
Dzisiejszy poranek na Giełdzie Papierów Wartościowych przyniósł inwestorom zimny prysznic: akcje Dino Polska zanurkowały o rekordowe 16 proc., a z wyceny spółki w zaledwie godzinę wyparowało ponad 5 miliardów złotych. Przyczyna? Dino pokazało wyniki finansowe.
Kurs handlowego giganta osunął się w okolice 34 zł, co jest najniższym poziomem od listopada 2024 roku. Co sprawiło, że rynek zareagował tak brutalnie na wyniki niedawnego pupila polskich inwestorów?
Dlaczego Dino krwawi? 3 kluczowe powody
Głównym zapalnikiem wyprzedaży okazały się wyniki za IV kwartał 2025 roku, które rozminęły się z oczekiwaniami analityków bardziej, niż ktokolwiek przypuszczał. Zysk netto spółki w ostatnim kwartale wyniósł niecałe 368 mln zł – to aż o 19 proc. mniej niż zakładała mediana prognoz rynkowych (456,4 mln zł).
Analitycy są zgodni: Dino wpadło w pułapkę, którą samo pomogło zastawić. Aby utrzymać klientów, którzy w 2025 roku zaczęli oglądać każdą złotówkę dwa razy, Dino musiało drastycznie obniżyć marże brutto. Walka z Biedronką stała się niezwykle kosztowna – o ile Biedronce udało się poprawić marżę EBITDA, Dino zaliczyło tu bolesny zjazd.
Gwałtowny wzrost płac (o którym rozmawialiśmy przy okazji cen paliw) uderzył w sieć, która opiera swój model na tysiącach pracowników w mniejszych miejscowościach.
Zobacz także
Nóż w sieci plecy wbija też deflacja na półkach. Michał Krauze, członek zarządu, przyznał, że końcówka roku przyniosła deflację cen żywności. Choć klienci kupowali więcej produktów (wzrost wolumenu), to ich niższe ceny przełożyły się na słabszą dynamikę przychodów.
Prognozy na 2026: wielkie inwestycje, zero dywidendy
Mimo dzisiejszej rzezi na akcjach spółka nie zamierza zwalniać tempa ekspansji, choć dla akcjonariuszy ma gorzką pigułkę do przełknięcia.
Dino planuje otworzyć w 2026 roku około 390 nowych sklepów (obecnie ma ich 3033). Nakłady inwestycyjne mają wynieść aż 2,5 mld zł. W tym od 250 do 300 mln zł pójdzie na wdrożenie w całej sieci automatów do zbiórki butelek i puszek (system kaucyjny, o którym pisaliśmy wcześniej).
Firma a zasugerowała, że nie wypłaci dywidendy, woląc reinwestować każdy grosz w walkę o rynek. "Konsument pozostaje ostrożny i wrażliwy cenowo. Priorytetem jest utrzymanie uwagi klienta, nawet kosztem marży" – zapowiada zarząd Dino.
Koniec mitu o odporności na kryzys?
Dzisiejsza sesja pokazuje, że nawet najsilniejsi gracze nie są odporni na zaciskanie pasa przez Polaków. Dino, które przez lata było maszynką do zarabiania pieniędzy, musi teraz udowodnić, że potrafi przetrwać w świecie niskich marż i wysokich kosztów pracy. 5 miliardów złotych straty w wycenie rynkowej to bolesna lekcja pokory, którą rynek zaserwował spółce z Krotoszyna.
