W końcu zmiany w pensjach nauczycieli. Jest gotowa propozycja

Krzysztof Sobiepan
Pensje dbających o edukację młodych Polaków nauczycieli od lat wołają o pomstę do nieba. Jak wskazuje przewodniczący sekcji Oświaty NSZZ "Solidarność" po długich negocjacjach ministerstwo edukacji się ugięło i ma gotową propozycję podwyżek. Zmiany mają wejść w życie już w przyszłym roku.
Strajk z 2019 r. jest ciągle żywy w pamięci pracowników oświaty. Fot. Roman Bosiacki / Agencja Gazeta
– Namawialiśmy, przekonywaliśmy - i w końcu się udało. W poniedziałek minister Przemysław Czarnek w rozmowie ze mną zapowiedział, że resort ma przygotowaną propozycję zmiany wynagrodzeń"– wskazuje w wywiadzie dla Portalu Samorządowego Ryszard Proksa, przewodniczący Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ "Solidarność".

Propozycja ta ma być przedstawiona na spotkaniu trójstronnego zespołu ds. statusu zawodowego nauczycieli. Proksa wspomina, że środki na podwyżki dla nauczycieli mają być zawarte w budżecie na 2022 r. Na razie nie znamy jeszcze szczegółów, ale w grę wchodzą dwie opcje.


Chodzić może o uzależnienie pensji nauczyciela od średniej wysokości wynagrodzenia w Polsce. To zakładało porozumienie zawarte w kwietniu 2019 r. Inną alternatywą wspomnianą podczas negocjacji było powiązanie pensji z płacą minimalną, przy zachowaniu odpowiedniego mnożnika. Druga opcja może być lepsza dla rządu, bo minimalne wynagrodzenie jest centralnie sterowane.

Celem związkowców jest osiągniecie stanu, gdzie "relacja płacy nauczycieli do średniej krajowej jest stała, a nie maleje". Wydaje się to rozsądną propozycją.
Czytaj także: Tego jeszcze nie było. By zdobyć pieniądze, szkoły policealne "uczą" martwych

Nauczyciele płacą za sprzęt do nauki zdalnej

Jak pisaliśmy w INNPoland.pl, 2020 r. był dla nauczycieli koszmarem. Ubiegły rok prawie w większości wypełniony był nauczaniem zdalnym. Dla nich to godziny konsultacji, spotkań z rodzicami i przygotowań do lekcji online oraz poważne inwestycje w sprzęt, idące w tysiące złotych. Co więcej, bez szans na podwyżki.

Pani Kamila, nauczycielka młoda i przyzwyczajona do pracy z komputerem, musiała wyłożyć sporo pieniędzy, żeby przestawić się na tryb zdalny.

– Jeszcze wiosną kupiłam mikrofon z kamerą. Za jakieś 100 złotych. Okazało się, że nie działają. Musiałam wymienić, dopłacić, kupić lepsze. Potem słuchawki, kolejna stówa. Dysk przenośny - 400 złotych – wylicza.

Rządowe 500 złotych na sprzęt dla nauczycieli tylko ją zdenerwowało. – Ja nie zbieram paragonów. I uważam, że całe to dofinansowanie jest po prostu uwłaczające. Postanowiłam, że mam te środki w nosie, nie będę kupować nic na siłę. Zbuntowałam się i powiedziałam, że ja z tego 500+ nie skorzystam – uśmiecha się ponuro.

Średnie wynagrodzenie nauczyciela jest wyliczane na podstawie kwoty bazowej, której wysokość jest określana co roku w ustawie budżetowej. 1 września 2020 roku kwota ta wzrosła do 3 537, 80 zł.

Wzrostu kwoty bazowej nie przewidziano natomiast w budżecie na, rozpoczynający się właśnie, 2021 rok. Nowa ustawa zakłada utrzymanie tej kwoty na obecnym poziomie, co oznacza, że minimalne wynagrodzenie nauczycieli brutto wynosi: 2 949 zł dla nauczycieli stażystów, 3 034 zł dla nauczycieli kontraktowych, 3 445 dla nauczycieli mianowanych i 4 046 dla nauczycieli dyplomowanych.
Czytaj także: Rok bez podwyżek dla nauczycieli. Pracownicy szkół znów mogą zostać na lodzie

Więcej ciekawych informacji znajdziesz na stronie głównej INNPoland.pl