Minister Rolnictwa. W tle Ziemniaki i żarówki wokół niego.
Ziemniaki z Niemiec zalewają rynek w Polsce. Rząd chce produkować z nich prąd Fot. Minister/Gov.pl Ewa Studio/shutterstock Montaż: INNPoland.pl

Ziemniaki z Niemiec zalewają rynek w Polsce, a rekordowe zbiory tylko pogłębiają kryzys. Ceny na skupach spadają, rolnicy tracą, a rząd z Ministerstwem Rolnictwa szuka wyjścia, nawet w energetyce. Czy nadwyżki ziemniaka zamienią się w energię elektryczną? Co dalej z cenami ziemniaka i opłacalnością upraw?

REKLAMA

Sytuacja nie pojawiła się nagle. Rekordowe zbiory w Polsce zbiegły się z napływem tańszych produktów z zagranicy, głównie z Niemiec. Rynek został zalany, ceny runęły, a popyt nie nadążył. Efekt? Nawet dobrej jakości ziemniaki tracą wartość, a część z nich trafia do utylizacji. Rząd próbuje reagować, ale skala problemu pokazuje, że to poważny kryzys w rolnictwie.

Rekordowe zbiory ziemniaka wywołały kryzys. Rynek nie nadąża, a rolnicy zostają z nadwyżkami

Dane są bezlitosne. W 2025 roku zbiory ziemniaków w Polsce sięgnęły około 7 mln ton, podczas gdy krajowe zapotrzebowanie wynosi maksymalnie 5,5-6 mln ton. Różnica trafia do magazynów, które już teraz są przepełnione. Ceny skupu spadły do poziomu, który dla wielu rolników oznacza dokładanie do interesu. Mówimy o sytuacjach, gdzie kilogram kosztuje kilkadziesiąt groszy, czyli mniej niż koszt produkcji.

Do tego dochodzą wydatki na przechowywanie, transport czy energię. W efekcie rolnik nie tylko nie zarabia, ale zaczyna tracić podwójnie. Problem pogłębia import. Tańsze ziemniaki z Niemiec trafiają na polski rynek i dodatkowo zbijają ceny. Dla konsumenta to często niewidoczna różnica, ale dla producenta oznacza realny cios.

Rząd reaguje na kryzys ziemniaczany. Rusza kampania "Polski ziemniak – bohater każdego obiadu"

Władze próbują ratować sytuację, zanim wymknie się spod kontroli. Jednym z pierwszych kroków Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi jest kampania "Polski ziemniak – bohater każdego obiadu". Cel jest prosty. Przekonać Polaków, żeby częściej sięgali po krajowy produkt i pomogli rozładować nadwyżki.

Do działań mają włączyć się także sieci handlowe, które zwiększą widoczność polskich ziemniaków w sklepach. Równolegle zmieniane są przepisy dotyczące jakości handlowej. Pojawiają się nowe kategorie, które pozwolą sprzedać ziemniaki wcześniej uznawane za niespełniające norm. Część plonów była dotąd skazana na straty tylko dlatego, że nie mieściła się w sztywnych standardach. Teraz będzie mogła trafić na rynek. Mimo to eksperci podkreślają, że bez zwiększenia popytu i nowych kanałów sprzedaży problem nie zniknie.

Ministerstwo Rolnictwa szuka ratunku dla rolników. Ziemniaki zamienią się w prąd

Najbardziej zaskakujący pomysł dotyczy energetyki. Rząd rozważa wykorzystanie nadwyżek ziemniaków do produkcji biogazu. Takie rozwiązanie pozwala zamienić problem w energię elektryczną. Liczby pokazują, że to ma sens. Jedna tona ziemniaków może wygenerować około 82 metrów sześciennych metanu, co przekłada się na blisko 0,8 MWh energii.

Dla wielu osób spalanie żywności to ostateczność i symbol problemu, który wymknął się spod kontroli. Z drugiej strony, przy nadmiarze produkcji i braku odbiorców, taka decyzja może ograniczyć straty i dać rolnikom choćby częściowy zwrot kosztów. Polska stoi dziś przed wyborem, jak zagospodarować miliony ton żywności, której rynek nie jest w stanie wchłonąć.

Jeśli nie uda się zwiększyć sprzedaży, ziemniaki zamiast na talerzach mogą coraz częściej trafiać do instalacji energetycznych. Od teraz od naszych babć będziemy słyszeli już legendarne zdanie, ale w odmienionej formie, czyli: "Ziemniaczki zjedz, a mięsko zostaw".