Wojciech i Piotr Sobierajscy na zdjeciach ze szczupakami. w Tle rodzina łowiąca ryby.
Rekordowy szczupak z Soliny wywołał burzę w internecie. Sobierajskiemu odpływają sponsorzy Fot. Wojciech i Piotr Sobierajscy/Sobierajski Facebook Screen Rawpixel.com/shutterstock Montaż: INNPoland.pl

Czy internet właśnie ogląda największą aferę w polskim środowisku wędkarskim od lat? Wojciech Sobierajski, influencer znany z bicia ekstremalnych rekordów, miał razem z ojcem, Piotrem Sobierajskim, złowić rekordowego szczupaka w Solinie. Problem w tym, że inni wędkarze zaczęli dostrzegać mnóstwo niepokojących szczegółów. W sieci pojawiły się porównania ryb oraz zarzuty o brak oryginalnych zdjęć. Firmy zaczęły się wycofywać ze współpracy z influencerem.

REKLAMA

Na początku maja wszystko wyglądało jak gotowy viral. Zdjęcie ogromnego szczupaka obiegło internet, media pisały o nowym rekordzie Polski, a Wojciech Sobierajski kolejny raz znalazł się w centrum uwagi. Influencer od lat buduje wizerunek człowieka od "niemożliwych wyzwań". Ciągnął auta, stojąc na rękach, wspinał się po linach setki metrów nad ziemią, przebiegł maraton w sandałach na kole podbiegunowym i to tylko ułamek tego co zrobił.

Tym razem emocje miały kręcić się wokół 133-centymetrowego szczupaka złowionego w Jeziorze Solińskim. Zamiast triumfu pojawiła się jednak burza, która z każdym dniem robi się coraz większa.

Internet ruszył tropem szczupaka Sobierajskiego. Wędkarze zaczęli analizować zdjęcia

Największe kontrowersje wybuchły po wpisach wędkarzy, którzy zaczęli porównywać umaszczenie ryby ze starszymi fotografiami publikowanymi w sieci. Według części internautów identyczny szczupak miał zostać złowiony wcześniej w Żarnowcu przez innego wędkarza, setki kilometrów od Soliny. Szczupak nie jest rybą wędrowną, dlatego wydaje się to dziwne. Jak się okazuje, łowienie ryb na Żarnowcu po zachodzie słońca jest zabronione. Zdjęcie Sobierajskiego, które obiegło internet, przedstawiało podobną rybę i było wykonane właśnie w nocy. W świecie wędkarstwa takie szczegóły mają ogromne znaczenie.

Do sprawy odniósł się Jacek Kolendowicz z "Wiadomości Wędkarskich", czyli osoba odpowiadająca za weryfikację rekordowych połowów. Padł mocny statement: rekord Polski szczupaka nie został pobity. Problemem miały być brak oryginalnych materiałów oraz fotografie pozbawione metadanych. W sieci błyskawicznie zaczęły pojawiać się memy i przeróbki, a rekordowy szczupak zaczął żyć własnym życiem niczym bohater internetowej pasty o znanym tytule: "Mój stary to fanatyk wędkarstwa".

Wojciech Sobierajski jest maszyną do rekordów. Teraz internet pyta o każdy z nich

Wojciech Sobierajski przez lata wyrósł na jedną z najbardziej charakterystycznych postaci polskiego internetu sportowego. Biegał maratony boso, przeciągał samochody, ustanawiał rekordy świata i Guinnessa. Media pokazywały go jako człowieka, który zamienia szalone pomysły w viralowe sukcesy. Wizerunek "rekordzisty" działał perfekcyjnie także marketingowo, bo wokół jego wyzwań pojawiały się marki i sponsorzy.

Afera ze szczupakiem sprawiła, że internauci zaczęli zadawać bardzo dużo niewygodnych pytań. Skoro wokół rekordowej ryby pojawiły się takie wątpliwości, to czy podobne dyskusje mogą wrócić również przy innych wyczynach? W komentarzach coraz częściej przewija się temat wiarygodności i granicy między internetowym show a rzeczywistością. Sam Sobierajski usunął już zdjęcie szczupaka ze swoich mediów społecznościowych, co tylko dolało oliwy do ognia.

Wizerunkowy kryzys Wojciecha Sobierajskiego. Firmy reagują na viralowy sukces

Dosyć bolesny cios przyszedł ze strony firm związanych z wędkarstwem. Favorite Fishing Polska poinformowało o zakończeniu współpracy, a Humminbird & Minn Kota Polska podkreśliło tylko, że obecnie nie współpracuje z Sobierajskim. Dla influencerów takie sygnały są wyjątkowo groźne. Takie działania w internecie potrafią błyskawicznie zamienić viralowy sukces w wizerunkową katastrofę.

Oliwy do ognia dolał także Łukasz "Tuszol" Tuszyński, znany z wielu innych rzeczy w internecie, ale na potrzeby tego artykułu przedstawimy go tak: jest to jeden z najpopularniejszych twórców wędkarskich w Polsce. Miał przekazać informacje od osób związanych z "Wiadomościami Wędkarskimi", według których organizatorzy nie otrzymali pełnych, oryginalnych materiałów potrzebnych do uznania rekordu. Wędkarski internet zamienił sprawę rekordowego szczupaka w olbrzymie śledztwo. Z nieoficjalnych źródeł wynika, że Wojciech wraz z ojcem mieli zostać złapani w kwietniu przez służby na Żarnowcu w godzinach wieczornych. Czy możemy uznać to za wizerunkową wpadkę "Rekordzisty"? Czekamy na wyjaśnienie całej sprawy. Czy maniakalna potrzeba pobicia kolejnego rekordu może przynieść Sobierajskiemu poważne konsekwencje?