sędziowski młotek na tle sali kinowej
Mleczna mafia w świetle kinowych reflektorów. Proces na sali z popcornem Fot. Geoffrey Moffett / Unsplash / Sasun Bughdaryan / Unsplash / Montaż: INNPoland.pl

To nie jest scenariusz z hollywoodzkiego filmu kryminalnego, choć sceneria sugeruje coś zupełnie innego. Zabytkowe plakaty filmowe, wyłączona maszyna do popcornu i... niemal 80 oskarżonych, nerwowo wiercących się w wygodnych, kinowych fotelach. W wielkopolskim Gostyniu ruszył proces tzw. "mlecznej mafii".

REKLAMA

Wyobraź sobie, że wchodzisz do kina. Zamiast zapowiedzi najnowszej polskiej komedii romantycznej, na podwyższeniu tuż pod wielkim ekranem widzisz... ciężki stół sędziowski. Sąd Rejonowy w Gostyniu stanął przed logistycznym koszmarem. Jak pomieścić na jednej, standardowej sali rozpraw 79 oskarżonych, ich obrońców, prokuratora, sędziów i tłum gapiów?

Rozwiązanie okazało się równie pragmatyczne, co surrealistyczne – na salę sądową zaadaptowano miejscowe kino "Pod Kopułą". To właśnie w tych nietypowych okolicznościach Prokuratura Okręgowa w Poznaniu zaczęła rozliczać oskarżonych z lat oszustw.

"Chrzczone" mleko i metoda "na zaworek"

Afera, która wstrząsnęła Gostyniem i Bukownicą, była efektem obnażenia działalności doskonale zorganizowanej machiny przestępczej, działającej w latach 2015-2019. Kto brał w niej udział? Niemal każdy element łańcucha dostaw: od samych rolników (dostawców), przez kierowców cystern, aż po laborantów, którzy mieli stać na straży jakości.

Oszuści ingerowali w sprzęt, przerabiając specjalne zawory spustowe w cysternach (śledczy nazwali to metodą "na zaworek" lub "bypass"). Proceder polegał na ordynarnym "chrzczeniu" mleka wodą lub celowym zaniżaniu ilości surowca faktycznie odbieranego od uczciwych dostawców. Tak wygenerowane, "lewe" nadwyżki mleka były następnie przypisywane w dokumentach innym producentom, którzy tkwili w zmowie.

Zyski z tego procederu sięgały od kilkunastu do kilkudziesięciu tysięcy złotych na osobę. Dla wielu kradzież stała się po prostu stałym i wygodnym źródłem dochodu.

Widmo 12 lat więzienia w cieniu mrocznej historii

Większość z oskarżonych, siedząc we wtorek w kinowych fotelach i słuchając prokuratora, nie przyznawała się do winy. Obecnie odpowiadają z wolnej stopy, jednak śledczy już zajęli część ich majątków na poczet przyszłych kar i naprawienia wyrządzonych szkód. Za uczynienie sobie z oszustwa stałego źródła dochodu grozi im nawet do 12 lat pozbawienia wolności.

Cała ta sytuacja nabiera jeszcze bardziej przejmującego i mrocznego wymiaru, gdy spojrzymy na historię samego budynku. Kino "Pod Kopułą" (zbudowane w 1935 roku) widziało już w swoich murach wymiar sprawiedliwości, ale w jego najczarniejszej, stalinowskiej postaci. Jak głosi pamiątkowa tablica przed wejściem, w latach 1946 i 1950 to właśnie tutaj odbywały się pokazowe, polityczne procesy Żołnierzy Wyklętych.

Dziś, ponad 70 lat później, historia w przedziwny sposób zatoczyła koło i mury kina znów stały się salą sądową. Tym razem jednak nie ma w tym politycznego dramatu i walki o wolność – jest tylko ludzka chciwość i woda dolana do mleka.