
Początek nowego roku jest na rynku pracy specyficznym momentem: w wielu przedsiębiorstwach padają trudne decyzje kadrowe o zwolnieniach. Eksperci podpowiadają, jakie firmy są najbardziej narażone na to w 2026 roku i co jest przyczyną redukcji zatrudnienia.
Niektóre duże przedsiębiorstwa w ubiegłym roku rozpoczęły procedurę zwolnień grupowych, które potrwają nawet do 2027 roku. Ich odsetek zmalał, jednak pod presją znalazły się mniejsze firmy. Co ciekawe, głównym powodem wcale nie jest galopująca automatyzacja pracy.
Przyczyny zwolnień w Polsce
Na INNPoland pisaliśmy już o tym, że próg wejścia na rynek staje się coraz wyższy. Automatyzacja wywołana rewolucją AI pochłania pierwsze szczeble kariery, ale w Polsce ten problem wcale nie jest najdotkliwszy. Tomasz Brzostowski, lider z branży globalnych usług dla biznesu (GBS) w Polsce, w rozmowie z serwisem LoveKraków wyjaśniał na przykładzie krakowskiego rynku pracy, że sztuczna inteligencja z jednej strony odbiera, z drugiej daje okazję do zatrudnienia, co wyrównuje statystyki.
Najłatwiej o zatrudnienie w przemyśle, budownictwie, serwisowaniu oraz dla kierowców, a wrażliwe stały się sektory handlu tradycyjnego, usług konsumenckich, działalności sezonowej oraz IT. Mniejsi przedsiębiorcy dotykani są przede wszystkim przez presję kosztową.
Wzrost płacy minimalnej podnosi koszty zatrudnienia, przez co przedsiębiorcom coraz ciężej utrzymać dotychczasowy stan kadr, a jednocześnie muszą mierzyć się z całą resztą obciążeń finansowych. Co przychodzi łatwiej dużym podmiotom, a w efekcie powoduje widoczną dysproporcję we wskaźniku zwolnień na rynku pracy.
Prognozy na rynku pracy w 2026 roku
Wedle Iwony Wieczyńskiej, dyrektor regionu w Grupie Progres, część przedsiębiorców wystraszyły również zapowiadane zmiany legislacyjne. W tym zapowiedź przekształcania umów B2B na umowy o pracę, do czego ostatecznie nie doszło po decyzji premiera Donalda Tuska. Eksperci prognozują, że rynek w 2026 roku może się ustabilizować, a odsetek zwolnień ulec zmniejszeniu. Decydujący będzie przebiegu pierwszego kwartału tego roku i poprawy koniunktury gospodarczej.
Mateusz Żydek, ekspert od rynku pracy z Randstad Polska, w swoich wpisach na mediach społecznościowych nazwał obecny rytm na rynku pracy "pragmatycznym": pracownicy nie są usatysfakcjonowani obecnymi warunkami na rynku pracy i czekają na zmiany.
"Ta sytuacja skłania Polaków do pragmatycznego spojrzenia. Skoro dostępne oferty nie są na tyle atrakcyjne, by zmieniać miejsce zatrudnienia, to pracownicy też decydują się na wyczekiwanie... ale nie tylko. Badani, którzy nie czują satysfakcji z warunków zatrudnienia, sięgają po pracę dorywczą oraz deklarują gotowość do przekwalifikowania się, aby zwiększyć swoje szanse na nowe perspektywy zawodowe" – czytamy jego wpis na Linkedin.
Zwolnienia grupowe w Polsce
W roku 2025 zwolnienia grupowe ogłosiły m.in. Black Red White, Zakład Elektrotechniki Motoryzacyjnej w Ełku, Poczta Polska, PKP Cargo, Rafako czy Beko Europe.
Nieoficjalnie mówi się o np. zwolnieniach w Heineken Polska i Shellu. Jeszcze na sam koniec grudnia Grupa Agora ogłosiła redukcję zatrudnienia 166 osób w podległych jej spółkach.
Wedle danych z Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej zwolnienia grupowe zgłoszone w całym 2025 roku mają objąć około 89,5 tys. osób w rozłożeniu na dwa lata.
Zobacz także
