
W Brandenburgii, przy granicy z Polską, profesjonalni złodzieje kradną bydło. Ślady mogą prowadzić za granicę.
Złodzieje bydła działają w sposób celowy, zorganizowany i pod osłoną nocy. W ciągu kilku tygodni z pastwisk w południowej Brandenburgii, która graniczy z Polską, zniknęły dziesiątki sztuk bydła. Rolnicy są przekonani, że mają do czynienia z serią kradzieży dokonywanych przez profesjonalnych sprawców.
Złodzieje prawdopodobnie przyjeżdżają dużymi ciężarówkami do transportu zwierząt i mają doświadczenie w obchodzeniu się z bydłem. W trzech przypadkach z pastwisk zniknęło łącznie około 150 sztuk bydła, w tym cenne zwierzęta rozpłodowe.
Ślad do Polski?
Do sprawy włączyły się już władze Brandenburgii, omawiając z hodowcami sposoby ochrony przed złodziejami. – Dla hodowli zwierząt w Brandenburgii to poważny cios, który wywołuje duże zaniepokojenie – powiedziała brandenburska minister rolnictwa Hanka Mittelstädt . – Takie działania przestępcze muszą zostać szybko wyjaśnione – dodała.
Minister rolnictwa i minister spraw wewnętrznych Jan Redmann udadzą się w piątek, 15 maja, do jednej z poszkodowanych spółdzielni rolniczych w Herzberg.
Policja w południowej Brandenburgii bada, czy przypadki są ze sobą powiązane. Śledczy analizują m.in. ślady opon i wymieniają informacje m.in. z policją w Polsce.
Prezes brandenburskiego związku rolników Henrik Wendorff uważa za prawdopodobne, że zwierzęta są nielegalnie ubijane za granicą. – Można przypuszczać, że działa grupa, która wykonuje to profesjonalnie – mówi.
Rolnik: "Wielki szok"
We wtorek, 12 maja, policja została poinformowana, że w niewielkiej miejscowości Grano w powiecie Sprewa‑Nysa, niedaleko granicy z Polską, zniknęły krowy z pastwiska. Poszkodowany rolnik zgłosił kradzież 31 sztuk. – To wielki szok. To były bardzo cenne zwierzęta rozpłodowe – powiedział. Zostały wywiezione ciężarówką w nocy.
Według policji straty finansowe sięgają setek tysięcy euro. Po wstępnym zabezpieczeniu śladów dalsze dochodzenie prowadzi policja kryminalna.
Zaledwie kilka dni wcześniej policja informowała o kradzieży 48 sztuk bydła o wartości 75 tys. euro w miejscowości Raddusch. W powiecie Łaba‑Elstera w kwietniu zniknęło z pastwiska 70 sztuk bydła, a straty oszacowano na około 50 tys. euro.
Zobacz także
Ubój za granicą?
Jak mówi prezes brandenburskiego związku rolników legalne wykorzystanie skradzionych zwierząt w Niemczech jest praktycznie niemożliwe. Każde zwierzę posiada kolczyk identyfikacyjny i jest zarejestrowane w bazie danych. – Bez rejestracji nie ma możliwości legalnego uboju – zaznacza Henrik Wendorff. Dlatego istnieje podejrzenie, że zwierzęta są wywożone za granicę, być może nawet poza Unię Europejską. Do takiej kradzieży potrzebna jest specjalistyczna ciężarówka do transportu zwierząt. – Jeśli robi się to profesjonalnie, można załadować zwierzęta w ciągu jednej nocy – powiedział.
Rolników szokują nie tylko straty finansowe, ale także ryzyko utraty efektów hodowlanych w przypadku szczególnych ras bydła.
Więcej kontroli
Związek rolników apeluje do gospodarstw o zwiększenie kontroli pastwisk oraz rozważenie zastosowania "technicznych środków monitoringu". Policja i rolnicy liczą również na pomoc mieszkańców. Powinni oni zgłaszać na policję, jeśli zauważyli coś podejrzanego w okolicy, np. pojazdy do transportu zwierząt. Sygnałem alarmowym może też być zachowanie stada, takie jak nagłe zrywanie się, gromadzenie w jednym miejscu czy próby ucieczki.
"Nasze gospodarstwa i tereny użytkowe są znane większości mieszkańców okolicznych wsi. Dlatego prosimy, aby informować nas o obcych pojazdach lub osobach zauważonych przy pastwiskach, oborach lub dojazdach" – apelują brandenburscy rolnicy. Pomocne są informacje o rodzaju pojazdu, jego numerze rejestracyjnym, czasie obserwacji oraz ewentualne opisy osób – podkreśla związek rolników.
Opracowanie: Katarzyna Domagała-Pereira.
