
W Polsce jesteśmy bardzo otwarci na nowe technologie. Czy jako społeczeństwo bylibyśmy dość otwarci, aby zamontować sobie interfejs mózg-maszyna albo inny bajer? Okazuje się, że tak. Nowe badanie pokazuje ciekawą zależność w zmieniających się normach społecznych.
Połączenie technologii z ciałem jest nadal w dużej mierze domeną science fiction, ale prawdziwy świat zmierza ku temu coraz szybciej. Może daleko nam do wymiany całego ciała na chromowaną powłokę rodem z gry Cyberpunk 2077, ale zmiana przyjdzie łagodniej, niż można się spodziewać. Wedle badania na Uniwersytecie SWPS społeczeństwo jest gotowe implanty i stawia wyraźne granice. Wszystko dzięki tatuażom i piercingowi.
Co ma tatuaż do cyborga?
Tatuaże wraz z kolczykami stały się akceptowalną normą. W Warszawie w pewnych dzielnicach kamieniem nie można rzucić, by nie trafić w jakiś salon do ozdabiania ciała. Branża jest wręcz przesycona, ale ja nie o tym. Wedle badania zespołu pod kierownictwem dr. Konrada Maja, kierownika Centrum HumanTech na Uniwersytecie SWPS, osoby wytatuowane i posiadające piercing są dużo bardziej akceptujące względem pomysłu cyborgizowania się.
To nie takie dziwne. Tatuowanie się to inwazyjna forma modyfikacji ciała, wymagająca gojenia, przestrzegania norm sanitarnych. Zostaje z nami niemal na zawsze. Tylko tutaj mają wspólne elementy z implantami, a przecież istnieje cała estetyka stylu cyberpunk. Współczesne protezy kończyn potrafią być ozdobne. A na świecie działa JC Sheitan, mający maszynkę do tatuowania wmontowaną w protezę.
Ludzie już zmodyfikowani lepiej akceptują dalsze zmiany
"Z raportu wynika, że wyższa akceptacja dla technologii modyfikujących ciało częściej pojawia się u osób o pozytywnym nastawieniu do nauki i tych, które same poddawały się modyfikacjom, np. w postaci tatuaży, piercingu czy implantów medycznych. Osoby z większą liczbą własnych modyfikacji są ogólnie bardziej otwarte na technologie modyfikujące ciało, ale bardziej przemawia do nich perspektywa "osobistego wyboru" niż argument dostępności "dla społeczeństwa" – czytamy w raporcie.
Badanie "Czy staniemy się cyborgami?" obejmowało kompleksową ankietę na reprezentatywnej grupie 2233 osób, mniej więcej po równo podzielonej na płci. Były one pytane o akceptowanie 20 nowych technologii, pozwalających na wprowadzanie modyfikacji w ciele człowieka.
Wśród badanych w ciągu ostatnich 12 miesięcy 7,2 proc. kobiet zrobiło sobie piercing, a 6,5 proc. tatuaż. U panów było to odpowiednio 1,8 proc. i 4,7 proc. Mężczyźni za to przodowali w modyfikacjach zębów (5,7 proc. vs. 4,6 proc.) i więcej z nich decydowało się na implanty medyczne (4,8 proc. vs. 1,8 proc.).
Jakie technologie Polacy akceptują w ciałach?
W publikacji wymieniono zarówno implanty monitorujące parametry zdrowotne, terapie genowe, mikrochipy do płacenia dłonią (z polskimi twórcami takiego rozwiązania rozmawialiśmy na INNPoland), ale także te dużo bardziej inwazyjne, jak interfejs mózg-komputer, nad którego opracowaniem pracuje kilka dużych film technologicznych. Nie zabrakło także zmiennobarwnych tatuaży, dzięki nanocząsteczkom w tuszu. Takie technologie już istnieją w początkowych fazach.
"W takich warunkach kluczowe staje się pytanie nie tylko "czy to jest możliwe?", ale "na co społeczeństwo jest gotowe" i "pod jakimi warunkami" – czytamy.
Respondenci mieli najwyższy wskaźnik akceptacji dla modyfikacji w celach zdrowotnych. Najgorzej oceniono ozdoby i połączenie mózgu z internetem czy komputerami, gdzie spore znaczenie miały obawy o bezpieczeństwo tej technologii. Autorzy badania podsumowali, że ulepszenie człowieka Polacy akceptują warunkowo i wolą, aby technologia była pod ścisłym nadzorem. Niewielki procent badanych jest za całkowitą swobodą przerabiania swojego ciała. Niezdecydowanych było 13-16 proc. badanych w zależności od kategorii technologii.
Jak społeczeństwo podejdzie do cyborgów?
Obawy związane z cyborgizacją rosną wraz z wiekiem i są wyższe u kobiet niż u mężczyzn. Ze swojego doświadczenia mogę powiedzieć, że zapewne nie bez parady jest tutaj przedstawianie cyborgów w kulturze popularnej, wśród których bardzo znane postacie są męskie. Daleko nie szukać, Bucky Burnes i jego mechaniczne ramie w filmowym uniwersum Marvela.
Co ciekawe badanie poruszyło także temat dyskryminacji w miejscu pracy. Teraz w większości wypadków na rozmowie o pracę ktoś najwyżej komplementuje widoczny tatuaż kandydata, ale kiedyś był to wyrok. Ankietowani odpowiadali, że są za podtrzymaniem akceptacji i równego traktowania na rynku pracy osób "ulepszonych". Choć zapewne to określenie, już mocno waloryzujące, będzie musiało ulec zmianie.
Już jesteśmy cyborgami
Warto poruszyć jeszcze jedną kwestię. Odpowiadając na pytanie zadane w raporcie "Czy staniemy się cyborgami?" – nie zapominajmy, że już jesteśmy cyborgami, tylko tego nie dostrzegamy.
Rozumiejąc cyborgizację jako podrasowanie możliwości biologicznego ciała technologią w codzienny sposób, jeśli pominiemy przy tym element inwazyjny to już mamy urządzenia, bez których nie wyobrażamy sobie codzienności, a mające realny wpływ na ciało. Najpowszechniejszym są smartfony. Korzystanie z takich urządzeń zmienia sposób, w jaki działają nasze mózgi: to, jak przetwarzamy informacje, jak je zapamiętujemy, jak działają nasze odruchy. A jednocześnie usprawniają nam tak wiele rzeczy w życiu i są praktycznie niezbędne do funkcjonowania współcześnie.
Naukowcy badają także podobny sposób, w jaki zmienia nas kontakt ze sztuczną inteligencją. Raport SWPS ma być przestrogą na przyszłość, zaleceniami o ryzyku i tym, na co warto się przygotować, gdy taka technologia stanie się integralną częścią nas.
Źródło: Uniwersytet SWPS.
Zobacz także
