
Donald Trump zmienił zdanie ws. wysłania żołnierzy do Polski i kolejny raz udowodnił, że jest nieprzewidywalny. Gazety komentują.
"Prezydent Trump ogłosił najpierw wycofanie 5000 żołnierzy z Niemiec, po tym jak zirytowały go uwagi niemieckiego kanclerza dotyczące jego strategii wobec Iranu. A teraz tłumaczy przeniesienie kolejnych dokładnie 5000 żołnierzy do Polski tym, że wybory prezydenckie wygrał tam popierany przez niego Karol Nawrocki" – pisze "Frankfurter Allgemeine Zeitung". Według komentatora to działanie nie jest "po prostu ciągłym procesem" weryfikacji globalnej obecności wojskowej Stanów Zjednoczonych, jak twierdzi sekretarz stanu Marco Rubio. To polityka zagraniczna w stylu Trumpa: kto mu schlebia, ten zyskuje jego przychylność; kto krytykuje, ten odczuwa jego gniew.
Jak podkreśla dziennik: "To kolejny fatalny sygnał, jaki Trump wysyła do Moskwy". Wniosek, jaki Putin może wyciągnąć z zawirowań ostatnich tygodni, jest taki, że gotowość Trumpa do obrony swojego sojusznika w razie wątpliwości zależy od tego, czy akurat darzy on sympatią jego przywódców politycznych.
Jasne jest też przesłanie dla Europy. "W najbliższej przyszłości chodzi jeszcze o ustanowienie nowego podziału zadań w NATO, w ramach którego Europejczycy przejmą większą odpowiedzialność za bezpieczeństwo konwencjonalne na swoim kontynencie. Europa musi uniezależnić się od Ameryki pod względem militarnym – tak szybko i tak kompleksowo, jak to tylko możliwe" – czytamy.
Żołnierze jak cukierki w nagrodę
W opinii "Süddeutsche Zeitung" (SZ) amerykańskie oddziały w Europie służą innym celom. Mówiąc dokładniej: przez prawie 80 lat od powstania NATO pełniły one inną rolę. "Żołnierze amerykańskiej armii byli zawsze widocznym, namacalnym dowodem na to, że urzędujący prezydent USA ma polityczną wolę dotrzymania zobowiązania Ameryki do udzielenia wsparcia Europie w przypadku rosyjskiego ataku" – wskazuje dziennik z Monachium.
Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego – tak brzmi art. 5 Traktatu Północnoatlantyckiego. Siły amerykańskie w Europie urzeczywistniły tę obietnicę: Ameryka dla wszystkich. Obecny rząd w Waszyngtonie radykalnie zrywa z tą polityką.
"Nic nie potwierdza tego tak wyraźnie jak ostatnia zapowiedź Trumpa, że jednak wyśle do Polski 5000 żołnierzy. Uzasadnienie tej decyzji nie miało nic wspólnego ze strategią ani odstraszaniem, lecz wynikało z osobistych upodobań. Donald Trump chce wysłać wojska do Polski, ponieważ darzy sympatią prawicowo-populistycznego prezydenta Karola Nawrockiego" – konstatuje "SZ".
Dla Trumpa amerykańscy żołnierze i żołnierki są jak cukierki, które można rozdawać grzecznym dzieciom według własnego uznania; tym mniej grzecznym, czyli krytycznemu wobec wojny z Iranem kanclerzowi, odmawia się jednak słodyczy. "Kto w Europie wciąż naprawdę wierzy, że można zaufać obecnej administracji amerykańskiej w kwestiach własnego bezpieczeństwa, powinien schować ząb pod poduszką. Całkiem możliwe, że w nocy wróżka zębuszka przyniesie prezent w postaci amerykańskiej brygady" – stwierdza komentator.
Zobacz także
Chodzi wyłącznie o interesy
Według "Rhein-Neckar-Zeitung" pod rządami Trumpa Stany Zjednoczone wcale nie są obrońcą demokracji i wolności. Wszystkie działania na arenie międzynarodowej służą wyłącznie dobru gospodarczemu USA. "Czy to Ukraina, Iran, Grenlandia, Wenezuela, czy teraz Kuba: tu chodzi o interesy. A poza tym to szlachetne, że niemiecki kanclerz skrytykował nieprzemyślaną wojnę Trumpa z Iranem. W końcu! Stany Zjednoczone potrzebują baz takich jak Ramstein, aby realizować swoje egoistyczne interesy. W tym kontekście próba szantażu ze strony Marco Rubio jest po prostu kiepskim żartem" – wskazuje dziennik regionalny.
Dziennik "Junge Welt" z Berlina komentuje: "Decyzja Trumpa może przechylić szalę sił między dwoma rywalizującymi obozami politycznymi w Polsce na korzyść aktualnie opozycyjnej prawicy. W kwestii wzmacniania sił zbrojnych i "zdolności obronnych" Polska nie zna już podziałów partyjnych. W związku z tym premier Donald Tusk pospieszył, by podziękować swojemu politycznemu rywalowi Nawrockiemu za "jego zaangażowanie". Czyniąc to, nie wyświadcza przysługi ani sobie w politycznej rywalizacji, ani państwu prawa. W końcu i w Polsce obowiązuje podział władzy oraz rozgraniczenie kompetencji. Nawrocki i tak nieustannie dąży do rozszerzenia swoich uprawnień poza zakres przewidziany w treści konstytucji. Z pomocą Trumpa".
Opracowanie: Alexandra Jarecka.
