
Do tej pory schrony w Polsce były raczej reliktem przeszłości i ciekawym miejscem do zwiedzania. Dziś wracają jako element strategii państwa. Ile ich mamy? Niewiele. Ile powstanie? Tego nikt nie powie wprost. – W zasadzie zaczynamy od zera – mówi wojewoda mazowiecki Mariusz Frankowski w rozmowie z INNPoland.
Konferencja "Schrony w budownictwie fundamentem bezpieczeństwa narodowego" zorganizowana w Warszawie przez YIT Development pod patronatem Finlandii, nie była zwykłym branżowym spotkaniem o architekturze. To było zderzenie budownictwa z geopolityką. Na jednej sali spotkali się urzędnicy, architekci i eksperci od spraw bezpieczeństwa. Głównym tematem rozmów była rozbudowa systemu ochrony ludności w kraju, który żył w przekonaniu, że schrony nie będą już potrzebne.
Polska bez infrastruktury ochronnej. Frankowski: bezpieczeństwo trzeba zbudować od zera
Przez lata infrastruktura ochronna po prostu znikała. Schrony zmieniały funkcje, niszczały albo całkowicie odchodziły w zapomnienie. Dziś, kiedy temat bezpieczeństwa staje się głównym tematem rozmów, państwo nie ma żadnych alternatyw. W Polsce nie ma czego remontować i trzeba zaczynać praktycznie od początku.
– W zasadzie zaczynamy od zera. Większość tych obiektów, które istniały jako schrony, miejsca ukrycia, albo nie istnieje, albo są w takim stanie, że nawet trudno będzie je przywrócić – mówi wojewoda mazowiecki Mariusz Frankowski w rozmowie z INNPoland.
Pierwszym krokiem nie jest budowa, tylko sprawdzanie, co jeszcze w ogóle da się wykorzystać. Inspektorzy nadzoru budowlanego i strażacy przeglądają istniejące obiekty. Część z nich ma zostać zaadaptowana, ale to tylko fragment większego planu. Problem jest większy, niż mogłoby się wydawać. Cały system trzeba stworzyć od nowa.
Zobacz także
Miliony na schrony i lata czekania. Wojewoda mazowiecki studzi optymizm
Na poziomie deklaracji wszystko wygląda solidnie. Jest ustawa o ochronie ludności, są środki i krajowe programy.
– Mamy program ochrony ludności i obrony cywilnej na lata 2025-2026 z zagwarantowanymi środkami finansowymi na poziomie 0,3 proc. PKB rocznie. W zeszłym roku pierwsze pieniądze już trafiły do samorządów, bo to tak naprawdę samorząd jest tym pierwszym organem, podmiotem ochrony ludności, który tworzy miejsca ukrycia, schrony, miejsca doraźnego schronienia na poziomie lokalnym z udziałem, czy z pomocą środków z poziomu rządowego. – podkreśla Frankowski. Tu mogą nam pomóc również doświadczenia Finlandii.
Päivi Laine
ambasador Finlandii
Setki milionów złotych trafiają już do samorządów. Do rozdysponowania jest ok. 710 mln zł. Na Mazowszu ruszyły pierwsze konkursy i są podpisywane umowy. Ale gdy spojrzeć bliżej, widać wyraźnie, że większość tych pieniędzy na razie nie będzie przeznaczone na budowę. Większość z nich będzie wykorzystana na przygotowania.
– Co w tym roku będzie robione? Głównie adaptacja tych starych miejsc i dostosowanie do budowy schronów, miejsc ukrycia bądź miejsc doraźnego schronienia, finansowanie dokumentacji technicznych pod budowę nowych miejsc, np. programów funkcjonalno-użytkowych. Tak naprawdę budowa schronu w miejscu ukrycia rozpocznie się od następnego roku. – tłumaczy wojewoda.
Realna budowa dopiero się zacznie. I nie będzie to szybkie, sprawne rozwiązanie. Sam Frankowski nie zostawia złudzeń:
– To jest proces, który będzie rozłożony na nawet kilkanaście lat. Dzisiaj tak naprawdę trudno opowiedzieć, czy to będzie dziesięć lat, dwanaście czy piętnaście lat.
W Finlandii proces budowy zaczęto 60 lat temu. Czy u nas też tyle potrwa?
– W Polsce ta droga jest dłuższa, ale myślę, że nie będzie aż taka długa jak dla Finlandii. Sytuacja na świecie jest, jaka jest. Możecie zrobić to dużo szybciej i dlatego jest ważne, aby zacząć ten proces. Bardzo dobrze, że macie tę ustawę – tłumaczy Päivi Laine, ambasador Finlandii.
Frankowski o realnym systemie bezpieczeństwa. Polska budzi się po latach zaniedbań
Jednym z największych błędów w myśleniu o bezpieczeństwie jest skupienie się wyłącznie na schronach. Tymczasem system, który powstaje, ma być znacznie szerszy.
– Ja bym nie ograniczał się do schronów, bo koncentrujemy się na schronach, a powinniśmy mówić w ogóle o budowlach ochronnych albo obiektach zbiorowej ochrony. – podkreśla Mariusz Frankowski.
W praktyce oznacza to kilka poziomów bezpieczeństwa. Od najprostszych miejsc doraźnego schronienia, przez adaptowane przestrzenie, aż po pełnoprawne schrony. Jednak dla przeciętnego obywatela najważniejszą informacją pozostaje, to gdzie ma się schować, kiedy coś się wydarzy. Niestety, dziś odpowiedź jest jeszcze niepełna. Państwo wskazuje pierwsze rozwiązania, jak aplikacja lokalizująca miejsca schronienia.
– Mamy już dzisiaj funkcjonującą aplikację "Gdzie się ukryć?". To są właśnie punkty schronienia, które są takim pierwszym miejscem. – mówi wojewoda mazowiecki.
Docelowo system ma oznaczać bezpieczne miejsca na mapie. Wszystko ma być widoczne i zarządzane przez lokalne władze. Samorządy będą odpowiadać nie tylko za budowę, ale też za informowanie mieszkańców.
Przez lata żyliśmy w przekonaniu, że schrony nie są potrzebne i że bezpieczeństwo jest czymś danym raz na zawsze. Dziś państwo zauważa, że to był błąd i próbuje go naprawić. Rozpoczęło się nadrabianie zaległości.
