
Dziewięcioletnie sanki na igrzyskach olimpijskich brzmią jak ponury żart z kroniki sportowej. Stały się symbolem tego, jak bardzo w Polsce talent potrafi wyprzedzać zaplecze. Smutny obrazek. Jednak zainteresowanie Rafała Brzoski wsparciem sportu zaczęło się gdzie indziej. Impulsem były rozmowy o finansowaniu kariery młodego kierowcy wyścigowego, Kacpra Sztuki, który szukał budżetu na starty w Formule 2. Z tej iskry powstał pomysł, by zbudować cały system sponsoringu.
Tak narodziła się Platforma Sportowa Pracodawców RP. Projekt firmowany przez Rafała Brzoskę, przewodniczącego Rady Pracodawców RP, ma ambicję połączyć biznes, sport i politykę przy jednym stole. Nie chodzi o jednorazowe wsparcie czy głośny przelew, lecz o stworzenie mechanizmu, który będzie działał niezależnie od medialnych emocji.
Rafał Brzoska i Platforma Sportowa. Duże nazwiska biorą się za pieniądze dla zawodników
Na czele Platformy stanęła Ewa Chodakowska, od lat budująca markę wokół aktywności fizycznej i zdrowego stylu życia. Obok niej wiceprzewodniczącymi zostali Mateusz Kusznierewicz, mistrz olimpijski i przedsiębiorca, oraz Sebastian Świderski, prezes Polskiego Związku Piłki Siatkowej. To zestaw nazwisk, który łączy sport z doświadczeniem organizacyjnym i biznesowym.
Platforma ma działać w ramach struktur Pracodawców RP i stać się miejscem, w którym sponsoring przestanie być improwizacją. Twórcy mówią o "spójnym systemie zachęt – również pozapodatkowych – dla firm wspierających sport" oraz o potrzebie uporządkowania przepisów, które dziś bywają barierą dla długofalowego zaangażowania kapitału prywatnego we wspieranie zawodniczek i zawodników.
Zobacz także
Sport jako projekt strategiczny
W deklaracjach inicjatorów sport przestaje być wyłącznie areną emocji. Joanna Makowiecka-Gatza z Pracodawców RP podkreśla, że to element polityki zdrowotnej i kapitału społecznego. Nie tylko chodzi o medale, ale o zmianę sposobu myślenia. Aktywność fizyczna to inwestycja zdrowotna, a nie weekendowe hobby.
Rafał Brzoska wskazuje, że wspieranie talentów sportowych powinno być wspólną sprawą biznesu, spółek Skarbu Państwa i administracji. Padają hasła o mierzeniu efektywności sponsoringu, analizach i budowaniu zaplecza regulacyjnego dla rozwoju poszczególnych dyscyplin. To próba przejścia od przypadkowych zrywów do planu rozpisanego na lata.
Od jednego budżetu do systemu
Początek tej historii był bardzo konkretny: rozmowy o budżecie na starty w Formule 2. Z czasem perspektywa się rozszerzyła. Jeśli jeden utalentowany zawodnik musi sam szukać wsparcia, to może problem nie dotyczy jednostki, lecz całej konstrukcji finansowania sportu w Polsce.
Platforma Sportowa ma być odpowiedzią na ten właśnie deficyt. Zamiast reagować dopiero wtedy, gdy media obiegnie kolejna historia o brakach sprzętowych, jej twórcy chcą wyprzedzać kryzysy. Oby ambicje przełożyły się na realne rozwiązania.
Czy to oznacza, że na kolejnych igrzyskach polscy zawodnicy staną na starcie z najwyższej klasy sprzętem i stabilnym zapleczem finansowym? Czas pokaże. Ale jeśli z rozmów o jednym wyścigowym budżecie powstaje projekt obejmujący cały system, to być może pierwszy raz od dawna ktoś próbuje zmienić nie wynik, lecz reguły gry.
