
Ceny za parkowanie auta w Sopocie od maja dostosują się swoją wysokością do cen drinków w sopockich knajpach. Władze kurortu właśnie ogłosiły, że uruchamiają śródmiejską strefę płatnego parkowania. Mogą to zrobić dzięki niedawno przyjętej ustawie, o którą w dużej mierze walczył właśnie Sopot. Godzinne stawki za zostawienie auta mogą szokować – sięgają one nawet 13 złotych.
Sopot przez lata z zazdrością i frustracją patrzył na swoich większych sąsiadów. Bo w zatłoczonym kurorcie publiczny parking w najbardziej popularne dni, czyli soboty i niedziele, był co do zasady darmowy. Kończyło się to tym, że zwłaszcza w wakacje przejechanie przez Sopot graniczyło z cudem, a zaparkowanie auta z cudem do kwadratu.
Strefa płatnego parkowania. Sopot walczył o to od lat
Śródmiejska strefa płatnego parkowania to rozwiązanie dobrze znane mieszkańcom i gościom największych polskich miast. To narzędzie pozwalające na to, by w najchętniej odwiedzanej dzielnicy (zwykle to tzw. "starówka") wprowadzać wyższe opłaty, które dodatkowo można pobierać przez siedem, a nie pięć dni w tygodniu. Do tej pory to rozwiązanie było ograniczone do miast powyżej 100 tysięcy mieszkańców, dlatego weekendowe opłaty za parking pobierają chociażby Gdańsk, Gdynia, Wrocław czy Poznań. Co ciekawe, śródmiejskiej strefy nie ma na razie w Warszawie.
W Sopocie również tego nie było i dlatego to właśnie z trójmiejskiego kurortu wyszła inicjatywa, by uchwalić zmiany w prawie dające również mniejszym miastom możliwość utworzenia siedmiodniowej, droższej strefy płatnego parkowania.
I to na bogato.
Wysokie stawki za parkowanie w Sopocie
Taka ustawa została w maju 2025 roku podpisana przez prezydenta. Sopot, po miesiącach przygotowań, postanowił z niej skorzystać. We wtorek prezydentka Magdalena Czarzyńska-Jachim zaprezentowała pakiet zmian dla kierowców, jakie zaczną obowiązywać od maja. Otóż niemal cała dotychczasowa strefa płatnego parkowania stanie się w Sopocie śródmiejską strefą płatnego parkowania. I będą w niej następujące godzinowe stawki za zostawienie auta:
To stawki, które mogą wprawić w osłupienie, bo chociażby w sąsiednim Gdańsku za parkowanie w najściślejszym centrum miasta płaci się 7,5 zł. We Wrocławiu jest to 7 zł. Nawet pieruńsko drogi Kraków chowa się przy Sopocie – tu pierwsza godzina kosztuje 9 złotych, a trzecia 11 złotych (choć tu idzie zmiana, bo przyszpilony do ściany przez referendum prezydent Miszalski zapowiedział rezygnację z kasowania ludzi w niedziele).
Sopot i wyższe ceny za parkowanie. "Taka specyfika naszego miasta"
Władze Sopotu przekonują jednak, że to jedyne możliwe rozwiązanie, bo mamy do czynienia z niewielkim miastem, w którym liczba miejsc do parkowania jest mocno ograniczona. Dodatkowo, jak podkreśla prezydentka Magdalena Czarzyńska-Jachim, z badań wyszło jasno, że lwia część parkujących osób robi to w celach czysto rekreacyjnych.
– Z badań wynika, że ponad 90 proc. aut parkujących w naszej strefie parkowania to samochody spoza Sopotu. Mamy również bardzo niski współczynnik rotacji aut na miejscach parkingowych: jedno miejsce jest zajmowane w czasie trzynastu godzin przez zaledwie trzy samochody (2,79). Badania dały nam także obraz tego, kto i po co przyjeżdża do Sopotu. Celem są głównie wydarzenia kulturalne i rozrywka (46 proc.), wypoczynek (30 proc.), a także praca i sprawy do załatwienia (10 proc.) – mówi prezydentka Sopotu Magdalena Czarzyńska-Jachim.
Zobacz także
Sopot chce tymi zmianami wymusić większą rotację aut na miejscach parkingowych i zachęcić ludzi do przyjeżdżania do siebie transportem publicznym bądź taksówkami. Zamierza też dać absolutny priorytet mieszkańcom, którzy będą mogli parkować w strefie codziennie przez dwie godziny za darmo, o ile nie skorzystają z wykupionego abonamentu.
Wizyta w Sopocie stanie się luksusem?
Łatwo zatem policzyć, że jeśli będziemy chcieli wybrać się samochodem do Sopotu i zaliczyć spacer po molo i plaży, a także odwiedzić kawiarnię, muzeum czy restaurację, to będziemy musieli już na wstępie przeznaczyć między 30 a 50 złotych tylko na sam parking. To zapewne nie zaboli tych, na którym władzom Sopotu zależy najbardziej, czyli gości z najbardziej zasobnymi portfelami.
Nie jest jednak tak, że trójmiejski kurort jawi się jako bezkonkurencyjny magnes przyciągający ludzi swoimi urokami niezależnie od tego, ile będzie kosztowała przyjemność zostawienia tam auta. Od kilku lat, głównie za sprawą rozwoju terenów postoczniowych, młodzi ludzie znacznie chętniej na spędzenie wolnego czasu wybierają Gdańsk.
A Sopot wypełniony jest w znacznej mierze seniorami, gośćmi z zagranicy i "warszawką". Nowe stawki za parkowanie zapewne tylko ten stan utrwalą. Mamy zatem kolejny argument za tym, by twierdzić, że określenie "ceny sopockie" to wcale nie jest wyssany z palca szkodliwy stereotyp.
