Pracownicy szpitala na tle polskiej flagi oraz wykrzyknik. Polskie szpitale idą na protest. Tragiczna sytuacja może się pogorszyć
Polskie szpitale idą na protest. Tragiczna sytuacja może się pogorszyć Fot. lunopark / Shutterstock Montaż:INNPoland.pl

W polskich szpitalach powiatowych trwa "czarny tydzień". Protest Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych to krzyk rozpaczy placówek, które toną w miliardowych długach.

REKLAMA

Ruszył "czarny tydzień" w polskich szpitalach powiatowych. To odpowiedź na beznadziejną sytuację placówek. Protest Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych potrwa do piątku.

Polskie szpitale. Miliardowe długi i ryzyko utraty płynności

O problemach finansowych szpitali usłyszeć można od dawna. O tym, że polskie placówki toną w długach, a Narodowy Fundusz Zdrowia ma zwlekać z pieniędzmi, pisaliśmy m.in. tutaj. To właśnie dlatego placówki przystąpiły do protestu. Polskie szpitale mają wychodzić co roku na minus, coraz bardziej się zadłużając. Chodzi tu o miliardy złotych.

"Brak rozliczeń za 2025 rok, ograniczanie finansowania nadwykonań oraz zaniżone wyceny świadczeń oznaczają, że zdecydowana większość szpitali powiatowych kończy rok stratą, a skumulowane wyniki liczone w skali kraju sięgają miliardów złotych. Jednocześnie setki szpitali mają zobowiązania wymagalne liczone w miliardach, a w wielu placówkach poziom zadłużenia przewyższa wartość aktywów, co oznacza ryzyko utraty płynności" – dowiadujemy się ze stanowiska OZPSP.

Sytuację mają pogarszać nowe plany NFZ. Fundusz chce ciąć pieniądze na wizyty u specjalistów, rehabilitację oraz badania (m.in. rezonans i tomografię). Dodatkowo zniknąć mają specjalne premie, które dotąd ratowały budżety mniejszych szpitali.

"Nie możemy zgodzić się na sytuację, w której o tym, czy pacjent zostanie zdiagnozowany na czas, decyduje nie wiedza lekarza, lecz limit w kontrakcie. Dlatego protestujemy – nie przeciwko pacjentom, ale w ich imieniu – domagając się uczciwego finansowania już wykonanych świadczeń, realnej wyceny badań diagnostycznych i rozpoczęcia poważnego dialogu o przyszłości szpitali powiatowych i całego systemu" – czytamy w komunikacie.

Pułapka nadwykonań i powrót gigantycznych kolejek

Problemem jest również nie dopłacanie przez NFZ do nadwykonań, czyli badań i zabiegów robionych po wyczerpaniu kontraktu. Placówka w takiej sytuacji musi sama dopłacać. Brak zmian w systemie może przyczynić się tylko do pogłębiania kryzysowej sytuacji, przez co m.in. kolejki do lekarzy będą jeszcze dłuższe.

"(...) Szpitali powiatowych po prostu nie stać na wykonywanie badań ponad limit – przy obecnych stawkach każde dodatkowe badanie generuje stratę, a nieuczciwie finansowana diagnostyka pogłębia zadłużenie. Ograniczenie finansowania nadwykonań oznacza powrót długich kolejek, późniejsze rozpoznanie choroby, cięższe leczenie i gorsze rokowania. Coraz więcej pacjentów będzie wypychanych do sektora prywatnego albo skazywanych na wielomiesięczne oczekiwanie na badania, które z medycznego punktu widzenia są potrzebne 'na już'(...)" – dowiadujemy się ze stanowiska.

Samorządy alarmują o bierności rządu

Murem za szpitalami stanęli również samorządowcy. Do protestów przyłączył Związek Powiatów Polskich. Dodatkowo organizacja wezwała do działań rząd i premiera oraz zaapelowała do wszystkich samorządów by włączyły się w akcje.

"(...) Samorządy nie mogą być buforem systemu. Powiaty są zmuszane do pokrywania strat szpitali kosztem innych zadań publicznych – mimo że nie mają realnego wpływu na kształt systemu. Stawką jest bezpieczeństwo pacjentów. Wydłużające się kolejki, ograniczenie dostępności świadczeń, zamykanie oddziałów i problemy kadrowe to realne skutki obecnej sytuacji(...)" – czytamy na profilu Związku na Facebooku.

Jednak apele do władzy i działania mające zwrócić uwagę na kryzys mają spotykać się z biernością.

"(...)Związek Powiatów Polskich od miesięcy konsekwentnie alarmuje o narastającym kryzysie. Przyjmowaliśmy stanowiska, apelowaliśmy do Minister Zdrowia, uczestniczyliśmy w pracach parlamentarnych, doprowadziliśmy do specjalnego posiedzenia plenarnego Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego, braliśmy udział w proteście przed Ministerstwem Zdrowia. Mimo tych działań oczekiwana reakcja na poziomie rządowym wciąż nie nastąpiła(...)" – tłumaczy ZPP w oświadczeniu na stronie organizacji.