
Czy trzy myśliwce mogą zmienić militarną pozycję całego kraju? Przylot pierwszych polskich F-35 wywołał ogromne poruszenie nie tylko w polskich, ale też w ukraińskich mediach. Nasi wschodni sąsiedzi zachwalają nasze odrzutowce i widzą w nich ogromną siłę, ale mają pewne wątpliwości. Obawiają się rosyjskiej technologii, która może z nimi konkurować.
Do Polski przyleciały pierwsze trzy myśliwce F-35A "Husarz", które wylądowały w bazie lotniczej w Łasku. To początek realizacji kontraktu wartego 4,6 mld dolarów obejmującego 32 maszyny piątej generacji. Komentarze po przylocie samolotów pojawiły się nie tylko w polskich mediach. Pojawiły się analizy ukraińskiego Defense Express oraz komentarze publikowane przez portale militarne i technologiczne. Ukraińcy podkreślają, że Polska stała się pierwszym państwem sąsiadującym z Ukrainą, które posiada F-35, a nowoczesne myśliwce mogą całkowicie zmienić możliwości polskiego lotnictwa. W tej beczce miodu jest jednak łyżka dziegciu.
Odrzutowce F-35 w Polsce wywołały poruszenie. "Husarze" mają dać ogromną przewagę
Przylot pierwszych F-35 do Łasku został określony jako przełom dla całych Sił Powietrznych RP. Minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz powiedział podczas oficjalnego wystąpienia, że to "wielki moment, który zmienia zdolności operacyjne całego polskiego wojska". Samoloty otrzymały nazwę "Husarz", a baza w Łasku została przygotowana pod program w warunkach ścisłej ochrony i zaawansowanych zabezpieczeń.
Ukraińcy zwracają uwagę przede wszystkim na technologię stealth, nowoczesne radary oraz systemy wymiany danych. Według Defense Express polskie F-35 mają przewagę nad rosyjskimi Su-35S i Su-57 pod względem wykrywania celów i integracji informacji bojowych. Duże znaczenie ma także sam moment zakupu. Polska zamówiła maszyny wcześniej niż wiele innych państw NATO, które dziś ustawiają się w kolejce po dostawy planowane dopiero na lata 30.
Zobacz także
Ukraińcy obawiają się rosyjskiej technologii. Pocisk R-37M budzi niepokój
Największe emocje wywołuje jednak temat rosyjskich pocisków R-37M. Według ukraińskich analiz ich zasięg może sięgać nawet 300-400 kilometrów, czyli znacznie więcej niż obecnie wykorzystywane przez F-35 pociski AIM-120 AMRAAM. Właśnie ten element został nazwany przez Ukraińców "asem w talii", który nadal może stanowić poważne zagrożenie dla nowoczesnych myśliwców NATO.
Słowa ukraińskiego pilota Andrija Pilszczykowa ps. "Juice" cytowane przez amerykański serwis The War Zone do dziś robią ogromne wrażenie: "Jeśli nie wiesz, że pocisk został odpalony – jesteś martwy". Właśnie dlatego NATO i USA pracują już nad nowymi rozwiązaniami. Trwa integracja pocisków Meteor z F-35, a Amerykanie rozwijają tajny program AIM-260 JATM, który ma zwiększyć możliwości walki powietrznej na bardzo dużych dystansach.
Polska w powietrznej elicie NATO. Łask zmienia się nie do poznania
Program F-35 to nie tylko zakup samych myśliwców. W Łasku powstała specjalna strefa zabezpieczona według rygorystycznych procedur amerykańskich. Jak informował InnPoland nowa część bazy w Łasku przypomina bazę z filmów o Jamesie Bondzie. Dostęp do niej ma wyłącznie wybrany personel, a infrastruktura została zaprojektowana tak, aby maksymalnie utrudnić obserwację i wyciek danych.
Do końca 2026 roku Polska ma otrzymać 14 maszyn, a dostawy w ramach zamówienia zakończą się w 2029 roku. F-35 mają współpracować z systemami Patriot, nowoczesnymi radarami i przyszłymi elementami obrony NATO na wschodniej flance. Dla polskiej armii to największy skok technologiczny od czasu wejścia do służby F-16.
