
UOKiK przyjrzał się Lidlowi i Biedronce, bo ich sposób pokazywania promocji i zniżek nie zawsze był jasny dla klientów. Informacje o rabatach mogły być trudne do zrozumienia. – Promocje muszą być jasne i zrozumiałe, bez piętrzących się warunków i wyłączeń – powiedział prezes UOKiK Tomasz Chróstny.
Do UOKiK trafiały sygnały od klientów, którzy mieli problem ze sprawdzeniem, czy rabaty zostały dobrze naliczone. Trudność sprawiały skomplikowane zasady promocji, nieczytelne ceny oraz korzystanie z aplikacji lub aktywowanie kuponów. W efekcie konsumenci często nie byli pewni, czy wszystkie zniżki zostały uwzględnione.
UOKiK sprawdza przejrzystość promocji w Lidlu i Biedronce
Analiza urzędu pokazała, że sposób pokazywania informacji o promocjach na kasach i paragonach nie zawsze był czytelny. W jednej z sieci rabaty podawano zbiorczo, bez wskazania konkretnych produktów, a w drugiej pojawiały się różne, nie zawsze jasne komunikaty o promocjach.
W rezultacie klienci często nie byli w stanie sprawdzić, czy i jaka promocja została naliczona. Jak wynika z jednego ze zgłoszeń konsumentów:
"Jeżeli kupuję 10 produktów, z których 5 jest na promocji, to na dole rachunku wyświetla mi się całościowy upust z tych wszystkich 5 produktów. I teraz do mnie należy, żeby sobie przypomnieć przy kasie, jakie były warunki promocji, jaka była cena promocyjna, jaka to jest różnica co do ceny regularnej, którą mam na rachunku i czy ujemna suma 5 obniżek mi się zgadza z rachunkiem".
Zobacz także
Skargi konsumentów na sposób naliczania zniżek
Inny konsument wskazał: "To nie powinno być tak skomplikowane. To nie jest w porządku. Jeżeli jest promocja, to chcę na rachunku widzieć cenę promocyjną, a nie bawić się przy kasie w detektywa-matematyka pasjonatę".
Problemy pojawiały się także wtedy, gdy łączono różne promocje, np. z gazetki czy za określoną wartość zakupów. Klienci nie zawsze mogli sprawdzić, czy wszystkie zniżki zostały poprawnie naliczone. Zamiast jasno pokazywać rabat dla konkretnego produktu, informacje o obniżkach były rozproszone, co utrudniało porównanie ceny z tą na półce czy w aplikacji.
Prezes UOKiK Tomasz Chróstny podkreślił, że przejrzystość w tym zakresie jest kluczowa. – Promocje muszą być jasne i zrozumiałe, bez piętrzących się warunków i wyłączeń. Kluczowe są czytelne i jednoznaczne informacje o cenach. Skanowanie produktów z koszyka na kasie jest ostatnim momentem na decyzję o dokonaniu zakupu – powiedział.
I dodał: "Konsumenci zasługują na możliwość łatwego zweryfikowania rodzaju, liczby i wysokości przyznanych zniżek zanim zapłacą za zakupy. To szczególnie istotne w sytuacji, gdy sklepy prowadzą jednocześnie wiele promocji cenowych, wynikających z różnych tytułów i mechanizmów".
Zmiany wprowadzone przez Lidl i Biedronkę
W odpowiedzi na działania UOKiK sieci Lidl i Biedronka zaproponowały zmiany w sposobie prezentowania rabatów. W efekcie wprowadzono bardziej przejrzyste rozwiązania, które pozwalają klientom lepiej zrozumieć, jakie zniżki zostały naliczone oraz jaka jest ich łączna wartość. Urząd zapowiada jednak dalsze monitorowanie praktyk stosowanych przez te sieci handlowe.
UOKiK przypomina również konsumentom o kilku zasadach: warto zapoznawać się z warunkami promocji, sprawdzać naliczenia przy kasie oraz reagować w przypadku nieprawidłowości.
Jeśli cena przy kasie różni się od tej na produkcie, klient ma prawo wybrać korzystniejszą dla siebie opcję. W razie wątpliwości można zgłaszać nieprawidłowości do UOKiK, najlepiej wraz z dokumentacją, np. zdjęciem lub nagraniem.
