Inflacja w Polsce wyższa niż oczekiwano. Wyjaśniamy, komu to jest na rękę

Wyższa inflacja przez pewien czas jest korzystna dla rządu.
Wyższa inflacja przez pewien czas jest korzystna dla rządu. Fot. Maciek Jaźwiecki / Agencja Gazeta
Inflacja to słowo, na którego dźwięk drży wielu. Nie bez powodu - w końcu podwyżki płac są zjadane przez drożejące produkty, a biedni jeszcze bardziej biednieją. Tymczasem w rzeczywistości inflacja jest lepsza, niż jej brak, zaś na jej wzroście nie wszyscy tracą - przynajmniej, gdy nie rośnie zbyt długo i szybko. Na wyższej inflacji zyskuje między innymi rząd, który dzięki temu ma mniejsze długi do spłacenia i wyższe wpływy z tytułu VAT.


Drożyzna w sklepach
Inflacja w sierpniu jest wyższa, niż oczekiwano – donoszą media. Według najnowszych danych Głównego Urzędu Statystycznego w sierpniu inflacja wyniosła 2,9 proc. rok do roku. Eksperci szacowali, że będzie niższa o 0,1 punkt procentowy. Najbardziej zdrożały żywność i napoje bezalkoholowe – aż o 7,2 proc. w porównaniu z analogicznym miesiącem rok temu.


Choć wzrost cen żywności jest stosunkowo duży, prof. Jacek Tomkiewicz, ekonomista z Akademii Leona Koźmińskiego zwraca uwagę, że indeks cen konsumpcyjnych obejmuje różne dobra, nie tylko jedzenie.

– Faktycznie, żywność i napoje podrożały, jednak z drugiej strony odzież i obuwie potaniały. Wzrost cen w sklepach spożywczych widzimy dość wyraźnie, ponieważ często chodzimy na zakupy. Tymczasem w rzeczywistości zawsze różne części naszego koszyka zmieniają się w różnym tempie - jedna z nich może szybko rosnąc, a druga spadać, lub zwiększać się dużo wolniej. Obecny poziom dynamiki cen całego koszyka wciąż nie jest alarmujący. Warto też pamiętać, że przez ostatnie lata ocieraliśmy się o deflację, więc rosnące ceny od razu rzucają się w oczy – zauważa specjalista w rozmowie z INNPoland.pl.


Przypomina również, że na żywność polskie gospodarstwo domowe przeznacza jedynie 25 proc. swoich wydatków.

Inflacja - zło wcielone?
Mimo to zjawisko inflacji z definicji nie kojarzy się społeczeństwu dobrze - ceny towarów rosną, a wartość pieniądza spada, co oznacza, że stać nas na mniej. Często bywa nazywana ukrytym podatkiem, który najboleśniej uderza w najbiedniejszych, a którego wartość nie jest z góry znana.


– Na wzroście inflacji najbardziej tracą najubożsi, którzy wszystko co zarobią, natychmiast wydają. Wyobraźmy sobie, że zarabiamy 1 tys. złotych miesięcznie i na konsumpcję wydajemy cały nasz zarobek. Przez inflację wartość naszego koszyka zakupowego będzie niższa. Niby wydamy tyle samo, ale kupimy mniej – wyjaśnia prof. Tomkiewicz.

Tym więcej goryczy budzą w ludziach niedawne wypowiedzi polityków, którzy bagatelizują zjawisko wzrastających cen produktów spożywczych i chemii, jak stwierdzenie minister przedsiębiorczości i technologii Jadwigi Emilewicz, która w komentarzu do GUS zauważyła, że rosnące ceny na sklepowych półkach „rekompensują rosnące wynagrodzenia” czy prezesa NBP Adama Glapińskiego, który nie odczuwa drożyzny w sklepach, bo ważne są dla niego ceny książek, które czyta, a nie ceny włoszczyzny, z której inni gotują zupy jarzynowe.

Mniej do spłacenia

Jednak inflacja nie jest tylko i wyłącznie negatywna. W rzeczywistości umiarkowany wzrost cen ma też swoje „dobre” strony, z których mają szansę skorzystać niektórzy.

