
Prawdziwa rewolucja właśnie wchodzi do sklepów spożywczych. Od czerwca część miodów zniknie z półek w całej Unii Europejskiej. Powód? Nowe przepisy mają skończyć z produktami, które tylko udają naturalny miód. Dla klientów to wielka zmiana przy zakupach. A dla części producentów początek poważnych problemów.
Od 14 czerwca 2026 roku w życie wchodzą nowe regulacje wynikające z unijnej "dyrektywy śniadaniowej" oraz zmian w polskich przepisach. Największa zmiana dotyczy miodu filtrowanego, czyli produktu pozbawionego pyłku kwiatowego. Taki miód nie będzie już mógł być sprzedawany jako tradycyjny miód akacjowy, wielokwiatowy czy lipowy. Unia Europejska chce w ten sposób utrudnić fałszowanie produktów i zwiększyć kontrolę nad tym, co trafia do słoików kupowanych przez miliony Polaków.
Unia Europejska wycofuje część miodów z rynku. Pyłek stał się kluczowym dowodem
Dla wielu osób może to być zaskoczenie, ale pyłek kwiatowy pełni w miodzie ogromną rolę. To właśnie dzięki niemu można sprawdzić, z jakich roślin powstał produkt oraz z którego kraju pochodzi. Kiedy pyłek zostaje usunięty podczas intensywnej filtracji, miód traci część swoich naturalnych właściwości i staje się znacznie trudniejszy do zweryfikowania.
Nowe przepisy mają uderzyć przede wszystkim w produkty budzące wątpliwości jakościowe. Unijni urzędnicy przekonują, że konsumenci muszą mieć pewność, co naprawdę kupują. Szczególnie że rynek miodu od lat zmaga się z problemem fałszerstw, mieszania produktów z różnych krajów i ukrywania rzeczywistego pochodzenia towaru.
Zobacz także
Kontrole IJHARS ujawniły lawinę nieprawidłowości. Unia Europejska zaostrza przepisy
O skali problemu najlepiej świadczą wyniki kontroli przeprowadzonych przez IJHARS. Inspekcja sprawdziła dziesiątki sklepów i producentów. Nieprawidłowości wykryto w niemal 41 proc. skontrolowanych partii miodu. Problemy dotyczyły między innymi błędnego oznakowania, braku informacji o kraju pochodzenia czy niezgodności jakościowych.
Najbardziej alarmujące okazały się analizy pyłkowe. W co piątej partii wykryto nieprawidłowości związane z autentycznością produktu. W jednym przypadku miód oznaczony jako polski zawierał pyłki roślin, które nie występują w naszej strefie klimatycznej. To właśnie takie sytuacje stały się jednym z głównych powodów zaostrzenia przepisów przez Unię Europejską.
Unia Europejska rozpoczyna miodową rewolucję. Fałszywe produkty mają zniknąć ze sklepowych półek
Zmiany nie oznaczają, że ze sklepów zniknie cały miód. Nadal dostępne będą klasyczne miody nektarowe, spadziowe, nektarowo-spadziowe czy miody odwirowane i sekcyjne. Zakaz dotyczy wyłącznie produktów intensywnie filtrowanych, które tracą naturalny pyłek i część swoich właściwości.
Branża spożywcza spodziewa się jednak dużego zamieszania. Część producentów będzie musiała zmienić sposób oznaczania produktów, a niektóre partie całkowicie znikną ze sprzedaży. Dla klientów może to oznaczać wyższe ceny prawdziwego miodu, ale też większą pewność, że do herbaty trafia autentyczny produkt, a nie słodka mieszanka niewiadomego pochodzenia. W branżowym ulu właśnie rozpoczęła się jedna z największych zmian ostatnich lat.
