Samochody jadące tunelem Wisłostrady w Warszawie.
Odcinkowy pomiar prędkości w tunelu Wisłostrady. W końcu, bo wielu kierowców tam przesadza. Fot. ZDM Warszawa

Tunel wzdłuż Wisły, który dla wielu warszawskich kierowców stał się nieoficjalnym torem wyścigowym, wkrótce zostanie uszczelniony cyfrowym kordonem. Zarząd Dróg Miejskich (ZDM) mówi "dość" fikcji na licznikach i ogłasza przetarg na odcinkowy pomiar prędkości (OPP). Co ciekawe, bat na piratów może przynieść niespodziewany skutek: legalną, szybszą jazdę dla wszystkich.

REKLAMA

Jeśli jeździsz tunelem Wisłostrady zgodnie z przepisami (50 km/h), to należysz do elitarnego, 5-procentowego klubu. Tak wynika z brutalnych statystyk ZDM. Reszta to kierowcy, którzy traktują ten obiekt inżynieryjny jak autostradę. Rekordzista pędził tam blisko 174 km/h, a średnia prędkość oscyluje wokół 70 km/h. Ta samowolka ma się jednak skończyć w ciągu najbliższego roku.

Wisłostrada z batem na piratów. W ciągu roku nowy odcinkowy pomiar

Zmiany mają objąć kilka elementów trasy. Dotychczasowy fotoradar stojący na wysokości ul. Karowej zostanie przeniesiony w rejon Wóycickiego. Zastąpi go system znacznie bardziej bezwzględny i sprawiedliwy odcinkowy pomiar prędkości.

Trzeba przyznać, że to dobre rozwiązanie. Do tej pory większość kierowców ostro hamowała przed "skrzynką", (nawet o ok. 30 km/h), by chwilę później gwałtownie przyspieszyć. To utrudniało ruch. W przyszłości automatyczny system zarejestruje wjazd i wyjazd z tunelu, a potem wyliczy średnią prędkość na całym dystansie. Jeśli wynik przekroczy 50 km/h – system automatycznie wystawi mandat.

Technologia ta eliminuje cwaniakowanie i wymusza płynność ruchu na całej długości obiektu. Wybrana w przetargu firma będzie miała 300 dni na montaż kamer, co oznacza, że system ruszy najprawdopodobniej na przełomie 2026 i 2027 roku.

Marchewka po kiju: czy pojedziemy szybciej?

Najciekawsza informacja w zapowiedziach drogowców jest jednak ukryta. ZDM przyznaje wprost: obecny limit 50 km/h jest nagminnie łamany, bo być może jest... zbyt restrykcyjny jak na warunki panujące w tunelu.

Trzeba przyznać, że tunel jest szeroki, dobrze wyprofilowany. Warunki teoretycznie pozwalają na nieco szybszą jazdę, ale jednocześnie najczęściej panuje w nim duży ruch. Urzędnicy proponują kierowcom "coś za coś". Oferta brzmi tak: najpierw montujemy system i uspokajamy ruch (eliminujemy szaleńców jadących ponad 100 km/h). A gdy ruch stanie się płynny i przewidywalny, ZDM rozważy podniesienie dopuszczalnej prędkości.

Warto zauważyć, że przed i za tunelem przepisy pozwalają jechać 70 km/h. Ograniczenie w samym tunelu obowiązuje od jego powstania w 2003 roku. Nałożono je na wniosek służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo. Nawet jeśli miejsca w tunelu jest sporo, to i tak ewentualny wypadek w nim jest potencjalnie o wiele bardziej groźny. Problem rodzi choćby sam dojazd służb ratunkowych na miejsce.

Tunel to dopiero początek. Warszawa coraz śmielej patrzy w stronę odcinkowych pomiarów, które są skuteczniejsze niż progi zwalniające czy punktowe fotoradary. Podobne rozwiązanie planowane jest na Moście Poniatowskiego.