
Czy jeden samolot może zmienić sposób myślenia o lotnisku, które przez lata było celem żartów? W niedzielę wieczorem Radom znajdzie się w centrum uwagi polskiego lotnictwa. Na lotnisku Warszawa-Radom po raz pierwszy wyląduje Boeing 787 Dreamliner włoskiej linii Neos, a na jego pokład wsiądą pasażerowie lecący na egzotyczny Madagaskar.
Dzisiejszy lot do Nosy Be na Madagaskarze zapisze się w kronikach lotniska Warszawa-Radom. Dreamliner ma pojawić się w Sadkowie około godziny 20:30, a odlot zaplanowano na 22:20. To pierwsza komercyjna operacja Boeinga 787 w historii portu, pierwszy przylot włoskiej linii Neos i jednocześnie najdłuższa trasa obsługiwana dotąd z Radomia. Możliwe, że port w przyszłości przejmie część ruchu z Lotniska Chopina.
Dreamliner w Radomiu. Lot na Madagaskar przyciąga uwagę całej branży
Boeing 787 Dreamliner to szerokokadłubowy samolot dalekiego zasięgu, który może zabrać na pokład ponad 300 pasażerów. Rejs realizowany jest dla klientów biura podróży Itaka, a podróż do Nosy Be potrwa ponad osiem godzin.
Dla lotniska Radom znaczenie ma jednak coś więcej niż sam kierunek. Dotychczas port kojarzył się głównie z połączeniami wakacyjnymi do Turcji, Egiptu czy Grecji. Madagaskar otwiera zupełnie nową kategorię podróży. Egzotyczne wakacje startujące z regionalnego lotniska pokazują, że przewoźnicy zaczynają dostrzegać potencjał tego miejsca.
Zobacz także
Lotnisko w Radomiu. Rekord pasażerów i coraz więcej kierunków wakacyjnych
W ostatnich tygodniach ruch pasażerów w Radomiu wyraźnie przyspieszył. Według lokalnych informacji w jednym z czerwcowych dni lotnisko obsłużyło około 1400 podróżnych. To najlepszy wynik w obecnym sezonie letnim. Przez terminal przewinęli się pasażerowie lecący między innymi do Larnaki, Antalyi, Rzymu i Prewezy.
Rozwija się także siatka połączeń. Obecnie dostępne są loty do Cypru, Turcji, Egiptu, Grecji i Włoch. Już 25 czerwca wystartuje kolejne połączenie obsługiwane przez Wizz Air, a w lipcu pojawi się następny wakacyjny kierunek. Dla mieszkańców Radomia i regionu oznacza to większy wybór oraz możliwość rozpoczęcia urlopu bez konieczności dojazdu do zatłoczonych portów lotniczych.
Radom może przejąć część ruchu z Okęcia. Stawka jest ogromna
Równolegle wraca temat administracyjnego podziału ruchu lotniczego w Polsce. Ministerstwo Infrastruktury pracuje nad rozwiązaniem, które mogłoby skierować część operacji z Lotniska Chopina do innych portów. Wśród najczęściej wymienianych lotnisk znajduje się właśnie Radom.
Mowa o ruchu odpowiadającym nawet 2 milionom pasażerów rocznie. Jeśli taki scenariusz zostałby zrealizowany, port w Radomiu mógłby znaleźć się w zupełnie nowym miejscu na mapie polskiego lotnictwa. Dzisiejszy przylot Dreamlinera może więc być czymś więcej niż pojedynczym wydarzeniem. Może stać się symbolem zmiany kierunku. Iskrą, która pokaże, że lotnisko Warszawa-Radom nie powiedziało jeszcze ostatniego słowa.






