Dawid Zieliński i Olga Malinkiewicz na tle instalacji fotowoltaicznej
Giełda na podsłuchu plotki. Post Olgi Malinkiewicz zatrząsł kursem Columbus Energy Fot. Olga Malinkiewicz / Facebook / Columbus Energy / Montaż: INNPoland.pl

Kiedy CBA powiadomiła o zatrzymaniu prezesa spółki z branży odnawialnych źródeł energii, ruszyła od razu giełda nazwisk. Skonfliktowana z Columbus Energy naukowczyni Olga Malinkiewicz zasugerowała, że chodzi o szefa właśnie tej firmy. Pudło. Ale plotka wystarczyła, by kurs spółki runął, a Malinkiewicz wpędziła się w kłopoty.

REKLAMA

Gdy ikona polskiej nauki, Olga Malinkiewicz, zasugerowała zatrzymanie Dawida Zielińskiego, kurs Columbus Energy poleciał w dół. Problem w tym, że Zieliński był w domu, a zatrzymany został ktoś zupełnie inny. To kolejna odsłona krwawego sporu między twórczynią perowskitów a jej dawnym inwestorem.

Jak ubić akcje jedną plotką

W środę polski parkiet przeżył sytuację niemal surrealistyczną: Centralne Biuro Antykorupcyjne poinformowało o zatrzymaniu prezesa spółki uwikłanej w oszustwa przy programie "Czyste Powietrze". Nazwisko? Brak. Spółka? Brak.

Wtedy do gry weszła Olga Malinkiewicz, światowej sławy fizyczka i twarz technologii perowskitów. We wpisie na platformie X oraz Facebooki zasugerowała, że zatrzymanym jest Dawid Zieliński, prezes Columbus Energy.

"CBA ZATRZYMAŁO DAWIDA ZIELIŃSKIEGO Z COLUMBUS ENERGY NA WARSZAWSKIM LOTNISKU? POLSCY POLITYCY WCIĄŻ MILCZĄ O AFERZE COLUMBUS ENERGY" – napisała Malinkiewicz.

Inwestorzy, nie czekając na potwierdzenie, rzucili się do wyprzedaży akcji. Kurs Columbus Energy zanurkował, osiągając dno na poziomie 3,84 zł.

Problem w tym, że to nie był Zieliński.

Perowskitowy rozwód w blasku fleszy

Aby zrozumieć, dlaczego Malinkiewicz tak szybko "wytypowała" Zielińskiego, trzeba cofnąć się do listopada 2025 roku. To wtedy naukowczyni publicznie oskarżyła Columbus Energy o to, co nazwała wrogim przejęciem kontroli nad jej życiowym dziełem – spółką Saule Technologies.

Spór jest gęsty od emocji: z jednej strony genialna naukowczyni, która czuje się wywłaszczona ze swojego wynalazku, z drugiej – twardy biznesmen, Dawid Zieliński, który twierdzi, że ratował wizję Malinkiewicz swoimi milionami, gdy projekt był na skraju bankructwa.

Ta osobista vendetta właśnie przelała się na giełdowy parkiet, a postawienie znaku zapytania przy nazwisku Zielińskiego w kontekście CBA okazało się zapalnikiem dla giełdowej bomby.

Czyste Powietrze, brudna gra?

Dlaczego rynek tak łatwo uwierzył w tę sugestię? Columbus Energy od dawna budzi kontrowersje. Spółka, będąca liderem rynku fotowoltaiki, mocno angażowała się w programy dotacyjne, w tym "Czyste Powietrze". Przy tak agresywnym modelu wzrostu i specyfice sektora, inwestorzy są niezwykle wyczuleni na jakiekolwiek sygnały o zainteresowaniu służb.

Fakt, że CBA faktycznie zatrzymało kogoś innego, nie zmienia tego, że Columbus stał się ofiarą giełdowego rykoszetu. Nawet przy niskim wolumenie obrotów (przejściowo spadki wywołała sprzedaż zaledwie dwóch akcji!), psychologiczny efekt został osiągnięty.

Czy Malinkiewicz narozrabiała?

Pytanie o konsekwencje dla Olgi Malinkiewicz jest dziś kluczowe. KNF już potwierdziła, że monitoruje sytuację pod kątem manipulacji kursem. Zgodnie z rozporządzeniem MAR, rozpowszechnianie informacji, które dają fałszywe lub wprowadzające w błąd sygnały co do instrumentów finansowych, jest poważnym przewinieniem.

Czy znak zapytania w poście ją uratuje? Prawnicy są podzieleni. Z jednej strony mamy wolność słowa i zadawanie pytań. Z drugiej – jeśli osoba o takim autorytecie i bezpośrednio skonfliktowana ze spółką rzuca tak ciężkie oskarżenie w momencie komunikatu służb, może to zostać uznane za działanie celowe, mające na celu zaszkodzenie emitentowi. Columbus może teraz wystąpić o odszkodowanie na drodze cywilnej, a KNF może nałożyć potężną karę administracyjną.

Wiadomo już, że spółka nie zamierza puścić płazem tego wybryku naukowczyni i zapowiedziała pozew.

Emocje to najgorszy doradca inwestora

Ta sprawa to bolesna lekcja dla wszystkich. Dla Malinkiewicz – że w biznesie język bywa groźniejszy niż nieudany eksperyment w laboratorium. Dla inwestorów – że post na X nie jest raportem giełdowym. A dla Columbusa – że ich wizerunek jest na tyle kruchy, że jedna plotka potrafi skasować wartość rynkową w mgnieniu oka.

Dziś Dawid Zieliński pozostaje na wolności, a Olga Malinkiewicz twierdzi, że "kluczem jest, iż państwo zaczęło działać". Jednak w tej bitwie najbardziej ucierpieli ci, którzy w środowe popołudnie ulegli panice i sprzedali akcje na samym dnie.