
Pracownicy Biedronki są niezadowoleni z decyzji sieci o wydłużeniu godzin pracy przed świętami. W sprawę zaangażował się Związek Zawodowy Solidarność, który sprzeciwia się tej zmianie i zapowiedział złożenie skargi do Państwowej Inspekcji Pracy.
Decyzją Biedronki, sklepy sieci 22 grudnia mają być otwarte do godziny 1:00 w nocy, a 23 grudnia otwierają się już o 5:00 rano. To spore obciążenie dla pracowników, szczególnie że zgodnie z nowymi przepisami Wigilia będzie w tym roku dniem wolnym od pracy.
Sklepy zatem będą nieczynne przez trzy dni z rzędu. Kolejne zakupy będzie można zrobić dopiero w sobotę 27 grudnia. Dodatkowo w grudniu przypadają aż trzy niedziele handlowe (7, 14 i 21 grudnia).
Pracownicy Biedronki niezadowoleni z decyzji sieci. Wkracza Solidarność
Jak czytamy na stronie solidarnosckatowice.pl, pracodawca poinformował o zamiarze wydłużenia godzin większości sklepów 9 grudnia. Wcześniej podjęto decyzję, że 22 grudnia Biedronki będą zamykane, w zależności od regionu kraju, o godzinie 23.00 lub 23.30.
– Zmiana wydaje się niewielka, co najwyżej dwie godziny, ale dla pracowników różnica jest ogromna. Zamknięcie sklepu o pierwszej w nocy oznacza, że ludzie wyjdą z pracy nawet po godzinie drugiej i będą mieli problemy z dotarciem do domu. Nie wszyscy jeżdżą swoimi samochodami, a na komunikację publiczną o tej porze trudno liczyć. Pracownicy się martwią, jak wrócą – mówi Gabriela Kaim, przewodnicząca "Solidarności" w Biedronce.
Przewodnicząca podkreśla, że grudniowe grafiki zostały ustalone już pod koniec listopada, a pracownicy planowali swoje prywatne sprawy i przygotowania do Świąt Bożego Narodzenia.
– Pracownicy Biedronek też mają swoje rodziny, też mają swoje plany i tak jak wszyscy chcą przygotować się do świąt. W większości są to kobiety, matki. Teraz trzeba będzie całkowicie przebudować grafiki, co dla pracowników będzie oznaczało przeorganizowanie życia rodzinnego. Szkoda, że pracodawca o tym nie myśli. Trudno nie odnieść wrażenia, że traktuje pracowników, jak roboty – dodała.
"Solidarność" sprzeciwia się wydłużeniu godzin otwarcia Biedronek w dniach przedświątecznych i przygotowuje skargę w tej sprawie do Państwowej Inspekcji Pracy.
Sytuacja w sklepach pozostaje napięta – protesty w innych sieciach
Jak pisaliśmy w INNPoland, Międzyzakładowa Organizacja OPZZ Konfederacja Pracy ogłosiła spór zbiorowy w Dino Polska, wskazując na „wyczerpanie wszystkich możliwości kontaktu” z władzami spółki. Związkowcy domagają się m.in. podwyżek, poprawy warunków pracy oraz wprowadzenia obowiązkowego Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych (ZFŚS).
Wcześniej pracownicy sieci Kaufland zapowiedzieli, że 14 grudnia, czyli w niedzielę handlową, przeprowadzą strajk ostrzegawczy. OPZZ Konfederacja Pracy wskazuje, że decyzja jest efektem braku postępów w rozmowach płacowych z pracodawcą.
Protest potrwa dwie godziny i obejmie pracę kas, magazynu oraz obsługę sali sprzedaży, co może powodować utrudnienia w zakupach i długie kolejki. Dla klientów oznacza to tyle, że w tym czasie nie zrobią świątecznych zakupów, a potem powinni liczyć się z opóźnieniami. Sieć Kaufland zatrudnia około 16 tysięcy osób, a strajk ma objąć wszystkie sklepy.
Jednocześnie Kaufland 11 grudnia poinformował, że od stycznia 2026 roku ponad 12 tys. pracowników sprzedawców/kasjerów oraz pracowników porządkowych otrzyma podwyżki. Ich wynagrodzenie wraz z dodatkami wyniesie od 5 300 do 6 200 zł brutto. Od marca 2026 roku podwyżki obejmą również pracowników innych stanowisk w marketach i logistyce.
Grudniowy pakiet świąteczny dla pracowników Kaufland obejmuje m.in. dwukrotne doładowanie bonów zakupowych (od 1 060 do 1 100 zł), ponad 19 tys. paczek świątecznych, dostęp do karty MultiSport, prywatną opiekę medyczną, grupowe ubezpieczenia, system bezzwrotnych zapomóg i inne benefity socjalne oraz jubileuszowe.
Firma oferuje także wsparcie edukacyjne i możliwość udziału w zajęciach sportowych i rekreacyjnych.
Zobacz także
