rolnik jadący ciągnikiem po polu
Skala rolniczego raju zadziwia. Większość nie płaci ani grosza składki zdrowotnej Fot. Aleksander Dumała / Pexels.com

NFZ trzeszczy w szwach, a pracownicy i firmy dorzucają do systemu miliardy. Tymczasem w KRUS panuje inna rzeczywistość: 60 proc. rolników nie płaci na zdrowie ani grosza z własnej kieszeni, a kolejna duża grupa odprowadza symboliczne "drobniaki". Ministerstwo Zdrowia zaczyna nieśmiało mówić o "grupach uprzywilejowanych", ale czy politycy odważą się ruszyć ten temat?

REKLAMA

Pracujesz na etacie? Płacisz średnio 584 zł miesięcznie na zdrowie. Masz firmę? Prawie tysiąc. A rolnik? Większość z nich nie wyjmuje z portfela nawet złotówki, bo wyręcza ich budżet państwa.

Najnowsze, zaskakujące, dane pokazują skalę systemowej nierówności, która staje się coraz trudniejsza do obrony w obliczu dziury budżetowej w ochronie zdrowia. W 2026 r. luka w finansowaniu ochrony zdrowia ma wynieść 23 mld zł.

Dysproporcje składek w KRUS i ZUS porażają

Wpływy ze składek ZUS to potężny filar NFZ, stanowiący ponad 97 proc. jego przychodów. A KRUS? Z analizy opublikowanej przez Kasę Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego wynika, że dla większości rolników składka zdrowotna jest pojęciem dosłownie wirtualnym.

  • 60 proc. ubezpieczonych (ok. 580 tys. osób) to rolnicy posiadający do 6 ha przeliczeniowych. Ich składkę w całości pokrywa budżet państwa.
  • 26 proc. ubezpieczonych płaci symbolicznie – maksymalnie 20 zł miesięcznie.
  • Dla porównania, w 2024 roku średnia miesięczna składka zdrowotna dla pracownika wynosiła 584 zł, a dla przedsiębiorcy prowadzącego działalność gospodarczą – aż 967 zł. Różnica jest kolosalna.

    Liczby nie kłamią: polska ochrona zdrowia stoi na barkach osób ubezpieczonych w ZUS. W 2024 roku składki od pracowników, firm i emerytów stanowiły aż 97,3 proc. wszystkich przychodów składkowych NFZ (154,5 mld zł).

    Wpływy z KRUS? To zaledwie 4,2 mld zł.

    Co więcej, system promuje łączenie rolnictwa z biznesem. Jeśli rolnik prowadzi jednocześnie działalność gospodarczą (pozarolniczą), nadal może płacić tylko niską składkę rolniczą, unikając wysokich opłat, które dławią "miejskich" przedsiębiorców.

    Co istotne: rolnicy w większości nie muszą prowadzić żadnej ewidencji przychodów ani kosztów. Robią to jedynie osoby prowadzące specjalne działy produkcji rolnej. W skali kraju jest ich... nieco ponad 2500.

    Rolnicy i składka zdrowotna. Temat tabu wraca na stół

    W obliczu finansowej zapaści NFZ coraz głośniej mówi się o konieczności rewizji przywilejów składkowych rolników.

    Ministra zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda w rozmowie z RMF FM przyznała, że choć rewolucji w składce zdrowotnej nie planuje, to temat "grup uprzywilejowanych" wraca w rozmowach.

    – To są decyzje polityczne – ucięła krótko, sugerując delikatność tej materii.

    W tle trwają jednak rozmowy koalicyjne. Nawet Marek Sawicki z PSL zadeklarował otwartość na rozmowę o składkach rolników, co może sugerować, że polityczny parasol ochronny nad przywilejami w KRUS nie jest już tak szczelny jak dawniej.

    Duchowni też na "promocji"

    Rolnicy to nie jest jedyna grupa, do której dokłada się państwo. Budżet finansuje też składki za duchownych (ok. 83 mln zł w 2024 r.), chyba że są oni podatnikami zryczałtowanego podatku dochodowego. Systemowa nierówność obejmuje więc szersze kręgi, ale to skala zwolnień w rolnictwie – dotycząca setek tysięcy osób – budzi największe emocje w kontekście dziury w NFZ.

    Czy rząd odważy się sięgnąć do kieszeni rolników, by ulżyć systemowi? Na razie "miastowi" płacą za wszystkich, a wieś korzysta z przywilejów, o których pracownik czy przedsiębiorca może tylko pomarzyć.