Tłum w Warszawie.
GUS opublikował nowe statystyki o populacji. Najwięcej ludzi przybyło w Warszawie, a w kraju jest więcej Polek, niż Polakow. Fot. Grand Warszawski

Choć nad Polską wiszą czarne scenariusze demograficzne, to według najnowszych danych Głównego Urzędu Statystycznego w ubiegłym roku liczba mieszkańców kraju wzrosła o 40 tysięcy. Dane te ujawniają kilka zaskakujących faktów, w tym rosnący udział cudzoziemców w ogólnej populacji.

REKLAMA

Z najnowszego, eksperymentalnego badania GUS wynika, że na koniec 2025 roku w Polsce przebywało około 38,8 miliona osób. To o 40 tysięcy więcej niż rok wcześniej. Zaskakująco silną grupą pozostają imigranci, a w całym kraju widać demograficzną polaryzację – pewne regony, jak Warszawa, rosną, gdy inne wymierają. A do tego Polska, jeśli patrzeć na przewagę płci, jest kobietą.

Cudzoziemcy silną grupą zakupową

Kluczowym motorem wzrostu populacji pozostają imigranci. Według danych GUS, w kraju mieszka obecnie około 2,3 miliona cudzoziemców, co stanowi blisko 6 proc. całej populacji.

Dla handlu detalicznego, usług oraz rynku najmu nieruchomości to fundamentalna informacja. Prawie trzy czwarte (75 proc.) tej grupy nadal stanowią obywatele Ukrainy, a wiele wskazuje na to, że chcą zostać w Polsce, bo mają sporo powodów – od stabilnej pracy po rosnącą integrację, jak dwujęzyczny dostęp do usług.

Demograficzna polaryzacja miast

Dane GUS pokazują gigantyczną koncentrację kapitału i konsumentów w zaledwie kilku ośrodkach miejskich. Liderem pozostaje Warszawa, gdzie żyje już ponad 2 miliony osób i to tam bije serce imigracji. Na mapie Polski wyraźnie widać podział na wygranych i przegranych transformacji demograficznej.

Największym "magnesem" dla populacji są Warszawa, Kraków, Wrocław i Łódź. Za to najmniej atrakcyjne dla osadników są Gorzów Wielkopolski, Opole oraz Olsztyn. To odwrotna strona tego samego zjawiska: populacja kurczy się szybciej, niż zakładano, a proces ten najmocniej uderza w mniejsze ośrodki.

Rynek zdominowany przez kobiety

Ostatni istotny wniosek z raportu dotyczy płci. W Polsce utrzymuje się wyraźna przewaga kobiet – mężczyzn jest o około milion mniej.

Z perspektywy ekonomii konsumenckiej to kluczowy czynnik. Marketingowcy od dawna powtarzają, że konsument przyszłości jest kobietą, a producenci zrozumieli, kto ma realną władzę. Kobiety nie tylko częściej podejmują ostateczne decyzje zakupowe w gospodarstwach domowych, ale wykazują też inne zachowania konsumenckie, co innego je motywuje – mocniej dbają o segmenty związane ze zdrowiem, edukacją, ekologią czy estetyką.

Co to oznacza z ekonomicznego punktu widzenia? Jeśli uśrednimy dane, to przeciętny masowy konsument w drugiej połowie 2026 r. jest kobietą w wielkim mieście, a do tego coraz częściej ma korzenie za granicą.