
W Lublinie pojawi się nowa gastronomiczna propozycja, która już przed otwarciem wzbudzała zainteresowanie w sieci. W piątek 6 marca w galerii SKENDE zadebiutuje lokal sieci kebabowej Kreuzberg Kraft Kebap, której właścicielem jest Filip Chajzer. Marka wchodzi na kolejny regionalny rynek.
Nowe miejsce ma funkcjonować w formule nowoczesnego kebabu inspirowanego gastronomią Berlina. W ofercie znajdą autorskie kompozycje sosów, pieczywo przygotowywane według własnej receptury oraz mięso przygotowywane w stylu charakterystycznym dla niemieckich punktów z kebabem.
Kebab Chajzera w Lublinie. Otwarcie lokalu w SKENDE
Nazwa marki nawiązuje do berlińskiej dzielnicy Kreuzberg. Za projektem stoi Filip Chajzer, który przez lata był znany głównie z pracy w mediach. Popularność zdobył m.in. jako prowadzący programu Dzień dobry TVN, a następnie zaczął rozwijać działalność w sektorze gastronomicznym.
Pierwszy punkt marki powstał w Warszawie i szybko przyciągnął uwagę internautów. W sieci pojawiały się zarówno pochwały, jak i krytyczne opinie dotyczące cen czy pomysłu na lokal.
Jak pisaliśmy w INNPoland, latem ubiegłego roku, Filip Chajzer poszukiwał pracowników do lokalu w Krakowie.
"Zmieniłem swoje życie, żeby stworzyć dużą firmę w segmencie KEBAP. Chciałbym zostać twoim szefem. Szukam ludzi do Krakowa. Ludzi, którzy uwierzą we mnie. W mój produkt. Ludzi, którzy podzielą moją pasję i zaangażowanie. Potencjał jest gigantyczny" – napisał wtedy Instagramie.
Wymagania wobec kandydatów nie były szczególnie rozbudowane. Nie wymagano doświadczenia w gastronomii, natomiast oczekiwano legalnego pobytu w Polsce oraz aktualnych badań sanitarno-epidemiologicznych.
Zobacz także
Kontrowersje wokół ogłoszeń o pracę
Dodatkowym elementem oferty była możliwość zapewnienia zakwaterowania, co w branży gastronomicznej spotyka się raczej rzadziej i częściej kojarzy z pracą sezonową. Nie doprecyzowano jednak, czy zatrudnienie ma charakter czasowy.
"Postanowiłem wynająć dużą nieruchomość dla moich pracowników. Po to, żeby móc wybierać w ofertach z całej Polski. Kraków jest magiczny. To miasto mnie uratowało. Kto wie – może uratuje też Ciebie" – wyjaśnił.
W starszych ogłoszeniach pojawiała się także informacja o wynagrodzeniu rzędu około 40 zł netto za godzinę, a także o możliwości pracy w elastycznym systemie i uzyskania premii za nadgodziny.
W ogłoszeniu rekrutacyjnym, które później wywołało najszerszą dyskusję, znalazł się zapis sugerujący preferowanie kandydatów o polskim pochodzeniu. Ogłoszenie o pracę zostało uznane za naruszenie art. 113 kodeksu pracy, który stanowi, że niedopuszczalna jest jakakolwiek dyskryminacja w zatrudnieniu, bezpośrednia lub pośrednia.
Źródło: kurierlubelski.pl
