
Kontrole PIP w Dino utknęły w martwym punkcie. Z niemal 150 rozpoczętych inspekcji tylko 18 proc. zostało formalnie zakończonych. Sieć gra na zwłokę, gdy pracownicy zamarzają na kasach. Po zmianach w procedurach kierownicy sklepów nie mogą już podpisywać protokołów pokontrolnych.
Afera w Dino. Kontrole PIP w toku
Warunki pracy w sieci Dino od kilku tygodni budzą spore kontrowersje, a napięcie między pracownikami a kierownictwem wciąż rośnie. Inspektorzy PIP rozpoczęli już w całej Polsce 146 kontroli, ale aż 120 z nich nie zostało jeszcze oficjalnie zakończonych.
Jak tłumaczy Marcin Stanecki, główny inspektor pracy w rozmowie z Business Insider, wynika to głównie z formalnych wymogów, mimo że faktycznie kontrole są w toku, ich zakończenie nie może nastąpić bez dopełnienia określonych procedur.
Zgodnie z przepisami kontrola może zostać zakończona dopiero po podpisaniu protokołu przez upoważnionego przedstawiciela pracodawcy i po upływie siedmiodniowego terminu na zgłoszenie uwag. Obecnie 57 protokołów czeka na podpis.
Stanecki podkreśla, że PIP musi przestrzegać prawa, a pracodawca ma prawo do zapoznania się z wynikami kontroli. Nawet jeśli zmiana procedur wydłuża proces, nie można tego traktować jako uchybienie ze strony inspekcji.
Jednocześnie inspektorzy reagują natychmiast w sytuacjach zagrożenia zdrowia i bezpieczeństwa pracowników. PIP może wtedy nakazać wstrzymanie pracy w niskich temperaturach, wskazać konkretne działania do poprawy warunków pracy, nałożyć mandaty do 2 tys. zł lub skierować sprawę do sądu z karą do 30 tys. zł.
Kontrole w Dino ujawniły m.in. problemy z temperaturą w placówkach. W styczniu w jednym ze sklepów w Skierniewicach odnotowano tylko 3,2°C przy stanowisku kasowym. W efekcie część sklepów została doposażona w nagrzewnice, w innych podkręcono klimatyzację.
Zgodnie z przepisami BHP temperatura w pomieszczeniach biurowych oraz przy lekkiej pracy fizycznej nie może być niższa niż 18 stopni Celsjusza. W przypadku pracy fizycznej w innych pomieszczeniach, takich jak magazyny czy hale, minimalna temperatura wynosi 14 stopni, o ile niższa nie wynika ze specyfiki pracy.
Trudne warunki pracy w Dino. Ministra przypomina: pracownik ma też prawa
Jak pisaliśmy w INNPoland, kilka dni temu Adrian Zandberg, współprzewodniczący Partii Razem poinformował w mediach społecznościowych, że wraz z innymi posłami odwiedził jeden ze sklepów Dino w Sochaczewie w ramach interwencji poselskiej.
"8 stopni – w takim zimnie pracują ludzie w Dino" – napisał polityk. Dodał, że sprawa jest udokumentowanym naruszeniem przepisów BHP, o którym Państwowa Inspekcja Pracy została już poinformowana.
Do sprawy odniosła się ministra Agnieszka Dziemianowicz-Bąk (wiceprzewodnicząca Nowej Lewicy). Przypomniała, że obowiązujące w Polsce przepisy jasno określają warunki pracy w handlu, w tym temperaturę.
– Przypominam pracownikom, że jeżeli (...) temperatura w pracy spada poniżej ustawowego minimum, to mają prawo poinformować przełożonego, że nie będą dalej realizowali swoich obowiązków, ponieważ zagraża to ich zdrowiu i bezpieczeństwu – powiedziała ministra Dziemianowicz-Bąk na antenie TVP Info.
Wojciech Jendrusiak, przewodniczący OPZZ Konfederacja Pracy przekazał, że do związku zawodowego docierają dziesiątki zgłoszeń od pracowników sklepów i magazynów dotyczących niskich temperatur.
Państwowa Inspekcja Pracy rozpoczęła kontrole w sklepach i centrach dystrybucyjnych Dino w całym kraju. Już wydano pierwsze zalecenia i nakazy, potwierdzające naruszenia przepisów BHP, w tym zbyt niską temperaturę i nieprawidłowe składowanie towarów.
Kontrole PIP ujawniły także braki kadrowe i nadmiar produktów na półkach, co dodatkowo utrudnia pracę personelu. Pełny raport ma zostać opublikowany po zakończeniu akcji kontrolnej.
Zobacz także
Źródło: Business Insider
