Prezydent Zielonej Góry Marcin Pabierowski na tle miasta. Samorządowiec udzielił wywiadu InnPoland.pl.
Prezydent Zielonej Góry Marcin Pabierowski na tle miasta. Samorządowiec udzielił wywiadu InnPoland.pl. Fot. Łukasz Barzowski/photoshooter2015/Shutterstock/Marcin Pabierowski/Facebook/kompozycja SLL

Prezydent Zielonej Góry Marcin Pabierowski szykuje miasto na to, że liczba jego mieszkańców znacząco wzrośnie. Skąd ten optymizm i czym samorządowiec chce przyciągnąć ludzi, by zamieszkali w stolicy województwa lubuskiego? – Nie mamy kompleksów – mówi w wywiadzie dla InnPoland prezydent Marcin Pabierowski.

REKLAMA

Agnieszka Porowska: Dlaczego nie chciał pan Grzegorza Brauna w swoim mieście?Najpierw umowę najmu sali na spotkanie z politykiem Konfederacji zerwał Zajazd Kultury, a potem Targi Książki Bez Cenzury.

Marcin Pabierowski: Targi Książki oczywiście popieram, ale nie popieram zakamuflowanych występów europosła Brauna. Organizatorzy nie poinformowali władz miasta o wystąpieniu politycznym, które miało się odbyć w świetlicy należącej do miasta. 

Nie ma mojej zgody na to, żeby w obiektach miejskich prowadzić agitację partyjną. Polityków zapraszam do lokali komercyjnych: w Zielonej Górze jest ich wiele do wynajęcia.

Nie ma pańskiej zgody, ale organizatorzy kontynuowali wydarzenie bez przeszkód. 

Ja zareagowałem, ale prośba, aby tego wydarzenia nie przeprowadzać w miejskiej świetlicy, została zignorowana. Przecież nie będę się z nikim szarpał. Mam jednak nadzieję, że ziarno zostało zasiane, informacja poszła w świat i w przyszłości podobne sytuacje nie będą miały miejsca.

W dobie kryzysu demograficznego przewiduje pan, że liczba mieszkańców Zielonej Góry zwiększy się do 180 tysięcy. Skąd ten optymizm?

Potencjał naszego miasta określił dokument strategiczny, jakim jest plan ogólny. To nie tylko inwestycje, ale również analizy demograficzne, kierunki współpracy z Uniwersytetem Zielonogórskim oraz potencjał terytorialny Zielonej Góry.

W tym dokumencie chłonność miasta w perspektywie 20 lat jest wyliczona na ponad 180 tysięcy mieszkańców. Mamy już zabezpieczone tereny pod budownictwo jedno- i wielorodzinne. W planie ogólnym na Strefy Aktywności Gospodarczej przewidziany jest teren o powierzchni 400 hektarów. Wykorzystamy wszystkie potencjały tak, aby miasto stało się jeszcze atrakcyjniejszym miejscem do życia.

Konkretnie: co przyciągnie tych wszystkich ludzi do Zielonej Góry?

Stawiamy na bezpieczeństwo medyczne mieszkańców miasta. Rozbudowujemy szpitale. Powstaje właśnie Lubuskie Centrum Onkologii. To projekt na 300 mln zł, wspierany przez Ministerstwo Zdrowia, który miasto dofinansowało kwotą 30 mln zł. 

Intensywnie rozwijamy współpracę z kierunkiem lekarskim Uniwersytetu Zielonogórskiego. W centrum miasta powstanie Centrum Neuropsychiatrii Dzieci i Młodzieży w powiązaniu z klinicznym szpitalem uniwersyteckim.

To świetna wiadomość, bo dostęp do lekarzy jest palącym problemem mieszkańców województwa lubuskiego. Wątpię jednak, by ktoś chciał się przeprowadzić do Zielonej Góry tylko ze względu na planowany szpital.

Gwarantujemy też bardzo wysoki poziom nauczania. Stopień zdawalności matur w zielonogórskich szkołach jest najwyższy w województwie. Jedno z naszych techników jest piąte w całej Polsce. Pozyskaliśmy ponad 30 mln zł z KPO na termomodernizację ośmiu szkół.

Inwestycje sportowe dla dzieci i młodzieży również przyciągają rodziny do miasta. Na budowę hal z systemu Olimpia przeznaczyliśmy ponad 16 mln zł. Zrealizujemy też projekt rewitalizacji stadionu lekkoatletycznego, na który otrzymaliśmy od Ministra Sportu i Turystyki 22 mln zł dotacji, a także program wsparcia stypendialnego dla zdolnych uczniów. 

