Dramatyczna sytuacja hotelarzy. Będą działać mimo widma utraty państwowych środków
"Dramatyczne położenie wielu przedsiębiorców, nie tylko z branży hotelowej, skłania ich do podjęcia tak trudnej decyzji o ponownym otwieraniu biznesów" – wskazał Marcin Mączyński z Izby Gospodarczej Hotelarstwa Polskiego. Zapowiadane przez rząd wsparcie jeszcze nie trafiło do hotelarzy, a wielu z nich nie zostało nawet ujętych w tarczy 6.0.
Hotele otwierają się bez względu na konsekwencje finansowe
Właściciele hoteli nie mają już środków finansowych na opłacenie nawet podstawowych rachunków. Po decyzji o przedłużeniu lockdownu biznesu co najmniej do końca stycznia wielu z nich zmuszonych jest otworzyć biznes, nie zważając na możliwe konsekwencje.– Z jednej strony mogą to być kary od GIS-u, z drugiej pozbawienie się szansy na wsparcie z tarcz pomocowych, o ile oczywiście takie obejmują tych przedsiębiorców – powiedział cytowany przez Bankier.pl Mączyński.
Ekspert dodał, że tzw. tarcza 6.0 ominęła wiele branż, w tym hotelarzy. Jego zdaniem zamknięte decyzją administracyjną przedsiębiorstwa powinny mieć gwarancję przetrwania tego okresu.
– Wprawdzie zgodnie z zapowiedzią wicepremiera Jarosława Gowina, w przyszłym tygodniu lista branż uprawnionych do pomocy ma być rozszerzona, w tym m.in. o hotele i kwatery prywatne, ale póki to nie nastąpi, wciąż pozostajemy w sferze zapowiedzi" – wskazał przedstawiciel IGHP.
Mączyński przekonywał też, że założenia tarczy antykryzysowej 6.0 są wyjątkowo niekorzystne dla branży hotelarskiej. "Symboliczne " dofinansowanie do wynagrodzenia w wysokości 2 tys. zł na pracownika dostaną wtedy, gdy wykażą spadek przychodów o 75 proc. rok do roku. Chodzi tu o okres trzech miesięcy przed październikowym zamknięciem. Jest jednak problem.
– Te trzy miesiące przypadają na okres wakacji, kiedy to turyści w wielu miejscowościach turystyczno-wypoczynkowych dopisali, a obiekty poza dużymi miastami miały niezłe obłożenie, jednak nie tak dobre jak przed pandemią" – wskazał.
Rząd uruchamia infolinię dla zdesperowanych przedsiębiorców
Jak opisywaliśmy w INNPoland.pl, nietypową akcję w związku z zapowiedzą masowego otwierania się biznesów rozpoczęło zaś już Ministerstwo Rozwoju, Pracy i Technologii. Resort zamierza do przedsiębiorców... wydzwaniać.– Będziemy dzwonić po to, żeby uzyskać informacje, czy przedsiębiorcy korzystali z pomocy w ramach wiosennych tarcz antykryzysowych, jeśli nie, to z jakich powodów, które kryteria nie były spełniane. Każdy zgłoszony problem będzie rozpatrywany indywidualnie – wyjaśniła wiceminister Olga Semeniuk.
Infolinia ma pomóc resortowi zrozumieć, których narzędzi i jakiego wsparcia oczekują przedsiębiorcy. Wiceminister wyjawiła, że chodzi o branże typu hotelarska, turystyczna, gastronomiczna. Dodatkowo telefony mają wyjaśniać, że otwieranie działalności jest niezgodne z wprowadzonym rozporządzeniem.
– Wprowadzane przez nas restrykcje są uzasadnione – staramy się chronić zdrowie i życie ludzi. Łamanie prawa nie przyczyni się do szybszego zwalczenia pandemii Covid-19. Zobowiązujemy się do wypracowywania innych możliwości wsparcia, m.in. w oparciu o przeprowadzane diagnozy indywidualnej sytuacji przedsiębiorcy – powiedziała Semeniuk.
Czytaj także: Ludzie rzucili się do otwartych lokali. "Nie mamy już wolnych miejsc"