Sklep Peek & Cloppenburg oraz torebka z sklepu H&M i szyld UOKiK. Rabaty, któych nie było. UOKiK stawia zarzuty odzieżowym gigantom
Rabaty, któych nie było. UOKiK stawia zarzuty odzieżowym gigantom Fot. Alexander Fedosov / MOZCO / Bonsales / Shutterstock Montaż:INNPoland.pl

Czy popularne platformy modowe mamiły nas fikcyjnymi rabatami i "elitarnymi" promocjami, które w rzeczywistości były dostępne dla każdego? UOKiK oficjalnie zakwestionował uczciwość wyprzedaży w dwóch potężnych sieciach handlowych H&M oraz Peek & Cloppenburg, zarzucając im ukrywanie realnych cen towarów przed obniżkami.

REKLAMA

Znane marki odzieżowe na celowniku Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK). W tle podejrzenia o manipulowanie klientami. Prezes urzędu wziął pod lupę popularne sklepy internetowe, H&M oraz Peek & Cloppenburg, zarzucając im poważne nieprawidłowości przy wielkich wyprzedażach. Jeśli zarzuty o fikcyjne okazje się potwierdzą, gigantom grożą surowe kary finansowe.

H&M i Peek & Cloppenburg z zarzutami UOKiK

Szef UOKiK zakwestionował sposób, w jaki internetowe sklepy H&M oraz Peek & Cloppenburg prezentowały swoim klientom promocyjne oferty. Urzędnicy dopatrzyli się poważnych uchybień w transparentności cenowej podczas wyprzedaży. Wobec Peek & Cloppenburg zarzuty idą jeszcze dalej – sieć podejrzewa się o sztuczne kreowanie okazji i kuszenie rabatami, które w rzeczywistości nigdy nie miały miejsca.

To kolejna odsłona zdecydowanej ofensywy urzędu wobec branży odzieżowej i e-commerce. Zaledwie kilka miesięcy temu opisywaliśmy, jak Zalando i Temu z karą od UOKiK doigrały się za promocje – łącznie niemal 37 mln zł właśnie za nieprawidłowe informowanie o najniższej cenie z 30 dni.

– Nieustannie monitorujemy sposób, w jaki sklepy prezentują promocje. Przypominam, że również kupujący online muszą być poinformowani o najniższej cenie, jaka obowiązywała w okresie 30 dni przed wprowadzeniem danej obniżki. Taka informacja powinna znajdować się w każdym miejscu, w którym jest to komunikowane. Uważnie przyglądamy się także fałszywym obniżkom. Dochodzi do nich, gdy rzekomo promocyjna cena jest równa lub nawet wyższa od najniższej ceny w okresie 30 dni przed obniżką – tłumaczy Prezes UOKiK Tomasz Chróstny, cytowany w komunikacie urzędu.

Promocje dla "klubowiczów" bez punktu odniesienia

Sieć H&M miała kusić specjalnymi, niższymi cenami dla tzw. klubowiczów, choć w rzeczywistości z promocji mógł skorzystać każdy – wystarczyło jedynie podać adres e-mail podczas szybkiej rejestracji.

Zgodnie z przepisami, każda taka oferta lojalnościowa musi jasno pokazywać cenę aktualną oraz najniższą z ostatnich 30 dni przed obniżką. Tymczasem analiza urzędu wykazała, że H&M nie zawsze rzetelnie podawał tę drugą wartość. W rezultacie klienci mieli być pozbawieni jasnego punktu odniesienia i nie byli w stanie zweryfikować, czy rzekoma okazja faktycznie się im opłaca.

Rabat na ubrania... którego nie ma

UOKiK wziął pod lupę także internetowe reklamy oraz e-sklep sieci Peek & Cloppenburg. Urzędnicy ustalili, że marka ma problem z jasnym informowaniem o najniższej cenie z ostatnich 30 dni przed obniżką. Zamiast przejrzystego komunikatu, na kartach produktów umieszczano mglisty opis "30-dniowa najlepsza cena", który dla przeciętnego klienta był niezrozumiały i utrudniał realne porównanie ofert.

Niejasne komunikaty cenowe to zresztą problem całej branży handlowej – niedawno urząd wziął pod lupę "rebusy" na paragonach w Lidlu i Biedronce, bo klienci nie potrafili rozszyfrować, jaki rabat faktycznie naliczono.

Co gorsza, Prezes UOKiK zarzuca sieci organizowanie całkowicie fałszywych promocji. Chodzi o sytuacje, w których rzekomo obniżona cena była taka sama, a czasem nawet wyższa niż ta z ostatniego miesiąca. W komunikacie UOKiK czytamy o przykładzie spódnicy reklamowanej z ogromnym, 43 proc. rabatem. Klient widział cenę "oryginalną" 349,99 zł i nową promocyjną – 199,99 zł. Dopiero mały druk podpowiadał, że "30-dniowa najlepsza cena" również wynosiła 199,99 zł. W praktyce oznacza to, że żadnej obniżki nie było, a wielki rabat istniał wyłącznie jako chwyt marketingowy.

Surowe kary za fałszywe promocje

Urząd przypomina, że cena na promocji pod żadnym pozorem nie może być identyczna ani tym bardziej wyższa od tej najniższej z ostatnich 30 dni przed wprowadzeniem rabatu. Konsumenci coraz częściej sami wyłapują takie sztuczki i zgłaszają je do urzędu, czego dowodem jest fakt, że koniec z cenowymi zagadkami na paragonach nastąpił, gdy UOKiK wziął się za sklepy po serii skarg na nieczytelne rabaty.

Za niewłaściwe informowanie o rabatach sklepom grożą gigantyczne kary finansowe sięgające nawet 10 proc. ich rocznego obrotu. Że nie są to puste groźby, pokazuje świeża sprawa, w której sklep meblowy został ukarany przez UOKiK na ponad 8 milionów złotych za utrudnianie kontroli – firma wolała zignorować urząd, niż wyjaśnić swoje praktyki cenowe.