sklep sieci Dino
Dino pod lupą Inspekcji Pracy. Gra na zwłokę, gdy pracownicy zamarzają na kasach Fot. Fotokon / Shutterstock

Kontrole PIP w Dino utknęły w martwym punkcie. Z niemal 150 rozpoczętych inspekcji tylko 18 proc. zostało formalnie zakończonych. Sieć gra na zwłokę, gdy pracownicy zamarzają na kasach. Po zmianach w procedurach kierownicy sklepów nie mogą już podpisywać protokołów pokontrolnych.

REKLAMA

Afera w Dino. Kontrole PIP w toku

Warunki pracy w sieci Dino od kilku tygodni budzą spore kontrowersje, a napięcie między pracownikami a kierownictwem wciąż rośnie. Inspektorzy PIP rozpoczęli już w całej Polsce 146 kontroli, ale aż 120 z nich nie zostało jeszcze oficjalnie zakończonych.

Jak tłumaczy Marcin Stanecki, główny inspektor pracy w rozmowie z Business Insider, wynika to głównie z formalnych wymogów, mimo że faktycznie kontrole są w toku, ich zakończenie nie może nastąpić bez dopełnienia określonych procedur.

Zgodnie z przepisami kontrola może zostać zakończona dopiero po podpisaniu protokołu przez upoważnionego przedstawiciela pracodawcy i po upływie siedmiodniowego terminu na zgłoszenie uwag. Obecnie 57 protokołów czeka na podpis.

Stanecki podkreśla, że PIP musi przestrzegać prawa, a pracodawca ma prawo do zapoznania się z wynikami kontroli. Nawet jeśli zmiana procedur wydłuża proces, nie można tego traktować jako uchybienie ze strony inspekcji.

Jednocześnie inspektorzy reagują natychmiast w sytuacjach zagrożenia zdrowia i bezpieczeństwa pracowników. PIP może wtedy nakazać wstrzymanie pracy w niskich temperaturach, wskazać konkretne działania do poprawy warunków pracy, nałożyć mandaty do 2 tys. zł lub skierować sprawę do sądu z karą do 30 tys. zł.

Kontrole w Dino ujawniły m.in. problemy z temperaturą w placówkach. W styczniu w jednym ze sklepów w Skierniewicach odnotowano tylko 3,2°C przy stanowisku kasowym. W efekcie część sklepów została doposażona w nagrzewnice, w innych podkręcono klimatyzację.

Zgodnie z przepisami BHP temperatura w pomieszczeniach biurowych oraz przy lekkiej pracy fizycznej nie może być niższa niż 18 stopni Celsjusza. W przypadku pracy fizycznej w innych pomieszczeniach, takich jak magazyny czy hale, minimalna temperatura wynosi 14 stopni, o ile niższa nie wynika ze specyfiki pracy.

Trudne warunki pracy w Dino. Ministra przypomina: pracownik ma też prawa

Jak pisaliśmy w INNPoland, kilka dni temu Adrian Zandberg, współprzewodniczący Partii Razem poinformował w mediach społecznościowych, że wraz z innymi posłami odwiedził jeden ze sklepów Dino w Sochaczewie w ramach interwencji poselskiej.

"8 stopni – w takim zimnie pracują ludzie w Dino" – napisał polityk. Dodał, że sprawa jest udokumentowanym naruszeniem przepisów BHP, o którym Państwowa Inspekcja Pracy została już poinformowana.

Do sprawy odniosła się ministra Agnieszka Dziemianowicz-Bąk (wiceprzewodnicząca Nowej Lewicy). Przypomniała, że obowiązujące w Polsce przepisy jasno określają warunki pracy w handlu, w tym temperaturę.

– Przypominam pracownikom, że jeżeli (...) temperatura w pracy spada poniżej ustawowego minimum, to mają prawo poinformować przełożonego, że nie będą dalej realizowali swoich obowiązków, ponieważ zagraża to ich zdrowiu i bezpieczeństwu – powiedziała ministra Dziemianowicz-Bąk na antenie TVP Info.

Wojciech Jendrusiak, przewodniczący OPZZ Konfederacja Pracy przekazał, że do związku zawodowego docierają dziesiątki zgłoszeń od pracowników sklepów i magazynów dotyczących niskich temperatur.

Państwowa Inspekcja Pracy rozpoczęła kontrole w sklepach i centrach dystrybucyjnych Dino w całym kraju. Już wydano pierwsze zalecenia i nakazy, potwierdzające naruszenia przepisów BHP, w tym zbyt niską temperaturę i nieprawidłowe składowanie towarów.

Kontrole PIP ujawniły także braki kadrowe i nadmiar produktów na półkach, co dodatkowo utrudnia pracę personelu. Pełny raport ma zostać opublikowany po zakończeniu akcji kontrolnej.

Źródło: Business Insider