
O ile na morzu problemu z wiatrakami nie ma, stawianie ich na lądzie jest polaryzującą dyskusją. Wedle doniesień, aby przekonać malkontentów, rząd znowu myśli o funduszu partycypacyjnym. Czyli górze pieniędzy za to, że w twoim sąsiedztwie wyrośnie wiatrak.
Don Quichote walczył z wiatrakami, a w Polsce walczy się o to, by na lądzie wyrosło więcej elektrowni wiatrowych. Szykuje się podejście czwarte do tzw. ustawy wiatrakowej, Ministerstwo Energii wystąpiło z propozycjami do nowego projektu.
Poprzednia wersja ustawy, m.in. zmniejszającą odległość od wiatraków do 500 metrów została w sierpniu zawetowana przez prezydenta Karola Nawrockiego. Miała m.in. wprowadzić budżet pozwalający wypłacać do 20 tys. zł co roku dla właścicieli posesji, sąsiadujących z wiatrakiem. Nowy projekt ma zachować to rozwiązanie.
Fundusz 20 tys. zł na wiatrak powróci?
Krytycy ustawy wiatrakowej wskazywali, że fundusz partycypacyjny to zwykła łapówka. Smarowanie 20 tys. zł rocznie, aby przekonać lokalną społeczność do wiatraków. Środki byłyby dostępne dla właścicieli budynków mieszkalnych zlokalizowanych w odległości do 1000 metrów od elektrowni wiatrowej. Można spokojnie zakładać, że za takie pieniądze ludziom przestałaby przeszkadzać nawet instalacja tuż za oknem. A proponowana przestrzeń jest naprawdę ogromna.
Wedle nieoficjalnych ustaleń serwisu WNP, rozwiązanie miało już spotkać się z pozytywnym odbiorem sektora, ale jest niepewność w Ministerstwie Klimatu i Środowiska. Jeden przysłowiowy rabin mówi, że resort nie przychyla się do funduszu, drugi, że nie ma sprzeciwu.
Zwolennicy rozwiązania przypominają, że fundusz partycypacyjny ma służyć lokalnym społecznościom. A prezydent wprost nie przekreślał tego rozwiązania ani nie wetował z powodu zmiany odległości od zabudowań. Rozwiązania o wiatrakach odrzucił, ponieważ podjęto się próby wprowadzenia jej niejako za plecami ustawy o zamrożeniu cen energii, co określił jako "szantaż wobec społeczeństwa". Projekt, który ponownie ma trafić pod obrady, ma być praktycznie taki sam jak poprzedni UD89.
Wedle wcześniejszych pomysłów, ustawa wiatrakowa przewidywała, że fundusz będzie opłacony przez inwestorów w farmy wiatrowe, wpłacających rocznie 20 tys. zł za każdy 1 MW zainstalowanej mocy. Przewiduje się również, że poszerzony zostanie prosumencki model gratyfikacji dla lokalnej społeczności w formie jednorazowej wpłaty 10-15 tys. zł, aby objąć część udziałów u inwestora.
Źródło: WNP.pl
Zobacz także
