Szef czeskiego odpowiednika NBP straszy działaniami PiS ws. inflacji. Krytykuje rozdawnictwo

Konrad Bagiński
25 maja 2023, 08:05 • 1 minuta czytania
Adam Glapiński wiele razy pokazywał, że sytuacja w Polsce nie jest taka zła, bo przecież Czesi mają większą inflację. Teraz okazuje się, że Czesi wręcz straszą Glapińskim i drogą, którą idzie Polska. Nasz kraj pokazują jako przykład tego, jak nie walczyć z inflacją i rozwalić sobie finanse i gospodarkę.
Prezes Glapiński staje się antybohaterem nie tylko w Polsce, ale i Czechach. JACEK DOMINSKI/REPORTER
Więcej ciekawych artykułów znajdziesz na stronie głównej

Portal Money.pl zapoznał się z przemówieniem prezesa czeskiego banku centralnego (CNB) Aleša Michla w Wyższej Szkole Ekonomii i Biznesu w Pradze z 15 maja tego roku. "Jego słowa o zagrożeniach inflacyjnych, choć odnoszą się do czeskiego rynku, idealnie pasują do tego, co dzieje się obecnie w naszym kraju" – pisze portal.


Co takiego powiedział Michl?

Prezes czeskiego banku centralnego wprost ostrzega przed tym, co zamierza zrobić i co robi PiS w Polsce. Aleš Michl skrytykował politykę rozdawnictwa pieniędzy "dla każdego" i ostrzegł przed wspieraniem gospodarki przez rząd różnymi dotacjami w czasie uderzenia inflacyjnego. Czyli przed tym, co robią polskie władze.

Michl, jak pisze money.pl, zapowiada, że w ciągu trzech miesięcy inflacja w Czechach spadnie poniżej 10 procent. W Polsce politycy PiS i prezes Glapiński chwalą się, że u nas inflacja ma spaść na koniec roku, a potem to w zasadzie będzie dobrze. Z kolei Michl uczciwie przyznaje, że jednocyfrowa inflacja też będzie uciążliwa.

– W drugiej połowie roku inflacja nadal będzie na poziomie, z którym nie możemy się godzić. Nie wolno nam się do tego poziomu przyzwyczajać. Nie wolno nam się do tego dostosowywać. Dlatego też wysokie stopy procentowe pozostaną z nami na dłużej – mówi Aleš Michl cytowany przez Money.pl.

Dodaje, że walka z inflacją będzie trudna i czeski bank centralny potrzebuje wsparcia rządu i ostrożnej polityki. O obniżaniu stóp, jego zdaniem, nie ma mowy. Zapowiada nawet ich podwyższanie. W Polsce już zaczyna się mówić o możliwych terminach obniżki, chociaż inflacja ciągle sięga prawie 15 procent.

Dodaje, że nie wolno rozdawać szerokim strumieniem pieniędzy dla różnych grup społecznych, bo to odbija się na wzroście inflacji i rozregulowuje gospodarkę. Prezentuje więc podejście kompletnie odmienne od władz Polski.

Co się dzieje w Polsce?

Tymczasem u nas prezes NBP otwarcie włączył się w kampanię wyborczą. Adam Glapiński odniósł się do propozycji gospodarczych Prawa i Sprawiedliwości i Platformy Obywatelskiej. Napisał, że przedwyborcze zapowiedzi partii opozycyjnej "wiążą się z wielokrotnie większymi kosztami".

Odniósł się do zapowiadanej przez PiS podwyżki świadczenia 500 plus do 800 zł. Twierdzi, że "został publicznie przedstawiony szereg demagogicznych pseudowyliczeń".

"Przede wszystkim jeden z członków Rady Polityki Pieniężnej zaczerpnął, chyba z sufitu, pseudowyliczenie, że podniesienie świadczenia wychowawczego Rodzina 500 plus, z 500 zł do 800 zł, podniesie inflację o 2 p.p. Podobnie wypowiada się inny członek RPP, także wysłany do RPP przez opozycję" – napisał "niezależny" prezes NBP.

Mowa o Ludwiku Koteckim, który wyliczył, iż przez obietnice rządu inflacja w przyszłym roku może zwiększyć się o 2 p.p. do ok. 8 proc.

"Wpływ propozycji zgłoszonych przez PiS w kampanii wyborczej na inflację CPI wyniesie 0,1 p.p. w 2024 r. i 0,3 p.p. 2025 r. Propozycje PO to z kolei odpowiednio 0,3 i 0,8 p.p. wyższa inflacja" – oświadczył Glapiński, cytowany w komunikacie NBP.

Jednym słowem przekonuje, że wpływ przedwyborczych obietnic PiS na stan finansów państwa będzie znikomy, ale propozycje opozycji odbiją się negatywnie na gospodarce.

Glapiński pod ostrzałem

Komunikat NBP spotkał się z ostrą krytyką ekonomistów. "To nie jest normalne i pożądane. Objaw upartyjnienia wszystkich ważnych instytucji. Erozja autorytetu banku centralnego" - napisał ekonomista Ignacy Morawski.

"Każdy kolejny dzień zaskakuje mnie jak głęboko w mule może zaryć wiarygodność NBP. Ten komunikat to będzie koronny dowód złamania warunku apolityczności NBP. Prezes przeholował i sam na siebie zastawił pułapkę" - odpowiedział na ten wpis Sławomir Dudek, prezes i główny ekonomista Instytutu Finansów Publicznych, były dyrektor departamentu analiz w Ministerstwie Finansów.

Z dużą krytyką spotkał się też dziwny baner, jaki na swojej siedzibie wywiesił Narodowy Bank Polski. Opowiadamy o nim m.in. w jednym z odcinków "Po ludzku o ekonomii".

Czytaj także: https://innpoland.pl/194153,co-robi-nbp-czym-zajmuje-sie-adam-glapinski-po-ludzku-o-ekonomii