Inspektor na tle sklepu Biedronka. PIP rusza z kontrolą, to efekt skarg na pracę przed wolną Wigilią.
PIP przeprowadzi inspekcję w wybranych sklepach sieci Biedronka. Fot. Magda Wygralak/Aomas/Shutterstock

Po interwencji związków zawodowych Państwowa Inspekcja Pracy rozpocznie ogólnopolskie kontrole w sklepach sieci Biedronka. To konsekwencje skarg pracowników na praktyki podczas okresu świątecznego, wywołane wprowadzeniem wolnej Wigilii.

REKLAMA

Godziny otwarcia Biedronek do godziny 1:00 w noc poprzedzającą ubiegłoroczne święta wywołały zamieszanie. Podobnie jak wiele innych sklepów, sieć podkręciła pracownikom grafik, by odrobić straty za wolną Wigilię (w 2025 roku 24 grudnia, czyli dzień poprzedzający święta, także stał się świętem w inicjatywy Lewicy).

Teoretycznie to nie powinno być problemem z powodu systemu zmianowego, ale związkowcy z NSZZ "Solidarność" w JMP Biedronka od dawna alarmowali o problemach z organizacją czasu pracy. Grudzień przelał czarę goryczy.

Kontrole PIP w Biedronkach. Chodzi o wydłużenie godzin pracy przed świętami

Inspektorzy PIP wpadną do wybranych sklepów sieci Biedronka, biorąc pod lupę ustalanie grafików. Nieprawidłowości mogą dotyczyć przestrzegania praw pracowniczych, w tym do odpoczynku. Pracownicy sklepów szczególnie skarżyli się na to w grudniu, gdy wcześniej zatwierdzone grafiki ulegały zmianie, aby dostosować pracę do wydłużonych godzin otwarcia.

Ludzie tracili zaplanowane urlopy, mieli być zmuszani do odbywania w domu szkoleń pod przymusem. Jednym z najpoważniejszych zarzutów dotyczy odmówienia wolnego na opiekę nad dzieckiem do lat 14, które jest wiążące zgodnie z art. 188 Kodeksu pracy.

Związkowcy zebrali skargi pracownicze, które posłużyły za argumenty do interwencji PIP. Pracownicy Biedronki publicznie skarżyli się na warunki, przed jakimi postawiła ich w grudniu sieć. NSZZ Solidarnosć JMP zachęca pracowników, aby nadal zgłaszali do organizacji wszelkie nieprawidłowości dotyczące pracy w Biedronce.

Godziny pracy w Biedronce. Co da interwencja PIP?

O problemie poinformowała również niezrzeszona posłanka Paulina Matysiak, (dawniej: Razem), która złożyła w tej sprawie interpelację. Interweniował również poseł Maciej Konieczny z partii Razem.

Jak podaje portal wiadomoscihandlowe.pl, interwencja NSZZ "Solidarność" wyprzedziła poselskie działania o kilka dni. Jeśli kontrole PIP potwierdzą zasadność zgłoszeń pracowników, inspektorzy mogą nałożyć mandaty do 2 tys. zł, a sprawa może trafić do sądu. Wtedy kary sięgają 30 tys. zł.

Dużym firmom czasem bardziej "opłacają się" kary, niż zmiany w trybie działania. Mandaty od PIP wydają się śmiesznie niskie na tle milionowych kar, jakie Jeronimo Martins (właściciel Biedronki) dostaje od UOKiK.