
Wedle danych ZUS liczba zadłużonych aktywnych płatników zmalała… o ledwie 2 proc. Za to wzrosła kwota zadłużenia, a rekordziści nadal nie spłacają zaległości. Co to świadczy o gospodarce, wyjaśniają ekonomiści.
Stan na koniec roku 2025 r. pokazywał, że zadłużenie wobec ZUS-u miało 628,3 tys. aktywnych płatników. O 1,8 proc. mniej niż rok wcześniej. Czy na pewno ZUS ma powody skakać z radości? Efektywnie ta statystyka ma jeszcze mniejsze znaczenie, bo dane obejmują także przypadki zadłużenia o słownie jeden grosz. W drugą stronę rekordzistą nadal zostaje Polak mający 818 mln zł zaległości.
Eksperci pokazują, jak interpretują danych z ZUS i co świadczą one o stanie polskiej gospodarki.
Zaległości Polaków w ZUS, a stan gospodarki
O czym świadczą zaległości w ZUS? Sama liczba aktywnych płatników z zadłużeniem nie ma aż takiego znaczenia, jak sama struktura zaległości, czyli jak długo ktoś zalega i ile. Wedle danych z ZUS, 1 grudnia ub.r. kwota zadłużenia ogółem na kontach aktywnych płatników składek wyniosła 22,496 mld zł, 6,7 proc. więcej niż w ubiegłym roku.
– Ten spadek rdr. należy interpretować jako stabilizację zjawiska. Przy uwzględnianiu zaległości już od 0,01 zł, wskaźnik ten w dużej mierze odzwierciedla techniczne niedopłaty i naturalną rotację płatników. W warunkach relatywnie dobrej sytuacji na rynku pracy oraz wzrostu nominalnych wynagrodzeń dane nie wskazują ani na narastanie problemów płynnościowych firm, ani na wyraźną poprawę dyscypliny płatniczej – komentuje prof. Paweł Wojciechowski, prezes Instytutu Finansów Publicznych, były minister finansów i były główny ekonomista ZUS.
Zobacz także
Czy długi w ZUS wzrosną?
Z drugiej strony dr Bartłomiej J. Gabryś z Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach zauważa, że końcówka ubiegłego roku była nie najgorsza dla polskiej gospodarki. Przypomina, że zaległości z ZUS zwykle są jednymi z pierwszych do uregulowania. Z tym że część przedsiębiorców stopniowo traci zdolność do bieżącego spłacania składek i może popadać w spiralę zadłużenia. Do tego od 2026 r. składki zusowskie znacznie wzrosły. A więc może czekać nas pogorszenie wyników.
– Dynamika nie jest jeszcze dramatyczna z perspektywy funkcjonowania ZUS-u, który dysponuje dość dużą skarbonką, jaką jest Skarb Państwa. Na pewno wcześniej czy później się do niego zwróci o to, aby go dofinansował. Natomiast ten wzrost pokazuje, że podmioty, które w przeszłości miały już kłopoty, nie potrafią sobie z nimi poradzić. Obecna sytuacja gospodarcza nie jest najgorsza, ale dla nich to nie wystarcza. Może się więc okazać, że to, co robią, nie trafia w potrzeby rynkowe. To przekłada się na wynik finansowy, który nie pozwala spłacić zobowiązań wobec ZUS-u – dodaje dr Gabryś z Katedry Przedsiębiorczości na Uniwersytecie Ekonomicznym w Katowicach.
Rekordowe kwoty długów w ZUS
Tutaj mamy stałe hity. Najniższy dług nadal wynosi 0,01 zł, a rekordzista do tej pory nie spłacił 818 mln zł. Nie zmieniło się to od 2025 roku. Średnie zadłużenie aktywnych płatników na koniec ubiegłego roku wynosiło 36 tys. zł, o 5,9 proc. więcej niż rok wcześniej.
Kto w ogóle ma takie długi? Profesor Wojciechowski tłumaczy, że są to największe podmioty z branży "kapitałochłonnych" lub podlegających procesom restrukturyzacyjnym. Jak na przykład w górnictwie, gdzie zadłużenie może narastać wiele lat. Wedle eksperta, z perspektywy makroekonomicznej obecne dane pokazują, że zadłużenie koncentruje się w wybranych sektorach i wśród największych pracodawców.
Jednak im mniejsze obroty ma podmiot, tym bardziej zadłużenie go ciągnie w dół. Problemy dotykają coraz poważniej m.in. szpitale. Za to dla milionerów te same kwoty są śmiesznie małe.
