
W całej Polsce można znaleźć domy jednorodzinne nielegalnie przerobione na kwatery robotnicze. Ministerstwo Rozwoju i Technologii zapowiada, że podejmie działania w celu ograniczenia tego zjawiska.
Proceder polega na nielegalnej zmianie sposobu użytkowania budynku w celach zarobkowych, co pozwala m.in. oszukiwać na podatku od nieruchomości. Jak pisała "Rzeczpospolita", problem od dawna był sygnalizowany przez samorządy: gminy nie mają narzędzi, aby z tym walczyć, a przepisy są pełne luk.
Problem nielegalnych kwater robotniczych
Zmiana przeznaczenia domu jednorodzinnego to śliski temat. Samo przebywanie w budynku kogoś innego niż właściciel nie jest niczym nielegalnym. Najem krótkoterminowy też nie.
Skuteczna kontrola wymaga zastania na miejscu właściciela nieruchomości… a nawet jeśli wykryte zostaną nieprawidłowości, każdy przypadek analizowany jest indywidualnie. Brak precyzyjnych przepisów sprawia, że postępowanie dowodowe jest wyjątkowo trudne.
W efekcie właściciele nieruchomości zmieniających domy w miejsca zbiorowego zamieszkania są bezkarni. Na taki problem zwróciła gmina Kobierzyce pod Wrocławiem, gdzie – według jej wójta – proceder się nasila. Samorządy żądają rozwiązań systemowych. Podczas niedawnego posiedzenia Zespołu ds. Infrastruktury, Urbanistyki i Transportu Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego zadano pytanie wprost: co zrobi z tym rząd?
Ministerstwo Rozwoju i Technologii ma pracować nad działaniami legislacyjnymi. Oczywiście, padła standardowa propozycja podniesienia maksymalnej grzywny za wykroczenie (obecna wynosi do 5 tys. zł). To jednak nie koniec pomysłów.
Co można zrobić z nielegalnymi kwaterami robotniczymi?
Niewykluczone, że wprowadzona zostanie możliwość wielokrotnego nakładania grzywny oraz zmiana definicji budynku zbiorowego zamieszkania. To pomogłoby nakreślić wyraźną granicę, jaką kombinatorzy obecnie notorycznie przekraczają. Potrzebne jest szeroko zakrojone uszczelnienie przepisów budowlanych i mieszkaniowych celem eliminacji patologicznych praktyk.
Konieczne jest przy tym również wzmocnienie nadzoru. Jak podaje "Rzeczpospolita", zdaniem ekspertów analizujących problem należy zwiększyć skuteczność egzekwowania decyzji o przywróceniu pierwotnej funkcji budynku oraz podkreślić zagrożenia dla bezpieczeństwa (w tym pożarowe), powstające w takich nielegalnych kwaterach.
Wymienia się również skrócenie procedur (obecnie właściciele nieruchomości zdążą ją odsprzedać i ulotnić się, nim procedury dojdą do końca), sankcje dla mieszkańców takich obiektów, a także wyższe opłaty komunalne w przypadkach nadmiernego zużycia mediów.
Innymi słowy są to finansowe straszaki, która mają zniechęcać do procederu i korzystania z okazyjnych, nielegalnych ofert. Ze strony Związku Powiatów Polskich padła nawet propozycja określenia minimalnej powierzchni mieszkalnej przypadającej na jedną osobę.
Zobacz także
