
W dobie zaciskania pasa przez samorządy Skarżysko-Kamienna idzie pod prąd. Od 1 lipca 2026 r. miasto wprowadza bezpłatną komunikację miejską. Nie jest to jednak prezent dla wszystkich. To raczej program lojalnościowy: płacisz tu podatki – jeździsz autobusem za darmo. Władze miasta szacują koszt tej operacji na 1,7 mln zł rocznie.
Skarżysko-Kamienna likwiduje opłaty za autobusy. Konrad Wikarjusz, zastępca prezydenta miasta, potwierdził na antenie Radia Kielce, że obietnica wyborcza zostanie zrealizowana, choć z kilkumiesięcznym poślizgiem. Pierwotnie bramki w autobusach miały zostać otwarte w lutym lub marcu, jednak ostatecznie stanie się to w wakacje. Powód opóźnienia? Konieczność "zmniejszenia deficytu" i ustabilizowania sytuacji w miejskich spółkach.
Za jazdę autobusem za darmo i tak ktoś musi zapłacić
Władze miasta sporo ryzykują wprowadzając bezpłatną komunikację miejską dla PIT-owców. Miasto ma 180 mln zł długu. A może to nie ekonomiczny hazard, ale prawdziwa inwestycja w mieszkańców? Cóż, władze nie ukrywają, że liczą na to, iż ten "bonus" zatrzyma odpływ mieszkańców. Obecnie jest ich nieco ponad 40 tysięcy
Usługa nie jest darmowa dla każdego turysty czy przyjezdnego. Aby skorzystać z przywileju, trzeba spełnić dwa twarde warunki: być zameldowanym w mieście i płacić tu podatki oraz opłaty za odbiór śmieci.
– Myślę, że to będzie bardzo ważny impuls i komunikat do lokalnej społeczności, że jeśli rzeczywiście dokładają się do budżetu i funkcjonowania miasta w postaci swojego PIT-u, to należy im się również dobra komunikacja, a w naszym przypadku możliwe, że także bezpłatna – argumentuje wiceprezydent Wikarjusz w Radiu Kielce.
To jasny sygnał: miasto walczy o wpływy z podatków. Wiele samorządów boryka się z problemem mieszkańców, którzy żyją na ich terenie, ale podatki odprowadzają gdzie indziej. Darmowy bilet ma być "marchewką", która skłoni niezdecydowanych do przemeldowania się.
Matematyka budżetowa: 1,7 mln zł kosztów przy 180 mln zł długu
Z ekonomicznego punktu widzenia ruch ten jest odważny, by nie powiedzieć – ryzykowny. Skarżysko-Kamienna nie jest finansowym krezusem. Dług zapisany w tegorocznym budżecie oscyluje wokół 180 mln zł.
Roczny koszt utrzymania darmowych przejazdów oszacowano na ok. 1,7 mln zł. Kwota nie jest więc przesadnie wysoka, choć obciąża i tak zadłużone miasto.
Zwolennicy rozwiązania (zazwyczaj radni i aktywiści miejscy) wskazują na korzyści pośrednie, których nie widać wprost w tabelkach. To mniejszy ruch samochodowy w centrum, wsparcie dla mniej zamożnych mieszkańców, walor proekologiczny i wizerunkowy.
Są też ryzyka: przepełnienie taboru, konieczność pokrycia luki w przychodach z innych źródeł, potencjalne ograniczenie środków na remonty taboru w przyszłości.
Władze miasta przekonują, że stać je na ten gest. Sytuacja w spółkach miejskich została ustabilizowana, a relacje wewnętrzne unormowane, co dało zielone światło dla projektu.
Skarżysko-Kamienna: inwestycje za 70 milionów
Co ciekawe, mimo zadłużenia, Skarżysko nie zamierza wegetować. Miasto przyjęło strategię "ucieczki do przodu", inwestując w jakość życia, co ma być magnesem na mieszkańców. W tym roku na inwestycje przeznaczone zostanie ponad 70 mln zł (22 proc. budżetu). Na liście priorytetów znajdują się m.in. stadion, centrum kultury i usług społecznych.
Skarżysko-Kamienna stawia wszystko na jedną kartę. Zamiast zaciskać pasa, próbuje podnieść atrakcyjność miasta poprzez darmowe usługi i nowe obiekty, licząc na to, że w dłuższej perspektywie przyciągnie to kapitał ludzki i podatkowy. Czy 1,7 mln zł rocznie to wysoka cena za lojalność mieszkańców? Odpowiedź poznamy, obserwując wpływy z PIT w kolejnych latach.
Zobacz także
Źródło: Radio Kielce
