Niepokojąca awaria Nord Stream 2, gaz zaczął się ulatniać. Operator ma podejrzenia

Maria Glinka
27 września 2022, 08:00 • 1 minuta czytania
Wczoraj doszło do awarii nieczynnego, ale nagazowanego Nord Stream 2. Operator projektu przekazał, że ciśnienie w nitce A gazociągu na dnie Morza Bałtyckiego gwałtownie spadło. Trwa śledztwo, które ma wyjaśnić przyczyny tego zdarzenia.
Awaria Nord Stream 2 Fot. ODD ANDERSEN/AFP/East News
Więcej ciekawych artykułów znajdziesz na stronie głównej

Awaria Nord Stream 2. Są już pierwsze podejrzenia

Sprawę nagłośnił na Twitterze dziennikarz Biznesalert.pl Mariusz Marszałkowski. Jak wskazuje we wpisie, do wycieku na jednej z dwóch nitek Nord Stream 2 doszło na południowy–zachód od wyspy Bornholm, tuż przed wejściem gazociągu na wody terytorialne Danii.

Z jego relacji wynika, że na nitce A doszło do "gwałtownego spadku ciśnienia". W praktyce oznacza to "uszkodzenie magistrali" i ulatnianie się gazu.

Głos w tej sprawie zabrał już operator projektu – Nord Stream 2 AG. Przedstawiciel spółki Ulrich Lissek ocenił, że prawdopodobnie wzdłuż rurociągu pojawiła się dziura. Jak tłumaczył, "w normalnych warunkach ciśnienie wewnątrz gazociągu wynosi 105 barów, teraz na odcinku niemieckim wynosi tylko siedem barów". Wyciek potwierdził także duński urząd morski.

O zdarzeniu na wodach wyłącznej strefy ekonomicznej Danii już powiadomione służby przybrzeżne Niemiec, Danii, Szwecji, Finlandii i Rosji. Ruszyło również śledztwo, które ma ustalić przyczyny i okoliczności awarii Nord Stream 2.

Nowe światło na to, co stało się z Nord Stream 2, rzuca komentarz Marszałkowskiego. "Tę część NS2 budowała na szybko sklecona ekipa rosyjskich 'inżynierów' na barce Fortuna. Wcześniej podobni inżynierzy budowali gazociągi na Morzu Peczorskim, z których 2 na 4 nitki ułożone na dnie 'wypłynęły' na powierzchnie w ciągu dwóch lat od ich ułożenia. Aż strach pomyśleć co tu się dalej będzie działo" - czytamy na Twitterze.

Zakaz żeglugi na konkretnym obszarze

Jak podaje agencja AFP, duńska agencja żeglugi morskiej przekazała, że wyciek jest niebezpieczny dla ruchu morskiego. W związku z tym wprowadzono zakaz żeglugi w promieniu pięciu mil morskich od miejsca zdarzenia (czyli prawie 10 km). Statki nie mogą wpływać w tę strefę bezpieczeństwa i muszą obierać inne trasy. Jednak duński urząd zapewnia, że poza tym ograniczeniem nie ma żadnego zagrożenia dla bezpieczeństwa.

Co więcej, Nord Stream 2 AG przekazał w oficjalnym stanowisku, że także Nord Stream 1 (równoległy do drugiego rurociągu) traci ciśnienie. Przyczyna tego zjawiska jest na razie nieznana. "Dyspozytorzy z centrum kontroli zanotowali spadek ciśnienia obu nitek gazociągu" – czytamy w stanowisku spółki, które cytuje Biznesalert.pl.

Tak Putin podsyca kryzys energetyczny

Do awarii Nord Stream 2 doszło w czasie, gdy nad Europą zawisło widmo kryzysu energetycznego. Rosyjski Gazprom cały czas obniża podaż gazu w Europie. Niewykluczone, że ten gazowy szantaż ma skłonić państwa zachodnie, aby zrezygnowały z udzielania pomoc zaatakowanej Ukrainie.

Jednak problemy pojawiły się już wcześniej. Gazprom postanowił nie uzupełnić magazynów gazu przed ubiegłoroczną zimą. Niedługo później przerwano dostawy do niektórych odbiorców – Rosja zażądała bowiem, aby dokonywali płatności w rublach. Później Gazprom zaczął spierać się również o naprawę turbin Nord Stream 1, który na ten moment nie pracuje z powodu rzekomej usterki tłoczni Portowaja.

Awaria Nord Stream 2 to kolejny problem na tej trasie. Jednak incydent nie wpłynie na podaż gazu, ponieważ dostawy tym szlakiem nie są już realizowane.

Nord Stream 2 nie został uruchomiony w związku z brakiem certyfikacji w Niemczech. Jak już informowaliśmy w INNPoland.pl, Berlin podjął tę decyzję tuż po tym, jak Rosja zaatakowała Ukrainę. Projekt został wstrzymany również z powodu amerykańskich sankcji nałożonych na operatora Nord Stream 2 AG.

Czytaj także: https://innpoland.pl/184582,baltic-pipe-nie-bedzie-wypelniona-oto-jakie-bledy-popelnil-rzad