
Czas poświątecznych wyprzedaży sprzyja kuszeniu klientów wyjątkowymi ofertami. Na taką okazję czyhają oszuści prowadzący sklepy internetowe stworzone przy użyciu sztucznej inteligencji. Łatwo nadziać się na ich atrakcyjną "ofertę", na szczęście łatwo też zorientować się, że coś jest z nimi nie tak. Wystarczy pamiętać o kilku zasadach.
"Z ciężkim sercem ogłaszam zamknięcie (tu nazwa "sklepu") Gdańsk, po ogromnej stracie mojego ukochanego męża i partnera w tej pełnej światła wspólnej drodze" – pisze na stronie internetowej jednego ze sklepów pewna starsza pani.
Ale żadnego takiego sklepu w Gdańsku nie ma i nie było. Pani zresztą też, bo na facebookowym profilu tego przedsiębiorstwa można znaleźć tylko dwa zdjęcia przedstawiające parę właścicieli, oba dość nieudolnie wykreowane są przy pomocy sztucznej inteligencji.
Podobnych sklepów jest w sieci pełno, w dodatku oferują one często identyczny asortyment. "Hitem" są lampki w kształcie zwierząt, na przykład pieska rasy shih-tzu, jamnika, buldożka czy kota.
Wszystkie te produkty jeszcze niedawno miały rzekomo kosztować około 800 złotych, ale jako że wygenerowanemu przez AI właścicielowi się zmarło, to jego AI-żona zdecydowała się na ponad 70-procentową obniżkę i lampki można kupić już za 169,95 złotych. Czyli i tak za jakieś dwa razy więcej niż na Amazonie, gdzie ta chińszczyzna jest sprzedawana od dawna.
– Wiele fałszywych sklepów na swoich stronach internetowych pisze o "20 latach pasji" lub "rodzinnej tradycji". Często okazuje się jednak, że firma istnieje zaledwie od kilku miesięcy – zwraca uwagę w swoim poradniku polski system płatności Blik (płacący nim również mogą często być ofiarami oszustów).
Blik proponuje sprawdzony sposób na weryfikację takiego sklepu: Zachowaj czujność i wejdź na who.is. Wpisując adres sklepu zweryfikujesz datę rejestracji domeny. Jeśli domena sprawdzanego przez Ciebie sklepu została zarejestrowana na przykład kilka tygodni lub miesięcy temu, możesz przypuszczać, że jest to sklep, który niekoniecznie ma pasję w szyciu butów czy torebek, a jest zwykłym oszustwem.
Komisja Nadzoru Finansowego wyróżnia dwa główne rodzaje takich "sklepów" Pierwsze to strony internetowe łudząco podobne do oficjalnych stron znanych sklepów, marek. Drugie, na jakie w tym tekście chcemy zwrócić uwagę, to nowe, nieznane do tej pory sklepy internetowe.
– W obu przypadkach cechą charakterystyczną jest np. zaniżona cena produktu w stosunku do ceny rynkowej. Oszuści stosują to rozwiązanie bazując na tym, że wielu potencjalnych kupców przy zakupie kieruje się przede wszystkim ceną – informuje KNF.
Oszuści ze "sklepów" AI czyhają na twoje pieniądze
W asortymencie takich "sklepów" można znaleźć biżuterię (oczywiście też przede wszystkim w kształcie zwierząt) czy wielokolorowe kubki, w których zaklęto witraże, książki czy krasnoludki. Część zdjęć to po prostu obrazki wygenerowane przez sztuczną inteligencję, inne są podebrane z serwisów oferujących te produkty za znacznie niższą cenę.
Jak rozpoznać taki szemrany sklep? Jest bardzo wiele znaków, które powinny nas ostrzec przed potencjalnym oszustwem. Po pierwsze taki sklep nie podaje jakichkolwiek danych pozwalających dokładnie zlokalizować jego siedzibę czy tożsamość właściciela.
Jest oczywiście kontaktowy adres e-mail, godziny otwarcia czy nawet miasto, w którym "działa" taki sklep. Ale na tym dane przedsiębiorcy się kończą. Zapomnij o NIP-ie i innych takich "szczegółach".
