
Decyzja o likwidacji trzeciej zmiany w fabryce samochodów Stellantis w Tychach to poważny cios dla lokalnego rynku pracy. Związki zawodowe zapowiadają, że nie odpuszczą. Dotychczasowe rozmowy z pracodawcą nie przyniosły oczekiwanych rezultatów. W zakładzie wszczęto spór zbiorowy.
Przypomnijmy, że informacja o restrukturyzacji dotarła do załogi w poniedziałek, 12 stycznia. Takie plany pojawiły się już jesienią ubiegłego roku, ale przez długi czas stały pod znakiem zapytania. Ostateczna decyzja zapadła w 2026 r., a rozmowy w sprawie szczegółów programu PDO rozpoczęły się 14 stycznia.
Wszczęto spór zbiorowy w fabryce samochodów Stellantis
Program obejmie łącznie 740 osób: 140 zatrudnionych na czas nieokreślony, 300 pracowników z umowami terminowymi oraz 300 pracowników agencyjnych. Związkowcy domagają się, aby warunki PDO były porównywalne do tych, które wprowadzono w FCA Powertrain w Bielsku-Białej dwa lata temu.
Podczas pierwszych spotkań z dyrekcją przedstawiono wstępny projekt porozumienia, który, według Grzegorza Maślanki, szefa zakładowej "Solidarności", nie wspomina w ogóle o programie dobrowolnych odejść. Zawiera jedynie ogólnikowe zapisy dotyczące zwolnień i kryteriów wyboru pracowników.
Oprócz tego, Europejska Rada Zakładowa Stellantis otrzymała nieprawdziwe dane dotyczące form zatrudnienia i warunków przewidzianych dla zwolnionych pracowników. Pracodawca uwzględnia w odprawach odprawy emerytalne, a proponowane kryteria doboru nie spełniają wymogu dobrowolności.
– Czyli tak naprawdę pracodawca zamierza wypłacić jak najmniejszą ilość odpraw i używa do tego różnego rodzaju narzędzi, żeby zastraszyć załogę, a związki zawodowe wprowadza w błąd na temat tego, o czym tak naprawdę rozmawiamy. W tym drafcie nie ma nawet jednego słowa odnośnie programu dobrowolnych odejść – powiedział przewodniczący.
W odpowiedzi Solidarność zwróciła się do Europejskiej Rady Zakładowej o wywieranie presji na kierownictwo koncernu oraz do regionalnych organizacji związkowych o wsparcie eksperckie. Jednocześnie wszczęto spór zbiorowy w sprawie wprowadzenia uzgodnionego PDO.
Maślanka przypomniał, że w zakładach Stellantis na świecie nie zdarzały się zwolnienia grupowe. W przypadku restrukturyzacji stosowano atrakcyjne programy dobrowolnych odejść, jak np. w fabryce Powertrain w Bielsku-Białej, gdzie zainteresowanie PDO przewyższyło pierwotne założenia.
Zakładowa "Solidarność" proponuje, aby w Tychach program objął około 320 osób i wykluczał pracowników w szczególnych sytuacjach, jak samotnie wychowujących dzieci, mających co najmniej troje dzieci lub poszkodowanych w wypadkach przy pracy.
Przepisy przewidują, że negocjacje w sprawie warunków zwolnień powinny trwać 20 dni od ogłoszenia decyzji, czyli do 2 lutego 2026 r., z kolejnymi spotkaniami planowanymi także na czwartek. Strona związkowa nie wyklucza też organizacji manifestacji przed zakładem, jeśli sytuacja tego wymaga.
Zwolnienia w Stellantis. Pracę mogą stracić tysiące osób
Do tej pory Stellantis nie komentuje negocjacji. Podczas ogłoszenia restrukturyzacji 12 stycznia koncern zastrzegł, że nie podaje szczegółowych danych, a proces będzie rozłożony w czasie i uzależniony od rozmów ze związkami. Restrukturyzacja ma związek z sytuacją na europejskim rynku motoryzacyjnym oraz ostrożnością zakupową klientów.
Związkowcy zwracają uwagę, że rzeczywista skala zwolnień może być znacznie większa, nawet 3-4 tys. osób ponieważ fabryka współpracuje z 58 firmami kooperującymi, których działalność zależy od produkcji w Tychach.
Obecnie fabryka w Tychach zatrudnia około 2300 osób. Po redukcji liczba pracowników spadnie do około 1,6 tys. Zakład, działający w Polsce od ponad 40 lat, produkuje nowoczesne samochody segmentu B-SUV, w tym modele elektryczne i hybrydowe, takie jak Fiat 600, Jeep Avenger i Alfa Romeo Junior, a także silniki dla koncernu.
Zobacz także
Źródło: RMF FM
