środowiskową, za którą przychodnie otrzymywały refundację z Narodowego Funduszu Zdrowia.
Fałszywe terapie i pieniądze z NFZ. Tak miał wyglądać proceder
Według ustaleń śledczych współwłaściciel spółki, który był uprawniony do zarządzania placówkami, miał polecić pracownikom sporządzanie dokumentacji zawierającej nieprawdziwe informacje o przeprowadzonych terapiach. Głównie chodziło o czynności wykonywane przy wejściu do przychodni. Pacjenci wypełniali ankiety i mieli mierzoną temperaturę ciała. Te działania zgłaszano później do NFZ jako terapię środowiskową.
Jak przekazała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gliwicach Agnieszka Bukowska, za procedurę odpowiadał prezes zarządu spółki medycznej i wspólnik spółki jawnej. Zgromadzony materiał wskazuje, że nieprawdziwa dokumentacja miała służyć wykazywaniu zasadności refundacji świadczeń. Działania obejmowały tysiące przypadków.

3963 czyny i 500 świadków. Śledztwo objęło dwie przychodnie
Sprawą zajmowali się policjanci z wydziału do walki z korupcją Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach, pod nadzorem prokuratury. W trakcie postępowania przesłuchano aż 500 świadków. Funkcjonariusze przeszukali również obie przychodnie i zabezpieczyli obszerną dokumentację medyczną. Kontrole przeprowadzone przez NFZ na wniosek prokuratury potwierdziły nieprawidłowości.
Współwłaściciel spółki usłyszał zarzuty obejmujące łącznie 3963 czyny. Dotyczą one m.in. poświadczania nieprawdy w dokumentacji medycznej, posługiwania się nią oraz oszustwa na szkodę NFZ. Straty Funduszu oszacowano na ponad 163,5 tys. zł. Zabezpieczono także majątek o wartości 96 tys. zł. Podejrzany przyznał się do zarzucanych mu czynów i zadeklarował chęć dobrowolnego poddania się karze. Według policji nienależnie pobrane środki zostały zwrócone wraz z nałożoną karą.
Zobacz także
Afery wokół NFZ. To niejedyny problem z publicznymi pieniędzmi i danymi pacjentów
O nieprawidłowościach związanych z Narodowym Funduszem Zdrowia pisaliśmy już na INNPoland. Niedawno opisywaliśmy m.in. sprawę wycieku danych z systemu eWUŚ. Według ustaleń śledczych pięciu mężczyzn miało bezprawnie uzyskać dostęp do danych pacjentów, a liczba wysłanych zapytań do systemu przekroczyła 18 mln. Wyciek mógł dotyczyć milionów Polaków, a wśród pozyskanych informacji znalazły się imiona, nazwiska i numery PESEL.
To kolejny przykład problemów, które pojawiają się wokół systemu ochrony zdrowia i instytucji zarządzających publicznymi pieniędzmi. W ostatnich latach głośno było zarówno o bezpieczeństwie danych pacjentów i o nieprawidłowościach w rozliczaniu świadczeń medycznych. Sprawa przychodni z Zabrza i Tychów pokazuje, że przedmiotem śledztw mogą być również fikcyjne usługi wykazywane do refundacji.
Czy uważasz, że NFZ skutecznie kontroluje, na co wydawane są publiczne pieniądze?
... odpowiedzi






