
Przed wzmocnieniem uprawnień Państwowej Inspekcji Pracy drżało wielu pracodawców, jak i pracowników. Na ostatniej prostej przed wprowadzeniem reformy wybuch spór, a Donald Tusk powiedział jej zdecydowanie "nie", stawiając zaporowe warunki.
Reforma uprawnień PIP pozwoliłaby inspektorom samodzielnie wydawać decyzję o przekształceniu tzw. śmieciówek w umowy o pracę. Wydawało się, że będzie to przesądzone od 1 stycznia br. ale głośny sprzeciw padł ze strony Donalda Tuska.
Co dalej z reformą uprawnień PIP?
Projekt reformy kompetencji PIP został 4 grudnia 2025 roku zatwierdzony przez Stały Komitet Rady Ministrów. O zmianie frontu premiera Donalda Tuska poinformowała "Gazeta Wyborcza". Po prawie miesiącu podczas posiedzenia rady 30 grudnia dookoła reformy wybuchł poważny spór. Szef rządu stwierdził, że nie akceptuje proponowanych rozwiązań.
Wymienił wyżej opisane na wstępie uprawnienia administracyjne jako główny problem, wtórując opinii publicznej. Zdaniem Donalda Tuska, projekt musi wrócić do resortu pracy i zostać przy obecnym modelu: czyli inspektor może wystąpić z wnioskiem o zmianę formy zatrudnienia pracownika, a decydować będzie sąd.
Jak podaje "GW" dyskusja była zażarta. Wedle doniesień pracę nad reformą mają ruszyć od nowa, pod kierownictwem minister rodziny i pracy Agnieszki Dziemianowicz-Bąk. Tym razem nie będzie planów poszerzania kompetencji Państwowej Inspekcji Pracy.
Dotychczasowy plan reformy PIP wpisany był do rewizji KPO, rząd zobowiązywał się do wzmocnienia uprawnień inspektorów w ramach negocjacji programu z Komisją Europejską. Miało to zastąpić planowane pełne ozusowanie umów cywilnoprawnych.
Zobacz także
