grafika przedstawiająca bogatego człowieka w limuzynie i osobę jadącą autobusem z paskiem wypłaty
"Cykam 3 tysiące składki zamiast 15 i jest bajka". Szczere wyznanie polskiej milionerki Fot. AI / NanoBanana

Miał być kraj solidarny, jest eldorado dla wybranych. Pracownik na etacie drży przed drugim progiem podatkowym i oddaje państwu 1/3 pensji, ale milionerzy płacą stawki, o których w zachodniej Europie nikt nawet nie śnił. 5,5 proc. podatku od 2 milionów przychodu? Brak daniny solidarnościowej? Śmiesznie niska składka zdrowotna? To nie sen korwinisty, a polska rzeczywistość roku 2026, którą obnażyła majętna przedsiębiorczyni, zwolenniczka równości podatkowej.

REKLAMA

Wpis Olgi Legosz (@nomadmum81) na platformie X to kubeł zimnej wody dla każdego, kto wierzy w sprawiedliwość społeczną w Polsce. Autorka wylicza, jak system podatkowy pozwala jej legalnie unikać płacenia danin, które dławią klasę średnią.

Wyjaśnijmy, że Legosz to influencerka znana w sieci jako Nomadmum81. Jest specjalistką od HR i rynku pracy, współzałożycielką przedszkola terapeutycznego Blue Bees i Fundacji Sukces Pisany Szminką.

Znana jest z tego, że pokazuje życie matki dziewczynki ze spektrum autyzmu. Otwarcie apeluje o jawność płac i nigdy nie kryła, ile zarabia. Głośno mówi o konieczności płacenia wyższych podatków przez najbogatszych, mimo że dotknęłoby to i ją.

2 miliony przychodu, a tylko 5,5 proc. podatku. Jak to możliwe?

Liczby są bezlitosne. Autorka wpisu przyznaje wprost: rozlicza ponad 2,2 miliona złotych przychodu stawką ryczałtu 5,5 proc. Resztę – na stawce 15 proc.

Dla porównania: nauczyciel, pielęgniarka czy pracownik korporacji, po przekroczeniu 120 tys. zł rocznie (co przy dzisiejszych cenach nie jest fortuną), wpada w 32 proc. podatku.

Olga Legosz jest znana z punktowania nierówności w polskim systemie podatkowym, w którym osoby na etacie (UoP) wpadające w drugi próg podatkowy (32 proc.) oddają państwu procentowo znacznie większą część swoich pieniędzy niż przedsiębiorcy na podatku liniowym (19 proc.) lub ryczałcie (np. 12 proc. lub 8,5 proc.) przy tych samych, wysokich zarobkach.

Pracownik etatowy po przekroczeniu progu 120 tys. zł rocznie płaci 32 proc. podatku od nadwyżki, a do tego pełne składki ZUS (emerytalna, rentowa, chorobowa) oraz składkę zdrowotną (9 proc., której nie można odliczyć).

Tymczasem przedsiębiorca (jednoosobowa działalność gospodarcza) może wybrać podatek liniowy (stałe 19 proc. niezależnie od dochodu) lub ryczałt (niskie stawki od przychodu, np. 12 proc. dla branży IT), a składkę zdrowotną płaci często w formie zryczałtowanej lub od niższej podstawy.

W efekcie osoby bardzo dobrze zarabiające na B2B często płacą efektywnie niższą stawkę danin niż pracownik na etacie z klasy średniej.

Składka zdrowotna? "Cykam 3421 zł i bajka"

Największym absurdem jest jednak składka zdrowotna. Rząd chciał, by najbogatsi płacili więcej – w przypadku autorki byłoby to około 15 000 zł miesięcznie. Ale polityczne weto Andrzeja Dudy sprawiło, że zamiast dokładać się do wspólnego koszyka proporcjonalnie do zarobków, płaci ona zryczałtowaną kwotę rzędu 3 tysięcy złotych. Podobnie inne osoby w analogicznej sytuacji.

Dla kogoś z milionowymi przychodami to rzeczywiście musi być "bajka". Dla pracownika na etacie, który płaci 9 proc. od każdej złotówki i nie może tego odliczyć – to policzek. Zasady gry działają na niekorzyść średnio i gorzej zarabiających.

"Pałacyk plus" i brak solidarności

Ale to nie koniec przywilejów bogatych. System jest dziurawy jak szwajcarski ser, a beneficjentami są ci, których stać na drogich doradców podatkowych.

Danina solidarnościowa? Autorka jej nie płaci. Dlaczego? Bo danina dotyczy "dochodów", a ona na ryczałcie ma "przychody". Wystarczy odpowiednia forma opodatkowania, by 4-procentowy podatek dla najbogatszych zniknął.

Ulga na zabytki: masz mieszkanie w kamienicy? Remont odliczysz od podatku. "Nowy Ład najlepszą reformą od lat" – kpi autorka, korzystając z ulgi wprowadzonej przez PiS, na którą nie stać mieszkańców bloków z wielkiej płyty.

Deweloperuch w służbie milionerów

W tym wszystkim pojawia się też wątek serwisu Deweloperuch. Autorka przyznaje, że wydała 500 zł na dostęp do bazy, by dowiedzieć się, że jej mieszkanie zostało sprzedane o 1,6 mln zł drożej niż kupił je poprzednik. Dzięki temu, "bez wyrzutów sumienia", może teraz walczyć o rękojmię za wady ukryte na ogromne kwoty.

To pokazuje, że wiedza i transparentność – o którą walczy portal – służy dziś głównie tym, którzy mają kapitał, by te informacje wykorzystać.

Sprawiedliwość społeczna w Polsce. Wnioski?

Gdy w mediach słyszymy polityków atakujących się za "socjalizm" i broniących uprzywilejowanych majętnych przedsiębiorców, warto spojrzeć na ten wpis. Polska stała się rajem podatkowym w sercu Europy. Jeśli masz miliony, płacisz grosze. Jeśli pracujesz na etacie – utrzymujesz to państwo. "Kocham Cię Polsko, nie zmieniaj się" – pisze ironicznie milionerka. Klasie średniej do śmiechu jednak nie jest.