
Firma Stomil-Poznań postawiła spółkę w stan likwidacji. Zakład znany z produkcji opon ostatnie lata spędził tonąc w długach. Jednak związkowcy uważają, że markę da się uratować.
Jak poinformował serwis farmer.pl, zarząd Stomil-Poznań 2 stycznia 2026 r. spotkał się na walnym zgromadzeniu akcjonariuszy, które przyjęło wniosek o rozwiązanie spółki. O wniosek występowaniu już pod koniec listopada ubiegłego roku, ale pracownicy przeczuwali upadek jeszcze wcześniej. I nie zamierzają się poddawać.
Upadek Stomil-Poznań
Stomil-Poznań była firmą oponiarską należącą w 85 proc. do Polskiej Grupy Zbrojeniowej, zakładem działającym od 98 lat, najdłużej działającym w Polsce w swoim sektorze. W 1928 roku otworzył go inżynier Paweł Nestrypke, po przejęciu firmy Pneumatyk i jej parku maszynowego. Jego zakład produkował opony. W dwudziestoleciu międzywojennym te do jednośladów, a po wojnie stopniowo poszerzała profil, włącznie z produkcją opon dla maszyn budowlanych. W 1992 roku przekształciła się w spółkę akcyjną należącą do Skarbu Państwa.
W poznańskiej fabryce produkowano opony do maszyn górniczych, wózków przemysłowych, samochodów ciężarowych, maszyn rolniczych, drogowych, ogumienie do pojazdów latających oraz artykuły gumowe do pojazdów specjalnych. W swoim złotym wieku Stomil zatrudniał ponad 700 osób. Obecnie skończył, mając 119 pracowników. Po likwidacji spółki trafią oni do innych zakładów PGZ w Poznaniu. Groźba upadłości stała się odczuwalna w 2021 roku.
Związkowcy walczą
Nie ma jeszcze planów, co zrobić z gruntami fabryki a w Stomilu Poznań ma zostać uruchomiony program dobrowolnych odejść. Likwidacja zakładu ma potrwać rok. Restrukturyzacja nie wchodziła w rachubę ze względu na przewidywane kilkuset milionowe koszty, związane ze zmianą technologii produkcji.
Jak związkowcy i PGZ tłumaczyli w rozmowie z portalem money.pl, wierzytelności sięgały 21 milionów złotych i prawdopodobnie były efektem nierentownego kontraktu z ważnym kontrahentem w 2016 roku. W 2020 roku dokonano odwołania zarządu i powołania nowego prezesa, którego kompetencji nie oceniano najlepiej. Związkowy są zdania, ze zakład jest do odratowania z pomocą inwestora strategicznego. Aby zwrócić uwagę PGZ na taką możliwość rozważają nawet strajk głodowy, jak podaje Gazeta.pl.
Dlaczego Stomil ma problemy?
Jak pisaliśmy na INNPoland.pl, związkowcy alarmowali o masowych zwolnieniach i słabej sytuacji w wielkopolskim zakładzie. Chociaż mieli masę zamówień, firma tonęła w długach, sprzedając wyroby dużo poniżej kosztów produkcji. Menadżerowie dostawali ówcześnie premie od obrotów, a nie dochodu spółki.
Wedle posła PSL Andrzeja Grzyba problemem była również sprzedaż dla PGZ nieruchomości i nie przeznaczenie zarobionych pieniędzy na modernizację.
Zobacz także