– Znakiem ostrzegawczym powinien być brak informacji o danych firmy: nazwa, adres, numer NIP etc. Jeżeli takie dane znajdują się na stronie, to warto zweryfikować ich prawidłowość, np. za pośrednictwem wyszukiwarki KRS – radzi Komisja Nadzoru Finansowego.
Za to system płatności przygotowany jest na pierwszy rzut oka znakomicie, a sklep gwarantuje darmową wysyłkę w ciągu kilku godzin. Problem w tym, że taka przesyłka albo nigdy do nas nie dojdzie, albo trafi w nasze ręce po bardzo długim czasie oczekiwania (wszak droga z Chin jest długa), a wtedy otrzymamy towar znacznie odbiegający od naszych oczekiwań. A to i tak lepszy scenariusz niż możliwa kradzież danych dających dostęp do naszego konta bankowego.
Po czym rozpoznać fałszywy sklep internetowy
To, na co zdecydowanie powinniśmy zwrócić uwagę, to użycie przez "właściciela" argumentu o nagłym zamknięciu sklepu. Ten numer powtarza się w większości tego typu oszustw. A wraz z nim idą absurdalne zniżki sięgające rzekomych 80 proc. ceny, niemające odzwierciedlenia w jakichkolwiek rynkowych realiach.
– "-70%", "wyprzedaż końcówki kolekcji", "kup teraz, a otrzymasz rabat". Celem takich komunikatów jest wywarcie na Tobie presji (czasu, uciekającej okazji) i sprowokowanie Cię do podjęcia szybkiej, czasem nieprzemyślanej decyzji – zwraca uwagę w swoim poradniku Blik.
Bardzo często tego typu oszukańcze sklepy pokazują nam się jako posty promowane na Facebooku. I tam również możemy łatwo zorientować się, że coś z tym miejscem jest nie tak. Zazwyczaj lwia część komentarzy pod sugerowanym nam postem jest ukryta, co oznacza, że ktoś wyrażał na temat sklepu swoją opinię, ale z jakiegoś powodu osoba prowadząca profil postanowiła ją ukryć przed resztą świata.
Mogą ostać się pojedyncze komentarze, są to jednak zwykle albo pozytywne recenzje napisane przy użyciu fejkowych kont, albo zachwyty nieświadomych, nieoszukanych jeszcze przyszłych klientów.
Twórcy takich serwisów wiedzą, że coraz więcej osób starszych korzysta z internetu, jednocześnie sobie w nim nie radząc. U wielu z nich treść wygenerowana przez AI nie budzi żadnych podejrzeń.
Dlatego mogą bardzo łatwo od takiego polecanego na Facebooku posta pójść po nitce do kłębka aż do momentu dokonania płatności. I tam w najlepszym wypadku stracą kilkaset złotych, a w najgorszym ktoś uzyska dostęp do ich karty płatniczej bądź konta bankowego. Następnie ukradnie o wiele większą kwotę.
Co jeśli stracimy w ten sposób pieniądze? CERT Polska radzi jak najszybciej poinformować o tym dostawcę płatności, czyli bank, w którym prowadzony jest dany rachunek bądź karta płatnicza.
– Następnie zgłoś incydent na stronie incydent.cert.pl oraz koniecznie na najbliższym komisariacie Policji. Im szybciej zareagujesz, tym większa będzie szansa na odzyskanie pieniędzy, zwłaszcza jeśli dokonywałeś płatności kartą – czytamy w serwisie CERT Polska.
Przed takimi sklepami internetowymi w przedświątecznym czasie regularnie ostrzegają też chociażby Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów czy Naukowa i Akademicka Sieć Komputerowa NASK. Problem w tym, że ich zasięgi są nieproporcjonalnie małe w zestawieniu z zasięgami, jakie robią w mediach społecznościowych sklepy-fałszywki. Walka z nimi, zwłaszcza w czasie okołoświątecznym, ciągle przypomina walkę z wiatrakami.
Zobacz także
