Sklep Dino.
Fot. Magda Wygralak/Shutterstock, montaż: INNPoland

Miały być przełomowe rozmowy, jest nagły zwrot akcji. Mediacje między siecią Dino a związkowcami zostały wstrzymane w ostatniej chwili po pojawieniu się kontrowersyjnych zapisów w umowie, m.in. dotyczących mediatora. Narasta też napięcie po głośnej sprawie zwolnienia pracownicy z Sochaczewa.

REKLAMA

Rozmowy miały odbyć się w dniach 17-18 marca 2026 roku. Jak informują związkowcy, niemal uzgodniona wcześniej trójstronna umowa została nagle zastąpiona nowym dokumentem przedstawionym przez kancelarię prawną reprezentującą Dino.

Mediacje w Dino odwołane w ostatniej chwili

Według Wojciecha Jendrusiaka przewodniczącego OPZZ Konfederacja Pracy nowe zapisy znacząco odbiegały od dotychczasowych ustaleń. W jego ocenie zawierały one rozwiązania niezgodne z polskim prawem, a także przewidywały wprowadzenie kar umownych oraz ograniczeń w działalności związków zawodowych.

Kontrowersje wzbudziła również propozycja wynagrodzenia dla mediatora, które, jak twierdzą związkowcy, miało sięgać nawet 30 tys. zł. Tymczasem wysokość takiego wynagrodzenia regulowana jest przepisami i wskazana kwota wielokrotnie przekracza standardową stawkę dzienną.

– W tym zakresie wystąpiliśmy do Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej oraz do Dino aby dowiedzieć się, czym spowodowana jest kosmiczna propozycja wynagrodzenia dla mediatora – powiedział Wojciech Jendrusiak, przewodniczący OPZZ Konfederacja Pracy, cytowany przez bankier.pl.

Kontrowersje wzbudziła sytuacja w Dino w Sochaczewie. Tuż przed planowanymi mediacjami z pracy zwolniona została Katarzyna Kiwerska, przedstawicielka pracowników i działaczka związkowa. To ona wpuściła Adriana Zandberga na interwencję poselską na początku lutego, o czym więcej pisaliśmy tutaj.

Zwolnienie pracownicy Dino przed mediacjami

Zdaniem Wojciecha Jendrusiaka okoliczności sprawy sugerują poważne uchybienia prawne. Wskazuje on m.in. na zignorowanie ochrony przysługującej sygnalistom i związkowcom, brak wymaganych konsultacji oraz pominięcie zgody zarządu związku. Jak ocenia, procedury mające chronić pracownika w praktyce nie zadziałały.

– To wszystko odbywa się tuż przed planowanym spotkaniem. To kolejny przykład braku przygotowania i niepoważnego traktowania pracowników oraz strony społecznej przez tę sieć – mówił.

Związkowcy podkreślają, że do zwolnienia doszło dzień po tym, jak pracodawca został poinformowany o udziale Katarzyny Kiwerskiej w mediacjach jako reprezentantki załogi. Same rozmowy, prowadzone w ramach sporu zbiorowego w Dino, zostały tymczasem przełożone. Nowy termin wyznaczono najwcześniej za tydzień.

Spór zbiorowy w Dino

Jak pisaliśmy w INNPoland, od grudnia 2025 r. trwa spór zbiorowy między OPZZ Konfederacja Pracy a Dino Polska. Związkowcy domagają się podwyżek, zwiększenia zatrudnienia oraz utworzenia Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych. Konflikt nasiliły fatalne warunki pracy.

Państwowa Inspekcja Pracy rozpoczęła w związku z tym 146 kontroli w sklepach Dino w całym kraju. Na razie większość z nich, bo 120, nie została formalnie zakończona. Jak tłumaczył w rozmowie z "Business Insider" Marcin Stanecki, główny inspektor pracy, wynika to z wymogów proceduralnych. Kontrole w Dino ujawniły m.in. problemy z ogrzewaniem.

OPZZ Konfederacja Pracy przypomniała swoje główne postulaty:

  • Podwyżki wynagrodzeń – wzrost pensji zasadniczej o 900 zł dla wszystkich pracowników od 1 lutego 2026 r.
  • Zakładowy Fundusz Świadczeń Socjalnych – wprowadzenie od 1 stycznia 2026 r., by zapewnić wsparcie adekwatne do kosztów życia i wymagań pracy w handlu.
  • Zwiększenie zatrudnienia o 30 proc. na stanowiskach niekierowniczych, co ma poprawić komfort pracy, bezpieczeństwo personelu oraz stabilność funkcjonowania sieci.
  • Źródło: Bankier