Montaż z wolframem na dłoni z miastem Myszków w tle. Wolframowe Eldorado. Wielka szansa dla Polski
Wolframowe Eldorado. Wielka szansa dla Polski Montaż Fot. Tupungato/BJP7images/Shutterstock

Pod Myszkowem kryją się gigantyczne złoża metali, które przyciągnęły uwagę amerykańskiego kapitału. Spółka celowa Permia 1 planuje eksploatację cennych zasobów wolframu, molibdenu i miedzi – surowców kluczowych dla przemysłu zbrojeniowego i nowoczesnych technologii. Inwestor zapewnia o miliardowych zyskach, ale plany budzą obawy ekologiczne.

REKLAMA

Myszków to niespełna 30-tysięczne miasto w województwie śląskim. Ukryty pod nim jest jednak niesamowity potencjał. Mowa o cennych złożach wolframu, miedzi i molibdenu. Chęć wydobycia zgłosiła spółka z udziałem kapitału amerykańskiego

Eldorado surowców krytycznych

Bogate złoża pod Myszkowem odkryte były już w latach 90. Do tej pory jednak nikt realnie ich nie wydobywał ze względu na głębokie położenie surowców i duże koszty takiej inwestycji.

Gra toczy się o wysoką stawkę. Wolfram, molibden i miedź to nie tylko metale przemysłowe, ale tzw. surowce krytyczne. Są one niezbędne w nowoczesnych technologiach używanych m.in. w:

  • przemyśle zbrojeniowym (np. do produkcji pancerzy i pocisków),
  • sektorze kosmicznym,
  • energetyce jądrowej.
  • Wydobycie tych surowców ma znaczenie strategiczne, gdyż obecnie większość wydobycia wolframu i molibdenu na świecie kontrolują Chiny. Można więc wnioskować, że Polska może wiele zyskać na tej inwestycji.

    Nowy inwestor w Myszkowie

    Wzrok na myszkowskie złoża zwróciła spółka Permia 1. Wśród jej udziałów około 10 proc. stanowi amerykańska firma AICEE. Inwestor chce na początek wykonać odwierty, by sprawdzić czy wydobycie faktycznie jest opłacalne.

    Spółka złożyła już wniosek o koncesję badawczą. Nie daje nam to jednak pewności czy kopalnia faktycznie powstanie. Prognozy jednak zdają się być przychylne.

    – Mówimy w tej chwili o stosunkowo dużych zasobach, bo to jest 550 mln ton rudy bilansowej, około 800 tysięcy miedzi, 300 tysięcy molibdenu i 270 tysięcy ton wolframu. Jest po co się schylać przy cenach jakie w tej chwili są – mówił w TVP Katowice Artur Dyczko, dyrektor oddziału Górnośląskiego PIG-PIB.

    Warto dodać, że projekt ma być fundowany z prywatnych pieniędzy.

    – Nie finansują nas środki unijne ani państwowe. Cały proces realizujemy prywatnymi pieniędzmi – mówił Robert Wyligała, prezes spółki Permia 1, cytowany przez Dziennik Zachodni.

    Myszków. Wizja wielkich korzyści z amerykańskiej inwestycji

    Oprócz polskiej gospodarki i przemysłu, na wydobyciu w Myszkowie może bardzo skorzystać lokalny samorząd. Gmina dostawałyby z inwestycji 60 proc. opłaty eksploatacyjnej.

    Dla lokalnych władz oznaczałoby to milionowe wpływy. Pozostałe 40 proc. trafiałoby zaś do Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.

    Wielkie wątpliwości. Mieszkańcy Myszkowa boją się o wodę

    Inwestycja jest również przyczyną obaw. Wydobycie ma być zagrożeniem dla wód Głównego Zbiornika Wód Podziemnych nr 327 Lubliniec-Myszków. Jest to kluczowe źródło wody pitnej dla regionu. Eksperci zapewniają jednak o tym, że odwierty nie stwarzają niebezpieczeństwa dla zasobów.

    – Takie otwory wiertnicze nie są niczym wyjątkowym. W Polsce wierci się ich rocznie kilkaset, na świecie kilkadziesiąt, a nawet kilkaset tysięcy. W Polsce powstało już kilkadziesiąt tysięcy otworów i nic szczególnego się nie stało – mówił, cytowany przez Dziennik Zachodni, dr hab. inż. Mariusz Czop, prof. AGH.

    Profesor zapewniał również, że podziemny zbiornik jest "bardzo dobrze chroniony przez warstwę iłów kajpru, nieprzepuszczalnych, które stanowią naturalną barierę".

    Inwestorzy zapewnili również, że w pobliżu nie ma również stanowiących zagrożenie, radioaktywnych złóż uranu i toru.

    – Gdyby tu istniały, wiedzielibyśmy o tym. Złoże myszkowskie nie ma podwyższonych zawartości uranu ani toru – twierdził Piotr Krzemiński, geolog, prezes Keystone Partners (mającego udziały w Permia 1).