Mieszkaniami postaramy się też zachęcić do pozostania w mieście zdolnych studentów. A w czerwcu do użytkowania zostanie oddane Urban Lab, przestrzeń dla młodych, gdzie będą się odbywały warsztaty, także biznesowe i z przedsiębiorczości. Zaktywizuje to młodzież i ożywi Starówkę.

Mamy już zleconą dokumentację na pierwsze 300 mieszkań w systemie KTBS, część z nich będzie przeznaczona na program wsparcia najlepszych absolwentów Uniwersytetu. Regulamin powstaje w uzgodnieniu z uczelnią. W nim zaś będzie opisane studentów jakich branży chcielibyśmy najbardziej u nas zatrzymać i w jaki sposób wykorzystać ich potencjał. Na podstawie regulaminu student będzie miał możliwość wynajęcia czy użytkowania mieszkania komunalnego z preferencyjnym czynszem.

Trwa walka o młodych, bo oni się u nas kształcą i wyjeżdżają do innych, większych miast, a my chcielibyśmy, żeby zostali w Zielonej Górze i wiązali z naszym miastem swoją przyszłość. To w mojej opinii jeden z najważniejszych czynników decydujących o dalszym rozwoju Zielonej Góry.

W wywiadzie dla InnPoland prezydent sąsiedniego Gorzowa Wielkopolskiego kreśli niewesołą przyszłość Zielonej Góry. "Szeroko rozumiane usługi, które dominują w Zielonej Górze, za chwilę będą wypierane przez automatyzację i oparte na AI systemy informatyczne. Zielona Góra ma dziś poważny problem, bo nie ma terenów inwestycyjnych i nie ma filaru przemysłowego, który właśnie ma Gorzów". Z tego wynika, że zaraz możecie zbiednieć. Jak pan to skomentuje?

Z Jackiem Wójcickim znamy się i szanujemy, ale każdy z nas stawia na swoje miasto. Fakty są jednak takie, że to my jesteśmy największym miastem województwa lubuskiego. Mamy 140 tysięcy mieszkańców i idziemy wzwyż. Gorzów, pomimo swoich niewątpliwych walorów, w ciągu ostatnich 10 lat skurczył się o prawie 10 tysięcy mieszkańców.

Mamy potencjał, którego nie ma Gorzów, czyli pasażerski port lotniczy Zielona Góra w Babimoście, który wspieramy i promujemy. Pasażerskie lotnisko z regularnymi połączeniami dało nam między innymi możliwość ulokowania u nas biura regionalnego Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu. 

Owszem, nie stawiamy wzorem Gorzowa na montownie czy magazyny, ale bardzo dynamicznie rozwijamy firmy w zakresie informatycznym i IT. To taki intelektualny impuls pochodzący z Uniwersytetu Zielonogórskiego.

Mamy ponad 26 tysięcy podmiotów gospodarczych: te firmy powstały również dzięki absolwentom zielonogórskim. Uniwersytet Zielonogórski, który obchodzi teraz 25-lecie, jest naszą olbrzymią wartością: ma ponad dziesięć tysięcy studentów, podczas gdy w Gorzowie jest ich tylko tysiąc. Liczby mówią same za siebie.

Nie każdy z nas ma dzieci, ale, jak podkreślił pan w rozmowie z miejską telewizją, prawie każdy ma jakiegoś bliskiego seniora. Co Zielona Góra proponuje swoim najstarszym mieszkańcom i ich rodzinom?

Przed nami budowa Centrum 75 Plus oraz ZOL-u, bo rodziny, aby żyć wygodnie w Zielonej Górze, potrzebują również opieki nad swoimi rodzicami czy dziadkami. Nie może być tak, że ktoś nie może się rozwijać zawodowo, bo w domu trzyma go wymagający opieki senior. 

Gdy rodziny są w pracy, starsi ludzie muszą mieć możliwość przebywania w klubach dziennego pobytu dla seniorów, dlatego otworzyliśmy już takie cztery. Wspieramy też Zielonogórski Uniwersytet Trzeciego Wieku.

Brzmi pięknie, ale niedawno w TVP ukazał się niepokojący reportaż Macieja Piotrowskiego o zielonogórskim Domu Seniora Kombatant. Jednym z najpoważniejszych zarzutów wobec placówki są nieprawidłowości w opiece nad pensjonariuszami. Krótka piłka: umieściłby pan w Kombatancie bliską osobę?

