protest rolników w Brukseli
5 mitów o Mercosurze, które paraliżują polską wieś. I są z palca wyssane Fot. PP Photos / Shutterstock / Montaż: INNPoland.pl

Widmo taniej wołowiny z Argentyny i cukru z Brazylii krąży nad polskimi polami. Rolnicy protestują, politycy grzmią, a w mediach dominuje narracja o "końcu polskiego rolnictwa". Czy słusznie? Gdy zajrzymy w dokumenty negocjacyjne i najnowsze raporty o kondycji polskiej wsi, okazuje się, że wiele z tych obaw to mity, które nie wytrzymują zderzenia z liczbami i unijnymi bezpiecznikami. Rolnicy są straszeni, a na ich strachu skrajna prawica buduje polityczny kapitał.

REKLAMA

Oto 5 największych obaw rolników w związku z umową z Mercosurem i wyjaśnienie, dlaczego rzeczywistość wygląda inaczej, niż w opowieściach części polityków.

1. "Zaleje nas tania żywność i zbankrutujemy"

Mit: Rolnicy boją się powtórki ze scenariusza ukraińskiego – niekontrolowanego napływu towarów, który pociągnie na dno w skupach.

Rzeczywistość: Umowa zawiera potężne "hamulce bezpieczeństwa", których przy otwarciu granicy z Ukrainą zabrakło. Wynegocjowane tzw. klauzule ochronne to konkretny mechanizm: cła powrócą automatycznie, jeśli ceny wrażliwych produktów (wołowina, drób, cukier, etanol) spadną w UE zaledwie o 5 proc.

Pierwotnie próg ten miał wynosić 8 proc., ale presja Polski i Francji go zaostrzyła. To oznacza, że rynek jest chroniony przed szokiem cenowym, a import jest ściśle limitowany kwotami, a nie "puszczony na żywioł".

Poza tym ilość żywności sprowadzanej bez ceł jest dosłownie minimalna. Import z krajów Mercosur będzie marginesem unijnego rynku, jego udział jest szacowany na około 1-1,5 proc. Umowa przewiduje kontyngenty (limity ilościowe) na najbardziej wrażliwe produkty, takie jak wołowina, co ma chronić europejskich producentów.

Do UE trafi bez cła m.in. 180 tys. ton drobiu, 190 tys. ton cukru, 450 tys. ton etanolu (kolejne 250 tys. ton z obniżonym cłem), 45 tys. ton miodu, 30 tys. ton serów. Niską stawką zostanie obłożone m.in. 99 tys. ton wołowiny i 26,5 tys. ton wieprzowiny.

Czy to są duże ilości w kontekście europejskiego rynku? Nie. Tylko w Polsce w zeszłym roku wyprodukowano ok. 3,5 miliona ton drobiu, z czego ok. 2 mln ton poszło na eksport. A cały bezcłowy import drobiu z Mercosuru ma sięgnąć 180 tysięcy ton. To ilości minimalne.

2. "Polskie rolnictwo jest za słabe na taką konkurencję z żywnością niskiej jakości"

Mit: Polski rolnik to "ubogi krewny", który nie ma szans w starciu z latyfundiami z Ameryki Południowej.

Rzeczywistość: To obraz nieaktualny o dekadę. Polski rolnik w 2026 roku to sprawny przedsiębiorca. Aż 60,7 proc. rolników ocenia obecnie swoją działalność jako opłacalną. Co więcej, polska wieś inwestuje na potęgę – aż 84,5 proc. środków z dopłat przeznaczanych jest na zakup nowoczesnych maszyn. Mamy do czynienia z sektorem, który się profesjonalizuje i modernizuje, a nie "zwija". Polskie rolnictwo jest silniejsze, niż nam (w tym rolnikom) się wydaje.

Druga sprawa to jakość żywności z Ameryki Południowej. To fakt, że standardy rolnictwa są tam niskie, powszechnie używa się agresywnej chemii. Ale to, co do nas przyjedzie, musi spełniać wyśrubowane europejskie normy jakościowe dla żywności. Argument o niskiej jakości sprowadzanego jedzenia jest więc bzdurą. Nie ma opcji, by zgodnie z prawem do Polski trafiła "trująca" czy "skażona" żywność.

