
W Polsce zwykle raczej narzekamy na nadmierną liczbę ministerstw, niż domagamy się kolejnych. Stowarzyszenie Kucharzy Polskich chce czegoś nowego. W liście do premiera Donalda Tuska rzuca nietypowy postulat: utwórzmy Ministerstwo Gastronomii i Turystyki. Zdaniem szefów kuchni polska kuchnia jest dla państwa na tyle istotna, że potrzebuje własnego resortu.
W liście do premiera Donalda Tuska Stowarzyszenie Kucharzy Polskich pisze, że polska gastronomia i turystyka zasługują na własny, wyspecjalizowany resort. Nazywałby się on Ministerstwem Gastronomii i Turystyki. Dziś w naszym kraju za branżę gastronomiczną odpowiada kilka resortów.
Jedna branża, wiele resortów
Najwięcej kompetencji leży w rękach Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi, opiekującego się producentami i przetwórcami żywności. Za obszar promocji polskiej kuchni odpowiada Ministerstwo Sportu i Turystyki. A za kwestie związane z prowadzeniem biznesu Ministerstwo Rozwoju i Technologii, obecnie połączone osobą Andrzeja Domańskiego z Ministerstwem Finansów. Kucharze chcą, żeby rząd zastanowił się nad reorganizacją tego układu.
"Przeciętny Polak bez trudu potrafi wymienić kilkanaście charakterystycznych potraw kuchni włoskiej czy hiszpańskiej. Smaki te stały się elementem narodowej marki tych krajów. Tymczasem kuchnia polska, bogata, regionalna, oparta na doskonałych produktach i wielowiekowej tradycji, wciąż nie zajmuje należnego jej miejsca w międzynarodowej świadomości kulinarnej" – pisze prezes SKP Krzysztof Szulborski.
Jakie argumenty mają kucharze?
Kucharze zwracają uwagę, że polska gastronomia i turystyka generują obecnie ponad 5 proc. produktu krajowego brutto. Ich zdaniem, przy odpowiednim wsparciu systemowym oraz długofalowej strategii, w ciągu kilku lat ten udział dałoby się podwoić.
Tymczasem gastronomia, rozparcelowana po kilku ministerstwach, nie jest w stanie wybić się poza pewien poziom politycznej uważności. Widać to chociażby po Ministerstwie Sportu i Turystyki, które od lat swój drugi człon traktuje po macoszemu, a i bywało już w historii tak, że turystyka była z jego gmachu po prostu rugowana.
Gastro-resort z ważną misją
Prezes Stowarzyszenia Kucharzy Polskich Krzysztof Szulborski uważa, że gastro-resort mógłby odegrać istotną rolę między innymi w obszarze żywienia zbiorowego.
"Jako środowisko gastronomiczne dostrzegamy pilną potrzebę uporządkowania systemu żywienia dzieci i młodzieży, poprawy jakości posiłków w szkolnych stołówkach oraz ograniczenia nadmiernego stosowania środków chemicznych" – pisze w liście do premiera szef SKP.
I tu mamy kolejny element na styku dwóch ministerstw: oświaty i rolnictwa. To ostatnie próbuje aktualnie ciekawego pilotażu, programu "Stołówka stąd", pozwalającego gotować na ekologicznych, lokalnych produktach. Ale to wciąż program ograniczony jedynie do Podlasia.
Zobacz także
Jest też postulat podatkowy
Środowisko kucharzy ma też jeszcze jeden apel do rządu, będący trochę obok postulatu utworzenia nowego ministerstwa. Chodzi o postulat ujednolicenia stawki VAT do poziomu 8 proc. na wszystkie dania i napoje serwowane w gastronomii.
"Takie rozwiązanie przyczyniłoby się do zwiększenia dostępności usług gastronomicznych dla Polaków, poprawy stabilności finansowej tysięcy lokali oraz wzrostu inwestycji w rozwój przedsiębiorstw i szkolenie kadr" – piszą w liście do premiera kucharze. Wszyscy doskonale wiemy jak szybko rosną ceny w polskich restauracjach, więc postulat wydaje się na czasie, trudno jednak sobie wyobrazić, że rząd przy obecnym deficycie będzie w stanie pójść w tej sprawie na ustępstwa.
W sumie... czemu nie?
Pomysł kucharzy brzmi dość odjechanie, ale jeśli wczytamy się w konkretne argumenty, to wygląda to interesująco. Co prawda na świecie taki super-gastro-resort to raczej rzadko spotykane rozwiązanie. Ale to nie oznacza, że nie możemy zrobić czegoś nowego.
Wspomniane Włochy mają swoje Ministerstwo Rolnictwa, Suwerenności Żywieniowej i Lasów, które od lat z sukcesami strzeże dziedzictwa pizzy, pinsy i spaghetti. Dlaczego by u nas nie stworzyć instytucji dbającej o godność gołąbka, schabowego i pierogów?
