Walczą z deszczem w nietypowy sposób. Będą... zasiewać chmury

Katarzyna Florencka
Arabia Saudyjska potrzebuje coraz więcej wody – jednak nie da się ukryć, że do najwilgotniejszych krajów świata nie należy. Jej władze mają jednak oryginalny sposób na zaradzenie temu problemowi. Właśnie zaaprobowały specjalny program zasiewania chmur, który ma zwiększyć opady w królestwie nawet o 20 proc.
Saudyjskie ministerstwo środowiska, wody i agrokultury zatwierdziło właśnie plan mający zwiększyć opady deszczu o 20 proc. Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Gazeta
O zatwierdzonym właśnie planie, któremu saudyjskie władze przyglądały się już od dawna, bo od 1976 roku, pisze portal Arab News.

Czym jest zasiewanie chmur?
W procesie, który znany jest jako "zasiewanie chmur", nie tworzy się nowych obłoków – a po prostu stymuluje już istniejące tak, aby padał z nich deszcz. Osiągnąć to można poprzez rozsiewanie w chmurach związków takich jak jodek srebra, zamrożony dwutlenek węgla czy sól. W chmurze funkcjonują one jako jądra kondensacji, ułatwiające parze wodnej kondensację.

Saudowie chcieliby w ten sposób wyjść naprzeciw cały czas rosnącemu zapotrzebowaniu na wodę w swoim przemyśle: potrzebuje on w tym momencie 24 mld metrów sześciennych wody rocznie. Świeża woda odzyskiwania jest tam nawet z wody morskiej – jednak wciąż jest jej mało.


Zasiewanie chmur jest na świecie bardzo popularne. Stosuję je kraje takie jak: Zjednoczone Emiraty Arabskie, Chiny, Indie czy Izrael, a w Europie np. Niemcy.

W Polsce jest mało wody
Tymczasem, choć w Polsce sytuacja hydrologiczna jest zdecydowanie lepsza niż w Arabii Saudyjskiej, to również u nas zbyt optymistycznie się ona nie przedstawia.

Coraz mniej deszczu, coraz mniej śniegu, coraz wyższe temperatury – takie efekty globalnego ocieplenia możemy obserwować w naszym kraju. I choć wielu z nas ten temat wydaje się odległy, to w znaczący sposób wpływa na sytuację hydrologiczną w Polsce. W przeliczeniu na głowę mieszkańca mamy dwa razy mniej wody niż w całej Europie.

Choć okresy suszy w Polsce to nic nadzwyczajnego (mierzyliśmy się z nimi i w 1992, w 2003, i w 2010 r.), to te, z którymi mamy do czynienia teraz, są znacznie dotkliwsze. Co więcej, występują z coraz większą częstotliwością – na przestrzeni ostatnich pięciu lat aż trzy razy.

Zarządzenie wodą
Co w tym kontekście bardzo ciekawe, ogromnym sukcesem zakończył się program „Złap deszcz”, potocznie nazywany przez mieszkańców Wrocławia programem „beczka plus”. Chcącym zbudować deszczowy ogród, studnię chłonną czy instalację zbierającą wodę z dachu oferowano nawet 5 tys. złotych dofinansowania.

Chętnych na zbieranie deszczówki okazało się o wiele więcej, niż spodziewało się miasto. Z tego powodu trzeba było powiększyć budżet na dopłaty.