
GUS podał medianę zarobków i czar polskiego bogactwa prysł. 7 414 zł brutto to kwota, która dzieli Polskę dokładnie na pół. Pokazuje wielki rozjazd zarobków rzeczywistych ze statystyką. 80 proc. z nas nigdy nie zobaczy mitycznej średniej krajowej. Twoja wypłata zależy nie tylko od tego, co umiesz, ale od tego, jak duży jest Twój szef.
Przez lata żyliśmy w dyktacie "przeciętnego wynagrodzenia". Co miesiąc GUS podawał nam kwotę średnich zarobków w Polsce, które nijak się miały do tego, co statystyczny Kowalski widział na swoim pasku wypłaty. Wszyscy wiedzieli, że to fikcja, ale statystycznie się zgadzało. Mniej więcej: sam zawsze pisałem, że podawane przez GUS zarobki są zawyżone, bo po pierwsze dotyczą sektora przedsiębiorstw, a po drugie są to kwoty brutto.
O co chodzi z sektorem przedsiębiorstw? W swoich wyliczeniach GUS bierze pod uwagę firmy, które zatrudniają co najmniej 9 pracowników. Z oficjalnych statystyk wypadają więc małe firmy, które zazwyczaj płacą mniej niż duże. Poza tym w wyliczeniach nie uwzględnia się, ile zarabiają m.in. nauczyciele, opieka zdrowotna, administracja publiczna czy pomoc społeczna. Powiedzmy sobie szczerze: przedstawiciele tych zawodów nie mogą niestety liczyć na wysokie pensje.
W rezultacie GUS wylicza średnią krajową na podstawie zarobków 6,5 mln zatrudnionych ze stosunkowo wysokimi pensjami. Tymczasem w Polsce pracuje około 17 mln osób.
Od 2024 roku GUS zaczął regularnie podawać medianę wynagrodzeń. To o wiele bardziej wiarygodne, bardziej rzeczywiste dane. Mediana to kwota, od której połowa ludzi zarabia więcej, a połowa mniej. No i GUS podaje ją dla tzw. gospodarki narodowej, a więc liczy niemal wszystkich zatrudnionych.
Z najnowszych danych wyłania się więc obraz prawdziwych zarobków Polek i Polaków. Jest dość odmienny od danych z sektora przedsiębiorstw. GUS podał właśnie kwoty z października 2025 roku. Okazuje się, że w tym miesiącu mediana wyniosła 7 414 zł brutto. Dokładnie połowa Polaków zarobiła mniej, a połowa więcej. Jakie wnioski możemy wyciągnąć z tych danych?
Zarobki w Polsce. Przepaść, w której giną marzenia
W październiku 2025 różnica między medianą a średnią (8 880 zł) wynosiła aż 17,5 proc. Dlaczego to ważne? Bo to dowód na silne rozwarstwienie. Garstka bardzo bogatych ludzi "ciągnie" średnią w górę, tworząc złudzenie ogólnego bogactwa. W rzeczywistości przeciętny Polak ma w portfelu o niemal 1 500 zł brutto mniej, niż sugerują nagłówki o "rekordowej średniej".
A jeśli przeliczymy to na kwoty netto, czyli to, co realnie dostajemy, okazuje się, że wspomniane "średnie" pensje to mit. 7 414 zł brutto to niecałe 5 400 zł na rękę.
Zobacz także
Mikrofirmy: szklany sufit o smaku płacy minimalnej
To najbardziej dramatyczny punkt raportu. W mikroprzedsiębiorstwach (do 9 osób) mediana jest równa płacy minimalnej. To wynik wręcz szokujący. Oznacza, że w małych polskich firmach połowa pracowników zarabia ustawowe minimum.
To finansowa pustynia, gdzie nie ma miejsca na negocjacje, premie czy rozwój. W mikrobiznesie albo zarabiasz mało, albo... bardzo mało. Średnia w tych firmach (6 054 zł) jest podbijana prawdopodobnie tylko przez właścicieli i ich najbliższych współpracowników.
Decyle: gdzie kończy się bieda, a zaczyna luksus?
GUS pokazał nam dwa skrajne światy. Decyl (czyli jedna dziesiąta) pierwszy zarabia 4 666 zł brutto (czyli płacę minimalną). Jeśli dostajesz tyle lub mniej, jesteś w 10 procentach najgorzej opłacanych Polaków. To strefa walki o przetrwanie, zwłaszcza w dużych miastach.
Mamy też decyl dziewiąty z zarobkami 14 310 zł. To nasza finansowa elita. Tylko 10 proc. Polaków widzi na pasku takie kwoty.
Pytanie brzmi: czy 14 tys. brutto (czyli ok. 10 tys. na rękę) to w 2026 roku faktycznie bogactwo? Przy inflacji, cenach paliw i ratach kredytów, to raczej bilet wstępu do spokojnego życia klasy średniej, a nie do zakupu jachtu i kabrioletu jako trzeciego auta w rodzinie.
Pensje Polaków. Szybki wzrost, krótki oddech
Mediana wzrosła o 8,1 proc. rok do roku. Nominalnie to dużo, ale pamiętajmy o kontekście. Mamy przecież skoki cen niektórych produktów, drożeje energia. Dane GUS nie obejmują ostatnich tygodni, gdy z powodu ataku Donalda Trumpa na Iran ceny paliw poleciały w kosmos. Mimo wszystko doskonale zdajemy sobie sprawę, że siła nabywcza tych 7 414 złotych (obecnie pewnie jest to nieco więcej) jest wystawiona na ciężką próbę.
Raport GUS to kubeł zimnej wody na rozgrzane głowy polityków mówiących o bogaceniu się Polaków. Bogacimy się, owszem, ale bardzo nierówno. Jeśli pracujesz w korporacji – liczysz decyle. Jeśli w małej firemce, twoim jedynym sojusznikiem w walce o podwyżkę nie jest wydajność, ale rządowa ustawa o płacy minimalnej.