Przede wszystkim są to wszyscy dłużnicy, którzy dzięki większej inflacji w przyszłości spłacą mniej. Niby nominalnie będzie to ta sama kwota, jednak z powodu mniejszej siły nabywczej krajowej waluty pieniądze, którymi płacą po zwiększonej inflacji, są realnie mniej warte.

– Można tu podać przykład osoby, która zaciągnęła kredyt oprocentowany na 2 proc. i osoby, która w tym samym czasie założyła lokatę w banku z oprocentowaniem w wysokości 2 proc. Przy inflacji na poziomie 2,9 proc. osoba z kredytem do spłacenia realnie będzie miała tego zadłużenia mniej. W tym samym czasie człowiek z lokatą realnie straci – wyjaśnia profesor Tomkiewicz.

Patrząc na inflację nieco szerzej i wychodząc poza życie pojedynczego konsumenta, większa inflacja jest również korzystna dla rządu z punktu widzenia długu publicznego oraz wpływów z VAT-u.

– Inflacja jest korzystna w krótkim czasie dla rządu głównie z powodu wpływów z VAT, które są podstawą państwowego budżetu. Wyższe ceny towarów oznaczają wyższą podstawę VAT-u, dzięki czemu do kasy państwa wpada więcej pieniędzy. Jednocześnie wyliczanie waloryzacji emerytur odbywa się dopiero w przyszłym roku budżetowym, zatem do tego czasu Ministerstwo Finansów może się cieszyć wyższymi wpływami z tytułu VAT i poziomem wydatków, które są ustalone na zeszłorocznym, niższym poziomie – tłumaczy ekonomista.

Najlepsza jest niska inflacja

Podobne oszczędności można wygenerować w przypadku długu publicznego, którego realna wartość spada. Nominalny poziom PKB rośnie, więc maleje relacja dług/PKB. Jednak eldorado wynikające z wysokiej inflacji również w końcu się skończy - państwo przecież, tak jak i obywatele, także płaci za usługi i towary, więc będziemy mogli kupić mniej dóbr i usług publicznych.

– Oddziaływanie inflacji na firmy i konsumentów nie jest jednoznaczne - w tym samym czasie ktoś może zyskać, a ktoś inny stracić. To, kto zyska, a kto straci, zależy od struktury przychodów i kosztów, czyli od tego jak zmieniają ceny moich zakupów w porównaniu do cen towarów, które sprzedaję – kwituje prof. Tomkiewicz.

Z gospodarczego punktu widzenia najkorzystniejsza jest niska inflacja, na poziomie 2,5 proc., na podstawie której można przewidzieć zmiany cen i tworzyć długoterminowe plany gospodarcze. Dlaczego? Ujemny wskaźnik inflacji, czyli deflacja, wstrzymuje zakupy, inwestycje i doprowadza do braku popytu w całej gospodarce. Trwając kilka lat, w końcu zmusza bank centralny do utrzymywania bardzo niskich stop procentowych, co sprawia, że depozyty stają się nieopłacalne. Tracą na tym banki, obywatele i w efekcie całe państwo.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
DZIEJE SIĘ 0 0Chcesz bojkotować Turcję za agresję na Kurdów? "To dla nich bolesne jak ukąszenia komara"
0 0Geniusz czystego zła. Twórcy "Billions" zrobią serial o niesławnym założycielu Ubera
0 0"Prywatne firmy nie powinny cenzurować polityków". Mark Zuckerberg popiera Twittera
0 0Twój szef cię nienawidzi? Nie musisz się zwalniać. Oto co powinieneś zrobić
0 0Ważny rejestr, o którym mało kto mówi. Jeśli się nie wpiszesz, wlepią ci gigantyczną karę
BIZNES 0 0Wymyślił, że będzie przynosił korpoludkom książki. "Znikają w 5 minut. Ludzie się na nie rzucają"
0 0Oto dziejowa sprawiedliwość. Ofiara naciągnęła na kasę internetowego oszusta
0 0Nie obserwujecie nas jeszcze na Instagramie? Będziecie zaskoczeni, co tam się wyprawia
0 0Tak zachowasz produktywność, gdy pracujesz zdalnie (a tak naprawdę wcale tego nie chcesz)