smutny król Sobieski na polskim banknocie
Koniec snu o tańszych kredytach. Złoty słabnie, a rynki zaczynają grać pod... podwyżki stóp grafika AI

Jeszcze pod koniec lutego inwestorzy obstawiali, że stopy procentowe w Polsce będą spadać. Wybuch wojny w Iranie wywrócił ten stolik. Mimo że polska gospodarka zwalnia, a rynek pracy wyraźnie się chłodzi, widmo globalnej stagflacji i ucieczka kapitału do dolara wiążą ręce bankierom centralnym.

REKLAMA

Miało być stabilne umacnianie, jest nerwowa wyprzedaż i ucieczka kapitału. Ataki USA i Izraela na Iran wywołały wstrząs na globalnych rynkach, wypychając inwestorów w ramiona "bezpiecznego" dolara. Bliskowschodni konflikt i drożejąca ropa krzyżują plany polskiej Rady Polityki Pieniężnej.

Bliskowschodni konflikt dławi naszą walutę

Najnowsze dane GUS pokazują, że nie musimy się już bać nakręcającej się spirali płacowo-cenowej. W normalnych warunkach byłby to idealny moment na obniżki stóp procentowych. Dlaczego więc członkowie RPP mówią stanowcze "nie"? Wszystkiemu winien jest geopolityczny szok naftowy.

Polski złoty wszedł w ten geopolityczny sztorm z tarczą i z pozycji relatywnie silnej. Dziś jednak musi odpierać najpoważniejszy atak od miesięcy. Eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie i ataki USA oraz Izraela na Iran wywołały na rynkach finansowych efekt domina, który podważa wieloletni trend umacniania się naszej waluty. O tym, co czeka nasze portfele, decyduje dziś globalny strach.

Mechanizm, który obserwujemy na rynkach, jest prosty. Skok cen ropy i gazu, będący bezpośrednim następstwem bliskowschodniego konfliktu, błyskawicznie podbija globalne oczekiwania inflacyjne. Nad światową gospodarką znów krąży widmo stagflacji – zjawiska, w którym wysoka inflacja dusi wzrost gospodarczy. W takich warunkach kapitał z rynków wschodzących (w tym z Polski) ewakuuje się w jednym kierunku: do dolara, traktowanego jako ostateczna bezpieczna przystań.

Jastrzębi Fed i nokaut na rynku złota

Sytuacji złotego nie ułatwia amerykański bank centralny. Fed po ostatnim posiedzeniu utrzymał stopy procentowe w przedziale 3,5–3,75 proc., ale to nie same liczby przestraszyły inwestorów, lecz płynący za nimi komunikat. Przekaz poszedł w stronę mniejszej liczby obniżek w przyszłości, co oznacza tzw. "jastrzębią ścieżkę". Taka postawa działa na amerykańską walutę jak sterydy.

Siła dolara jest obecnie tak duża, że wywołała gwałtowną korektę nawet na rynku złota. Choć historycznie kruszec ten w czasie wojen zyskuje na wartości, tym razem jego notowania ostro spadły. Dlaczego? Ponieważ rynek wycenia wyższe stopy w USA, co drastycznie ogranicza popyt na złoto, które samo w sobie nie jest oprocentowane. Silny dolar i rosnące rentowności obligacji po prostu zepchnęły króla metali z rynkowego piedestału.

Dla polskiego złotego to wysoce toksyczne środowisko. Znalazł się on w newralgicznej strefie, a nerwowe ruchy kursu pokazują, że inwestorzy zaczynają grać na odwrócenie długoterminowego trendu. Zmiana rynkowej psychologii potrafi być bezlitosna, kaskadowo przyspieszając wyprzedaż PLN.

Polski paradoks: gospodarka pozwala na obniżki stóp, wojna je blokuje

Gdy spojrzymy wyłącznie na nasze krajowe podwórko, sytuacja wygląda wręcz modelowo dla kredytobiorców. Jak zauważa Mateusz Czyżkowski, analityk rynków finansowych XTB, najnowsze dane GUS pokazują wyraźne schłodzenie:

  • Płace wyhamowały: średnie wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw urosło w lutym o 6,1 proc. r/r (znacznie poniżej oczekiwanych 6,6 proc.).
  • Rynek pracy się kurczy: zatrudnienie w firmach stoi w miejscu z miesiąca na miesiąc, a w ujęciu rocznym spada o ok. 0,8 proc.
  • Brak spirali: zmniejszony popyt na pracę de facto gasi ryzyko nakręcania się spirali płacowo-cenowej.
  • W normalnych warunkach takie dane budowałyby solidną narrację pod dalsze, delikatne cięcia stóp procentowych. Inflacja bazowa spada, a gospodarka rośnie umiarkowanie. Niestety, normalne warunki właśnie się skończyły.

    Rada Polityki Pieniężnej zakłada hełm

    W obliczu irańskiego szoku naftowego i ryzyka wtórnego wzrostu inflacji Rada Polityki Pieniężnej zaciągnęła hamulec ręczny. Zmiana na rynku jest drastyczna: jeszcze pod koniec lutego inwestorzy grali pod kolejne cięcia stóp w tym roku, a dziś – po wybuchu wojny – zaczynają wyceniać scenariusz podwyżek w horyzoncie 12 miesięcy.

    Członkowie RPP mówią niemal jednym głosem: trzeba przeczekać burzę. Ireneusz Dąbrowski i Ludwik Kotecki otwarcie sugerują, że marcowa obniżka mogła być ostatnią w tym roku. Wiesław Janczyk uważa obecny poziom za "właściwy na kilka kwartałów", a Gabriela Masłowska dopuszcza cięcia tylko przy trwałym, globalnym uspokojeniu cen. Choć optymalna realna stopa dla Polski (według Dąbrowskiego) wynosi 0,5–1 proc., wojna drastycznie wydłuży drogę do jej osiągnięcia.

    Dwa scenariusze dla polskiej waluty

    Co to wszystko oznacza dla nas i dla naszych portfeli? W krótkim terminie karty rozdaje geopolityka. Dopóki dolar pozostaje drogi, ropa pnie się w górę, a Fed nie łagodzi tonu, presja na złotego będzie rosła.

    Jeśli konflikt w Iranie ulegnie eskalacji, testowanie wyższych poziomów na parze USD/PLN jest niemal pewne, co uruchomi lawinę tzw. stop-lossów i przyspieszy spadki. Jeśli jednak zrealizuje się scenariusz bazowy – powolna deeskalacja i spadek cen ropy – polski złoty ma wciąż fundamentalne szanse, by odzyskać rezon i powrócić na dawną ścieżkę stabilnego wzrostu.