Tak. Bez żadnych obaw. Za mojej kadencji Dom Seniora Kombatant jest mocno doinwestowywany. Milion złotych zostało przekazane na sprzęt, wanny, masaże i opiekę. Zamontowano też dający mieszkańcom poczucie bezpieczeństwa, nowoczesny system przyzywowy i nowe, komfortowe windy. Kupiono też busa, który jest przystosowany do przewozu osób starszych i z niepełnosprawnościami.

Dom, który ma około 150 pensjonariuszy i 4 duże skrzydła, za mojego poprzednika faktycznie nie był doinwestowany i być może stąd te kontrowersje, ale ja tę sytuację odwracam. Jestem tam stałym gościem.

Z reportażu wynika, że nie chciał pan rozmawiać z dziennikarzem. Rzucił pan tylko przez ramię, że interesują pana wyłącznie inwestycje. A gdzie w tym wszystkim są ludzie?

Reportaż redaktora Piotrowskiego moim zdaniem nie był do końca obiektywny. Ale faktycznie byłem tam wtedy na inwentaryzacji obiektu, bo wpisywałem pieniądze w budżet i rozmawialiśmy o inwestycjach, stąd takie odpowiedzi. Ta placówka jest moim priorytetem. Wciąż będziemy ją dofinansowywać zarówno infrastrukturalnie, jak i kadrowo.

Zielona Góra pozyskała, jak sam pan mówi, gigantyczne dofinansowanie z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska. Starówkę czeka gruntowna przebudowa. Co konkretnie zostanie zrobione?

Starówka zostanie przebudowana. Rewitalizacja obejmie przestrzeń od Pomnika Bachusa do Pomnika Bohaterów. Czeka nas wymiana nawierzchni, czyli starych, zdegradowanych płyt, ale pojawi się też nowa zielono-błękitna architektura, między innymi w postaci ogrodów deszczowych. 

Na Starówce w Zielonej Górze powstanie jedyna w województwie lubuskim Dzielnica Kultury. Otrzymaliśmy niemal 20 mln zł na rozbudowę nieremontowanego od 50 lat Biura Wystaw Artystycznych. Zarówno BWA, jak i zabytkowy budynek po Państwowej Szkole Muzycznej przy deptaku zyskają nowe funkcje, stając się docelowo nowoczesną przestrzenią dla działalności kulturalnej, organizacji wydarzeń oraz wystaw artystycznych.

To wszystko razem pobudzi naszą kulturę i zainspiruje do tworzenia coraz atrakcyjniejszych wydarzeń, które już teraz są inicjowane przez organizatorów życia kulturalnego w przestrzeniach wyremontowanych przez miasto.

Za co chciałby pan być zapamiętany przez mieszkańców Zielonej Góry?

Za najnowocześniejszy w Polsce amfiteatr: to moje największe marzenie. Dzięki niemu wrócimy do tradycji miasta festiwalowego. Poprzednik go zaniedbał, dopuścił do zdewastowania i chciał go zburzyć. 

Walczymy o amfiteatr wspólnymi siłami miasta oraz wielu stowarzyszeń. Wierzę, że moja kadencja jest między innymi właśnie po to, by wskrzesić tę budowlę i przyległe tereny Parku Piastowskiego. 

Wykonawca składa już projekty dotyczące rozbiórki starej, zniszczonej części. Wszystko jest na dobrej drodze.

Co jest największym kompleksem Zielonej Góry?

Nie mamy kompleksów, bo stawiamy na dialog i otwartość. Powołałem Biuro Partycypacji Społecznej, gdzie mieszkańcy dzielą się swoimi uwagami, zastrzeżeniami i pomysłami, a my na bieżąco staramy się na nie reagować. 

Dzięki Budżetowi Obywatelskiemu mieszkańcy mają realny wpływ nie tylko na nową infrastrukturę, ale także na życie społeczne miasta, mogąc decydować o organizacji warsztatów, spotkań sąsiedzkich czy wydarzeń kulturalnych. Rozwój takich inicjatyw to dla mnie bardzo ważne zagadnienie i budujące poczucie tożsamości lokalnej zjawisko. Wspólne działanie na rzecz miasta i jego mieszkańców daje nam dużo siły i pozytywnej energii.