
Ministerstwo Energii ogłosiło maksymalne ceny paliwa, które będą obowiązywać w święta aż do wtorku. O ile posiadacze benzyniaków mogą odetchnąć z ulgą, o tyle kierowcy diesli poczują na stacjach mocne uszczuplenie portfela. Analitycy wieszczą jednak, że prognozy na przyszły tydzień są jeszcze gorsze. Może warto zatankować do pełna już teraz?
Klamka zapadła. Minister Energii wyłożył karty na stół i pokazał, na jakie kierowcy ruszający w wielkanocną trasę muszą się przygotować wydatki. Choć rządowy pakiet CPN trzyma ceny paliwa w ryzach, to diesel staje się w te święta wyjątkowo gorzką pigułką do przełknięcia.
Ceny paliw w Wielkanoc. Diesel staje się towarem luksusowym
Wielki Tydzień 2026 kończymy z komunikatem: taniej w te święta już nie będzie. Minister Energii opublikował właśnie świąteczne obwieszczenie, które zamraża ceny maksymalne od soboty 4 kwietnia aż do wtorku 7 kwietnia włącznie.
Jeśli planujesz tankowanie przed rodzinnym obiadem, zapamiętaj te liczby. To sufit, którego żadnej stacji w Polsce nie wolno przebić pod groźbą miliona złotych kary:
W porównaniu do piątku, cena maksymalna diesla wzrosła aż o 23 grosze na litrze. To efekt potężnych podwyżek w hurtowniach i rafineriach, gdzie średnia cena ON skoczyła o ponad 100 zł na metrze sześciennym w zaledwie tydzień.
Wiele osób zadaje sobie teraz pytanie: dlaczego olej napędowy drożeje bardziej, niż benzyna? Pozornie to bez sensu. Musimy jednak zdawać sobie sprawę z tego, że diesel jest paliwem napędzającym transport ciężarowy, dostawczy, maszyny rolnicze oraz budowlane. Nie służy więc tylko do napędu aut, to ledwo margines jego konsumpcji.
Jest więc paliwem bardzo czułym na wahania gospodarcze. Na dodatek wcale, wbrew pozorom, nie jest łatwy w produkcji. Proces jego rafinacji jest często bardziej skomplikowany niż benzyny, jego produkcji nie da się też łatwo zwiększyć.
Paradoks benzyny: tarcza działa, ale hurt naciska
Co ciekawe, benzyna 95 jest obecnie beneficjentem rządowego pakietu CPN. Dzięki obniżonej akcyzie, jej cena w hurcie spadła o 161 zł względem ubiegłego piątku. Mimo to, cena maksymalna na święta została ustalona na poziomie 6,21 zł – czyli o 2 grosze wyżej niż w piątek.
Dlaczego? Rząd zostawia stacjom margines na marżę (ustaloną na 30 groszy), by system dystrybucji nie stanął w miejscu.
Nieoczywista szansa: tańsze paliwo da się znaleźć
Uwaga: cena maksymalna to nie jest cena obowiązkowa. Eksperci z e-petrol.pl zauważają, że wiele stacji – zwłaszcza tych przy dużych marketach lub w mniej obleganych punktach – wciąż walczy o klienta, oferując stawki niższe niż te z obwieszczenia.
Jeśli zobaczysz na trasie diesla za 7,75 zł lub benzynę za 6,15 zł – nie zastanawiaj się. To obecnie promocje, które przy rosnących cenach hurtowych mogą zniknąć już w środę.
Zobacz także
LPG: sierota pakietu CPN
Podczas gdy benzyna i diesel są chronione ceną maksymalną, użytkownicy autogazu muszą radzić sobie sami.
LPG nie jest objęte rządowym limitem i w te święta kosztuje średnio 3,69 zł/l. Co gorsza, w przeciwieństwie do paliw tradycyjnych, gaz drożeje systematycznie – w tydzień o 5 groszy. Nie tanieje też prąd do elektryków...
Tak uda ci się oszczędzić. Oto kiedy zatankować
Obecne ceny obowiązują do wtorku włącznie. Tego dnia Minister Energii wyda kolejne obwieszczenie, które ustali ceny paliwa na środę. Prognozy e-petrol.pl są jednak mało optymistyczne: jeśli trend hurtowy się utrzyma, w połowie przyszłego tygodnia cena maksymalna diesla może zbliżyć się do bolesnej granicy 8 złotych (7,97 zł/l).
Zatankuj w sobotę rano. Szukaj stacji, które są choć o kilka groszy tańsze niż rządowy limit. I przede wszystkim – jedź spokojnie. Przy dzisiejszych cenach diesla i benzyny "ciężka noga" to najdroższy luksus, na jaki możesz sobie pozwolić w drodze na święconkę.
No i wracając z jakichś wyjazdów zatankuj ponownie, bo we wtorek może się skończyć świąteczna promocja i paliwo znów podrożeje.