Co więcej: kraje Mercosuru będą zobowiązane do wdrażania europejskich standardów ochrony środowiska, praw pracowniczych, norm sanitarnych itp. To dla nich szansa na cywilizacyjny skok.

3. "Bruksela poświęca rolników dla przemysłu"

Mit: Unia chce sprzedawać niemieckie samochody do Brazylii kosztem polskich gospodarstw, tnąc fundusze na rolnictwo.

Rzeczywistość: W pakiecie z umową Mercosur idą gwarancje finansowe. Ursula von der Leyen zaproponowała przyspieszony dostęp do 45 mld euro dla rolników w nowym budżecie. Dodatkowo Polska walczy o utrzymanie silnej, odrębnej Wspólnej Polityki Rolnej (WPR) po 2027 roku. Sami rolnicy doskonale wiedzą, ile zyskują na obecności w strukturach zachodnich – aż 75,9 proc. mieszkańców wsi uważa, że wejście do UE poprawiło jakość ich życia.

Kolejna sprawa to obecny import z krajów Mercosur. Już dziś polscy i europejscy rolnicy kupują olbrzymie ilości paszy z Ameryki Południowej. Polska importuje ponad 90 proc. swojego zapotrzebowania na soję i śrutę sojową spoza Unii Europejskiej, większość z tego przyjeżdża właśnie z Ameryki Południowej. To tania śruta, a jak tania, to dla rolnika dobra. Jest tu więc pewna hipokryzja.

To fakt, że sednem umowy z Mercosur jest eksport z UE wyrobów przemysłowych. Ale w zamian dostaniemy o wiele więcej, niż tanią żywność. Chodzi m.in. o rzadkie surowce.

4. "Nie mamy wpływu na te decyzje, wszystko jest dyktowane z góry"

Mit: Decyzje zapadają ponad naszymi głowami, a polski głos jest ignorowany.

Rzeczywistość: Ostatnie tygodnie pokazały coś odwrotnego. Polska, budując koalicję z Francją (i okresowo z Włochami), realnie wpłynęła na kształt umowy. To dzięki twardej postawie Warszawy zaostrzono wspomniane klauzule ochronne (zjazd z 8 proc. do 5 proc. spadku cen jako punktu włączenia ceł). Nawet jeśli nie mamy mniejszości blokującej, nasza dyplomacja wymusza konkretne ustępstwa i zabezpieczenia.

I to właśnie głosy lobby rolniczego zdecydowały o uruchomieniu wszelkich zabezpieczeń, ceł, wielkości kontyngentów. Dodajmy, że sama umowa nie może być dla nikogo zaskoczeniem. Jest negocjowana od 1999 roku, dziś protestują przeciw niej środowiska, które wcześniej nie widziały w niej problemu. Rządy PiS same godziły się bez zastrzeżeń na jej zapisy, dopóki władzy nie objęła Koalicja 15 października.

5. "To początek końca rolnictwa w Polsce"

Mit: Otwarcie na nowe rynki doprowadzi do wyludnienia wsi i upadku gospodarstw.

Rzeczywistość: Rolnicy wcale nie chcą rzucać ziemi. Aż 79,2 proc. badanych gospodarzy nie rozważa zaprzestania działalności rolniczej. Co więcej, połowa z nich (50,2 proc.) jest przekonana, że ich gospodarstwo będzie prowadzone przez następców. Umowa z Mercosurem to wyzwanie, ale nie wyrok. Polskie rolnictwo ma solidne fundamenty, a wynegocjowane bezpieczniki mają za zadanie chronić ten potencjał przed nieuczciwą konkurencją.

Z drugiej strony nie da się nie zauważyć, że profil rolnictwa w Polsce się zmienia i zmieniać musi. Sektor jest niezwykle rozdrobniony, a przez to mało wydajny. Pomimo że wytwarza zaledwie poniżej 3 proc. PKB, to zatrudnia ponad 8 proc. polskiej siły roboczej.

Pomimo sentymentu do małych, rodzinnych gospodarstw, nie są one konkurencyjne. Sektor wymaga konsolidacji lub specjalizacji (np. ukierunkowania na żywność tzw. ekologiczną). To się jednak dzieje niezależnie od tego, czy mamy umowę z Mercosurem, czy nie.